czwartek, 30 sierpnia 2012

Rozdział 6



Obudziłam się w jakimś pokoju, po chwili namysłu stwierdziłam iż jestem u Harolda. Wstałam i zeszłam ze schodów, po drodze spotkałam zdenerwowanego Harry'ego, który mruknął tylko ciche "hej." i poszedł dalej, zdziwiona zeszłam dalej, w salonie, tak. to chyba był salon siedziało czterech chłopaków i jakiś facet.
- Dzień dobry. - powiedziałam i chciałam wyjść, ale mnie zatrzymano.
- Poczekaj. chodź do nas. - powiedział ten facet. grzecznie wróciłam i usiadłam obok chłopaków, Niall siedział ze spuszczoną głową, A reszta tylko zamyślona.
- Zaraz będzie tu twój menager. - powiedział a ja trochę się zdenerwowałam. Przez następne pół godziny siedzieliśmy w ciszy. Po tym czasie wszedł Logan i usiadł obok menagera chłopaków. Siedzieli w ciszy patrząc na mnie. Minęło nam kolejne 10 minut w ciszy, potem nie wytrzymałam.
- Powie mi ktoś kurwa o co tu chodzi, bo mnie wkurwia takie siedzenie w ciszy. - warknęłam, odpowiedziała mi cisza
- o co do chuja chodzi !? - krzyknęłam już zdenerwowana, rzadko przeklinam, ale to konieczność. Logan głośno przełknął ślinę.
- no więc Paula... - zaczął się jąkać.
- Mów kurwa. - warknęłam
- masz udawać dziewczynę Nialla. - powiedział ten drugi.
- No ja przepraszam, ale chyba pana pojebało. Ja nie zamierzam się bawić w ustawki ! Mnie to nie kręci ! Nie po to, przez 3 lata zyskałam szacunek fanów, żeby teraz to stracić przez jebaną ustawkę jasne ?! - krzyknęłam i pobiegłam na górę, do pokoju loczka, wpadłam bez pukania, zabrałam telefon i chciałam wyjść, ale chłopak zagrodził mi drzwi.

- Paula, słyszałaś o tym ? - zapytał cicho.
- Słyszałam i chyba ich głowa boli, jeżeli myślą, że ja będę brała w tym udział. - powiedziałam i wyszłam. Zobaczyłam, że Hazz zmienił mi tapetę, na zdjęcie, które zrobiliśmy sobie wczoraj. Uśmiechnęłam się na samo wspomnienie.

- Będziesz w tym uczestniczyć czy tego chcesz czy nie ! - krzyknął ten koleś.
- A jak nie to co ? Zrobi mi pan coś ? - zapytałam stając przed facetem, który już był czerwony ze złości, po moich słowach zmieszał się.
- Niech mnie pan posłucha uważnie, po co ta ustawka, chłopaki sa wysoko w rankingach, mają wielu fanów a to by tylko pogorszyło sprawę. Oni są naprawdę utalentowani i sympatyczni, każdy z nich jest na swój sposób wyjątkowy, niech pan na nich popatrzy. Liam- niby najpoważniejszy, ale boi się łyżek, Louis- kocha marchewki i nie nosi skarpetek, Zayn, ma zawsze idealne włosy i sporo tatuaży, Niall - wiecznie uśmiechnięty blondynek, który kocha jedzenie i gitarę i Harry, naprawdę miły i sympatyczny chłopak z burzą loków i zajadający się Twix'ami. A wszyscy mają świetne głosy i naprawde dobrze wychodzi im to co robią. Fani ich kochają, a oni kochają fanów. to wystarczy do sukcesu. Nie potrzebują ustawek. - powiedziałam spokojnie, Logan wstał i położył mi rękę na ramieniu.
- Chodź, niech oni o tym pomyślą. - powiedział i wyszliśmy. W samochodzie standardowo, miałam wykład na temat" Jak to ja się zachowałam" No ale Log jest na tyle spoko, że zrozumiał mnie i nie miał żadnych pretensji o to, że nie chciałam ustawki. Pod domem stało auto mojego brata. Weszlam i krzyknęłam.
- Wróciłam Ludzie !
- Ty, salon teraz ! - krzyknął mój brat. Weszłam do salonu.
- Hmm ?
- Pierwsza sprawda, za miesiąc ślub. - powiedział mój brat.
- Yeah ! Ale będzie party hard. - zaśmiałam się
- Cicho ! Druga sprawa, będziesz ciocią. - powiedział a ja patrzyłam na niego i Katie z dziwną miną.
- Aaaaaa ! Będzie mały Domi ! Aaaa ! - pisnęłą Jula i rzuciła się na nich.
- No no brat. Gratuluję. - zaśmiałam się i przytuliłam Katie.
- a i Ślub będzie chyba w Polsce.- powiedział, a ja już totalny odlot.
- JUPI ! - pisnęłam
- Siostra Ogar. - zaśmiała się Jula
- Poznałam całe 1D. - powiedziałam, a ona zaczęła piszczeć i latać po domu.
- yyyyy... Nie pytam. - zaśmiała się Katie
- I twoją siostrę widziałam. - powiedziałam
- Serio ? - zapytała
- Mhm... - odpowiedziałam z uśmiechem
- Dominik, możemy pogadać w cztery oczy? - zapytałam.
- jasne, chodź. - powiedział i poszliśmy do mojego pokoju.
- No bo słuchaj, mam do ciebie sprawę, bo ja bym chciała, żebyś mi pomógł szukać rodziców. - powiedziałam cicho.
- Paula, ja ci chętnie pomogę, ale powiedz mi, czy jesteś pewna, że chcesz ich znaleźć. - powiedział poważnie
- Jestem pewna Domi. - powiedziałam
- To zacznijmy od rodziców, może oni coś wiedzą. - powiedział, i wybrał numer do ojca.
- Hej Tato, słuchaj, bo Paula szuka rodziców, nie, nie was, tych drugich. No i co wiesz o nich ? Gdzie ? Londyński dom dziecka tak ? No ok. - powiedział i się rozłączył.
- i co ?- zapytałam zniecierpliwiona
- Zbieraj się, jedziemy do domów dziecka. - powiedział i wyszliśmy z mojego pokoju.
- Katie słońce, ja muszę pomóc Pauli, dasz sobie radę z Julą ? - zapytał a ona pokiwała głową na tak.
- No to papa. - rzuciłam i wyszliśmy. W samochodzie śpiewaliśmy piosenki z radia, a jak nie znaliśmy, to wymyślaliśmy tekst, czasem tak beznadziejny, że śmialiśmy się potem.
- musisz coś jeszcze ze mną nagrać. - powiedziałam a on z uśmiechem pokiwał głową.
- cała płyta ? - zaśmialam się, a on zrobił duże oczy.
- Że cała płyta ? ty i ja ? - zapytał zszokowany.
- mhm. Potem koncerty, trasa i wywiady, sesje paparazzi ogólnie masakra. - zaśmiałam się
- Poczekaj, trasa trwa około 3 miesięcy, nagranie z 2 , Katie jest w 4 tygodniu. Okey, mogę nagrać. - zaśmiał sięi zaczeliśmy się wygłupiać.

***** Trzy godziny później *****
- Młoda, to już ostatni z domów dziecka. - powiedział gdy chodziliśmy do budynku.
- Dzień dobry, w czym mogę pomóc ? - zapytała jakaś starsza pani.
- Szukamy właściciela. - powiedział Domi
- pani Smith aktualnie jest na stołówce, mogę zaprowadzić. - powiedziała miło
- Dziękujemy. Chętnie skorzystamy z pomocy. - powiedziałam, starsza pani wprowadziła nas na stołówkę, gdzie siedziało dużo dzieci, w grupkach, ale zaciekawiła mnie pewna dziewczynka, siedziała sama w rogu, miało może z 4 latka. Podeszłam i ukucłam obok niej.
- Hej malutka. - powiedziałam miło
- Cześć. - odpowiedziała słodkim głosikiem
- Jestem Paula, a ty ? - zapytałam
- Diana. - odpowiedziała
- Ile masz lat?
- cztery
- A czemu siedzisz sama ? - zapytałam, a ona odwróciła głowę.
- Oni się ze mnie śmieją. Nie lubią mnie. - powiedziała.
- Aaaaa ! To Paula !!! Aaaaaa !!! - usłyszałam za sobą pisk.
- Chodź, zapytamy czemu cię nie lubią ok? - zapytałam a mała wstała, złapałam ją za rączkę i stanęłam na środku.
- Ej Ludzieeeee ! - krzyknęłam a wszyscy spojrzeli na mnie, różnymi minami, jedni z zaciekawieniem, inni ze zdziwieniem a jeszcze inni z nieodgadnionym wyrazem twarzy.
- No więc, ja mam do was pytanie. czemu nie lubicie tej ślicznej dziewczynki? - zapytalam
- Bo jest dziwna. - krzyknął ktoś.
- Bo nie chce nam dać lalki. - krzyknęła dziewczynka.
- A pomyśleliście, że ta lalka jest dla niej bardzo ważna, ja też mam takie rzeczy, których nie pozwalam nikomu dotykać. - powiedziałam
- takie jak twój pamiętnik ? - zapytała jakaś dziewczyna
- nie, to inna sprawa, pamiętnik to coś osobistego, ale mam takiego misia, który zachował się jeszcze z domu dziecka, dostałam go od moich biologicznych rodziców, to taka pamiątka po nich. mimo, że nie wiem jak wyglądali, jak się nazywali, to ten miś mi ich przypomina, a teraz jestem tu, bo prawdopodobnie w tym domu dziecka spędziłam pierwsze dwa miesiące życia. - powiedziałam patrząc na nich.
- W tym domu dziecka mieszkałaś ? - pisnęła jakaś dziewczyna
- Prawdopodobnie tak, ale nie o to tu chodzi, musicie zrozumieć, że nie wszystko co należy do kogoś innego możemy pożyczyć, są takie rzeczy, które mają ogromną wartość sentymentalną, a z takimi nie chcemy się rozstawać. Nie znam jej historii, ale podejrzewam, że ta lalka o której mówisz jest dla niej bardzo ważna, musisz zrozumieć, że ona jej nie da, bo się boi. - powiedziałam do małej dziewczynki, calej dyskusji przyglądał się Dominik, starsza miła pani i jakaś inna kobieta.
- A teraz pobawcie siez Dianą, bo nie jest milo siedzieć samemu. To jest wasz wspólny dom, traktujcie sięjak rodzeństwo. - powiedziałam i ruszyłam do brata.
- Dzień dobry. - powiedziałam podchodząc.
- Dzień dobry, nie wiem co powiedzieć. - powiedziała ta druga starsza pani, podejrzewam że to właścicielka.
- To ja was już zostawię z Panią Smith. - powiedziała staruszka i odeszła.
- Więc co chcieliście ode mnie?- zapytała
- Chciałam wiedzieć, czy to w tym domu dziecka przebywałam. - powiedziałam
- Nie wiem czy mogę udzielić takich informacji. - powiedziala
- Proszę, to dla mnie ważne. - powiedziałam
- Dobrze. Zapraszam. - powiedziała
- Udało się ! - powiedziałam do domiego.
- Jeśli czegoś naprawde chcesz, to kiedyś to dostaniesz.- szepnął mi na ucho.
- Jak się nazywasz? - zapytała
- Paulina Louise Collins, ale na to nazwisko pani raczej nie znajdzie, niech pani szuka urodzonych 24.02.1994r. - powiedziałam, a kobieta zaczeła szukać.
- Znalazłam ! - powiedziała po 10 minutach.
- Niech pani mówi. - powiedział Dominik
- Z urodzonych 24.02.1994r. Znalazłam tylko Dianę Louise Tomlinson. - powiedziała, a ja zamarłam.
- Diana Louise Tomlinson. - powtórzyłam cicho.
- Drugie imie się zgadza. - powiedział Domi.
- Może mi pani podać informacje o rodzicach ? - zapytałam, a ona zgodziła się, zapisała mi informacje i wyszliśmy, obiecałam wpadać do tamtejszego domu dziecka.
- Diana Louise Tomlinson. - powtórzyłam po raz 100 w samocodzie.
- Paula, ale ty chyba nie... - zaciął się Domi
- Nie bój się, jestem Paulina Collins. I mam cudowną rodzinkę nie zamierzam nic zmieniać. - powiedziałam, a mój brat odetchnął z ulgą.
- to co, teraz zabieramy katie i Juls i do MSC ? - zapytałam
- Pewnie. - odpowiedział i ruszyliśmy, w domu nie obyło się bez pisków typu" A może spotkamy 1D ". To już denerwujące. Wszyscy wpakowaliśmy się do auta mojego brata i podjechaliśmy pod MSC.
- Jakie chcecie? - zapytał Domi
- truskawkowy. - powiedziałam
- 1D. - powiedziała Ana
- Czekoladowy. - powiedziała Katie
- To idę zamówić.
- Paula, patrz jaki fajny koleś. - powiedziała Jula, popatrzyłam we wskazanym kierunku.
- nie no, fajny, świetne włosy, brązowe oczy, słodki uśmiech, i... fajny tyłek. ogólnie, spoko. - zaśmiałam się a dziewczyny ze mną.
- a mi się jego oczy nie podobają. - stwierdziła Jula
- E tam, oczy są spoko, mi się nie podoba fryzura. - stwierdziła Katie
- Dla mnie za młody. ma 16 lat. - stwierdziłam
- Ja mam narzeczonego. - zaśmiała się Kat
- Czyli dla mnie idealny. - zaśmiała się Jula. Wtedy Dominik postawił pzred nami napoje, śmiejąc się piliśmy i gadaliśmy.
- A Paula dziś grała superbohaterkę. - zasmiał się Domi
- ja ? - zdziwiłam się
- No a kto wyskoczył z mądrościami w domu dziecka ?- zaśmiał się
- Aaaa ! no to mów że tam... - powiedziałam i drzwi się otworzyły, a w nich ukazało się 5 chłopaków.
- Kurwa. - przeklnęłam cicho. Dobrze, że Julka siedziała tyłem do drzwi i ich nie widziała. Harold pomachał mi, a ja się tylko uśmiechnęłam
- Ej Paula ! A kidy jedziemy, do tych ludzi? - zapytał Domek
- jutro ? - odpowiedziałam pytaniem.
- ja jutro nie mogę, ale weź sobie kogoś innego. - zaśmiał się, wtedy podszedł do nas Harry.
- Hej Paula. - powiedział miło.
- Witaj Haroldzie. - odpowiedziałam z uśmiechem
- T-To H-Harry S-Styles. - wyjąkała Julka
- Tak Juls, To harry, harry poznaj mojego brata Dominika, jego narzeczoną Katie i moją siostrę Julkę. - powiedziałam wskazując na każdego.
- Miło was poznać, można się dosiąść ? - zapytał, a my pokiwaliśmy głowami.

- Chłopaki chodźcie. - zawołał reszte. Śmiejąc siępiliśmy nasze napoje.
- Tomlinson zamknij się ! - krzyknął Zayn, a ja i Dominik zamarliśmy. Patrzyłam z szeroko otwartymi oczami na chłopaka, podobnie jak Dominik
- T-tomlinson? - wyjąkał Dominik
- tak. A co ? - zapytał zdziwiony chłopak
- Paula. - powiedział patrząc na mnie.
- nie, To nie może być prawda, może to tylko zbieg okoliczności. - próbowałam przekonać samą siebie.
- O co tu chodzi? - zapytał chłopak
- dziś byłam w domu dziecka i dowiedziałam się kilku rzeczy, między innymi tego, że nazywałam się Diana Louise Tomlinson. - powiedziałam cicho, wtedy wszyscy zamarli.
- nie, to nie może być prawda, moi rodzice by nie oddali córki. - powiedział Lou
- Muszę się przweietrzyć. - rzuciłam i wyszłam, słyszałam jak mnie wołają, ale nie miałam ochoty z nimi rozmawiać, teraz chciałam być sama, sama ze swoimi myślami. bo nic tak nie pomaga jak cisza i spokój. 



______________-
Ale mi się nie podoba ten rozdział :/
no ale zostawię wam do oceny.

Rozdział dedykowany Basi <3
I Love You ! 

Mwahh <3

8 komentarzy:

  1. Jak może nie podobać ci się ten rozdział?! Jest super! Z resztą jak każdy ;)
    Nie moge Paula i Louis są rodzeństwem.
    O kurcze!
    Nie mogę doczekać się next :D
    PS: Możesz usunąć ten dziwny kod literowy?

    OdpowiedzUsuń
  2. Agrgh, Kochanaś!
    Kiedy mi mówiłaś, ze Louis będzie odgrywał ważną role w tym opowiadaniu, nie spodziewałam się tego.
    Kurdekurdekurde, rozdział dedykowany dla mnie? Mraaśnie Pauluś! <3
    Je t'aime, moi aussi ♥

    OdpowiedzUsuń
  3. Super, zakochałam się w tym opowiadaniu, dodawaj szybko rozdzial, bo nie moge sie juz doczekac ;) <3

    OdpowiedzUsuń
  4. .KamCiaaa ! ;***31 sierpnia 2012 15:33

    Super!! :D
    Ale się porobiło!! ;D
    Czekam na NN ;**

    OdpowiedzUsuń
  5. wzruszyłam się!!! Cudowny czekam na następny

    Pozdrawiam
    Marzena

    OdpowiedzUsuń
  6. Ten rozdział jest superooooowy!!! :D
    Nie mogę się doczekać następnego....
    Dodawaj szybkoo, plis...:D

    OdpowiedzUsuń
  7. Super..pisz szybko następny ;**********

    OdpowiedzUsuń
  8. genialny :) Dawaj szybko kolejny i zapraszam do siebie

    http://gotta-be-you-one-direction.blogspot.com

    PS. Proszę wejdź na http://stories--about-1d.blogspot.com i zagłosuj na moje opowiadanie, numer 18

    OdpowiedzUsuń