sobota, 25 sierpnia 2012

Rozdział 3

Następnego dnia obudził mnie dźwięk telefonu.- Paula, możesz mi powiedzieć, co ty odpierdalasz !? - wrzasnął mój menago
- Log, o co chodzi ? - zapytałam zaspana
- O wczorajszą akcję z lotniska ! - powiedział
- no sorry, ale fani są ważni, a nie mogę ich wystawić. - powiedziałam wstając
- Masz to odwołać ! - powiedział
- po co się drzesz, i tak cię nie posłucham. - zaśmiałam się
- Paula, Bądź raz poważna, chcesz tam iść bez ochrony? - zapytał a ja się uśmiechnęłam
- Słuchaj Loguś, ja wiem, że ty dbasz o mnie, ale ja mam już18 lat, a to moi fani, oni mi nic nie zrobią. No ok, mają obsesję ale mi nic nie zrobią, a nie lubię chodzić ze stadem goryli. - powiedziałam spokojnie
- No dobra. - powiedział
- A teraz poza karierą. Jak ci się układa z Davidem ? - zapytałam. Wspominałam już, że mój menago to homoseksualista ? jeżeli nie, to mówię już wam, że Loguś od dwóch lat jest z kolesiem o imieniu David, całkiem spoko człowiek.
- A dobrze. A czemu pytasz ? - zapytał
- Bo masz dziś wolny dzień, i jutro i pojutrze, no daję ci dwa tygodnie urlopu. Możesz jechać z nim sobie gdzieś tam. - powiedzialam
- A ty będziesz imprezować. - stwierdził
- nie! no dobra, trochę, ale będę grzeczna. - powiedziałam.
- Dobra, wakacje mi się przydadzą. - powiedział i się rozłączył. On jest dziwny. Ubrałam się w sukienkę i zeszłam do kuchni, gdzie spotkałam Julę.
- Hej siostra. - powiedziałam
- hej. Słuchaj, ja zrobiłam zakupy, a ty zrób jeść. -powiedziała błagalnie.
- Jasne. - odpowiedziałam i zabrałam się za przygotowywanie zapiekanki.
-Jedź. - powiedziałam stawiając gotowe danie na stole, po chwili talerz był pusty, a my najedzone.
- Młoda, ja idę na spotkanie z fanami, idziesz też ? - zapytałam
- jasne, idę się pośmiać. - powiedziała i wyszłyśmy z domu. miałyśmy jeszcze 20 minut, więc spacerkiem szłyśmy do parku, gdy tam dotarłyśmy, to opadła nam szczęka, tyle ludzi, że szok ! Uśmiechnęłam się i weszłam. Usłyszałam piski krzyki itp..
- Cicho ! - krzyknęłam, posłuchali.
- Słuchajcie, jak widzicie jestem sama, bez stada goryli. - zaśmiałam się - No tak że ten, nie krzyczcie, bo nie słyszę nic wtedy. no to zapraszam. - powiedziałam i wyciągnęłam marker, po dwóch godzinach ręka mnie bolała, chciało mi się pić i miałam dość flesza.
- Stop ! Żądam przerwy ! - krzyknęłam
- Masz, kupiłam ci wodę. - powiedziała Jula, a ja posłałam jej najpiękniejszy uśmiech jaki potrafiłam, po wypiciu połowy butelki zaczęłam podpisywać dalej. Minęła kolejna godzina i zostało mi tylko 5 osób. Ja, jak to ja, zawsze z ostatnią osobą gadam najdłużej. Podszedł do mnie szatyn, zielone oczy, loczki. WOW !
- Mogę ? - zapytał niepewnie, uśmiechnęłam się szeroko i wzięłam od niego płytę.
" Dla mojego najwierniejszego fana, który czekał do końca. I Love You, - zaczełam pisać.
- Jak masz na imię? - zapytałam
- Harry. - odpowiedział chłopak
" Dla mojego najwierniejszego fana, który czekał do końca. I love You Harry. <3  " - napisałam i namazałam swój podpis.
- Wiesz co? Ja cię chyba znam. - powiedziałam po chwili
- może. - powiedział tajemniczo.
- Dobra. pstrykaj fotę i zwijam, bo nie mam siły, chętnie napiłabym się kawy i usidła wreszcie. - powiedziałam zmęczona.
- No to zapraszam na kawę. - powiedział
- Jestem z siostrą. - powiedziałam i się odwróciłam. nigdzie nie było Julki. - Ale jednak jestem bez siostry. - dodałam
- hehe. No to co ? Kawa ? - zapytał przyjaźnie
- Ale nie chcesz mnie zgwałcić i zakopać  lesie ? - zapytałam poważnie, na co chłopak parsknął śmiechem
- Nie. - odpowiedział
- no to ok. - powiedziałam i ruszyliśmy, co chwila wybuchaliśmy głośnym śmiechem.
- Zapraszam. - powiedział otwierając drzwi do kawiarenki.
- Dziękuję. - odpowiedziałam
- No to teraz obalamy mity o tobie. - powiedział, gdy już piliśmy kawy.
- no to mów, a ja będę wyjaśniała. - powiedziałam
- No to powiedz mi, czy to prawda, że przespałaś się ze swoim menago. - powiedział a ja wybuchłam śmiechem.
- nie. nie spałam z Loganem. - powiedziałam przez śmiech. - Mało wiesz o mnie. - stwierdziłam
- czemu tak uważasz. - zapytał
- bo wszyscy wiedzą, że Loguś to gej. - powiedziałam z uśmiechem
- no fakt... - powiedział
- opowiedz coś o sobie. - powiedziałam
- No więc, nazywam się Harry Styles, jestem z Holmes Chapel, mam 18 lat, nie wiem co więcej powiedzieć. - powiedział, a ja zamarłam, Harry Styles z Holmes Chapel, sąsiad moich dziadków. Wstałam i go przytuliłam.
- Wiedziałam, że cie znam Zygfrydzie. - powiedziałam cicho, gdy jeszcze jeździłam do dziadków, z Harrym zawsze dziwnie na siebie mówiliśmy.
- Józefina ? - zapytał zszokowany
- Tęskniłam. - powiedziałam i wtuliłam się w chłopaka
- ja też, nawet nie wiesz jak bardzo
- Co u Gemmy? - zapytałam
- A wiesz, to co zawsze. - odpowiedział, teraz rozmowa nie miała końca, o 21 zamówiłam taksówkę i wróciłam do domu, tam spotkałam moją siostrę z dziwną miną.

- Gdzie ty byłaś !? - zapytała
- Z przyjacielem z dzieciństwa na kawie. - odpowiedziałam
- Znam go ? - zapytała
- Nie. Jak ciebie adoptowali, to już nie mieliśmy ze sobą kontaktu. - powiedziałam
- Aha... Ej, idziemy na imprezę. - powiedziała wesoło.
- Muszę ? - zapytałam
- Mogę iść sama. - powiedziała
 - Daj mi 30 minut. - powiedziałam i pobiegłam do pokoju, wzięłam bardzo szybki prysznic, włosy wyprostowałam, zrobiłam sobie lekki makijaż, założyłam sukienkę, trochę biżuterii i zeszłam do Julki.
- może być?- zapytałam
- Jest bosko. - odpowiedziała, ona miała na sobie małą czarną, do tego czarne szpilki i drobną biżuterię. 
- jaki klub ? - zapytała
- Zapytamy kierowcę. - powiedziałam i wyszłyśmy z domu. Nasz kierowca Max, był super, miał 25 lat, był brunetem o czekoladowych oczach i był bardzo miły. Lubiłam go, ale on woził nas tylko na gale i imprezy, po mieście jeździłam sama. 
- hello Maxiu ! - powiedziałyśmy równo.
- Hej piękne. - odpowiedział
- Zawieź nas do jakiegoś fajnego klubu. - powiedziałam
- uuuuu.. Party hard ? - zapytał
- Może. - odpowiedziała Jula
- A ja znowu nie mogę pić... - powiedział
- Następnym razem ja nie piję. - powiedziałam na co on się uśmiechnął
- Wiesz, że cię kocham ? - zaśmiał się
- Mhm... - mruknęłam pisząc na telefonie.
- Co piszesz ? - zapytała Juls
- Tweeta. - powiedziałam, 
- czytaj ! - powiedziała
- "Party Hard with @Jula_Collins & @Max_Moore. I like It ;) " 
- Yeah ! - zawołała Julka i zaczęła dziwnie tańczyć.
- Jesteśmy moje panie. - powiedział Max i otworzył nam drzwi. Wysiadłyśmy i weszliśmy do klubu, zajęliśmy stolik i Max poszedł po drinki dla nas. Wrócił i oznajmił, że zobaczył śliczną dziewczynę i jak coś, to mamy dzwonić. Razem z Julką ruszyłyśmy na parkiet, co piosenka inny chłopak, w pewnym momencie byłam tak padnięta że musiałam odpocząć, poszłam do baru i zamówiłam sobie grzecznie kamikadze. Wypiłam i usłyszałam za plecami znajomy głos.
- Od kamikadze zaczynasz ? - zaśmiał się chłopak
- od czegoś trzeba. - odpowiedziałam uśmiechając się do szatyna, co odwzajemnił
- A może zatańczysz ? - zapytał  
- Z tobą? Zawsze. - odpowiedziałam i ruszyliśmy na parkiet, DJ zapuścił wolną piosenkę.  
- Wiesz co? zmieniłaś się. - powiedział, gdy bujaliśmy się w rytm muzyki
- No wiesz, teraz mam 18 lat i nie noszę aparatu na zębach, ale charakter mam taki sam. - odpowiedziałam 
- Mogłem się domyśleć, że to ty, mało kto boi się łyżeczek. - zaśmiał się
- ja się ich nie boję, ja ich nie lubię. - powiedziałam 
- Tsaa... - prychnął
- ty też się zmieniłeś Styles. - powiedziałam 
- Czemu tak myślisz ? - zapytał
- Jak się ostatnio widzieliśmy, to nie miałeś takich fajnych loczków, gorzej się ubierałeś i byłeś bardziej nieśmiały. - stwierdziłam
- No wiesz, mój zawód wymaga pewności siebie. - powiedział, a ja popatrzyłam na niego z miną" Ale o czym ty do mnie rozmawiasz?"- Też śpiewam, tylko że w zespole. - dodał
- jakim? - zapytałam
- One Direction. - odpowiedział, a mnie olśniło. 
- no tak... Wisisz na ścianie u mojej siostry. - powiedziałam i wtedy zobaczyłam Julkę, już wstawioną, jak szła na górę z jamimś kolesiem.
- Haroldzie, sorki ale muszę cię opuścić. - powiedziałam i ruszyłam za siostrą. Jeszcze tego brakuje, żeby mi siostrę wykorzystali. 
- Julka. - powiedziałam i złapałam ją za nadgarstek, koleś popatrzył na mnie z miną WTF
- O Paula ! To Joe, on mnie odwiezie. - wybełkotała
- Nie, z Joe umówisz się jutro, na trzeźwo, a teraz chodź jedziemy do domu. - powiedziałam, a siostra grzecznie poszła za mną. Ruszyliśmy do samochodu, zostawiłam ją i poszłam po Maxa, znalazłam go z jakąś blondyną. W domu szybko sięogarnęłam i poszłam spać, bo była już 3.00

6 komentarzy:

  1. genialny. Hehe powaliłaś mnie z tym Zygfrydem i Józefiną. Bomba świetne. Czekam na next

    OdpowiedzUsuń
  2. Boooooooskie.
    Zakochałam sie w tym opowiadaniu!!!!
    Pisz bo ja tu umrę z ciekawości :D :D
    Czekam!!!!!!!!
    Domii Styles

    OdpowiedzUsuń
  3. -Józefina?
    hahahahah mam pompe. :D Ale po 22 mi odwala więc spo. XD
    Rozdział fajny i kolejne tłumaczenie po 22 na nic innego mnie nie stać. XD

    OdpowiedzUsuń
  4. Zygfryd? Józefina? Jezu, To już nazywam się Hermenegilda.

    OdpowiedzUsuń
  5. Zygrfryd! Józefina!! (głupawka na maxa) Daaalej!!

    OdpowiedzUsuń
  6. Józefina? Rozwaliło mnie to totalnie:)
    hhehehehehehhhehehehe:D:D:D
    Super rozdział-czekam na następny:)
    Uwielbiam czytać Twoje opowiadania...
    Tak bbbbbbbooooooooooooooooooooosko piszesz:)
    Foch!!!!:P
    Pozdrawiam:*
    Ms.Styles

    OdpowiedzUsuń