czwartek, 27 września 2012

Rozdział 14

Otworzył nam Maciek i spojrzał na mnie zdziwiony
- Paula ? - zapytał
- Hej maciek. Miło cię widzeć. Wpuścisz nas ? - zapytałam, a on otworzył drzwi szerzej.
- A więc co was sprowadza ? - zapytał
- tak ogólnie, to radzę ci usiąść. - powiedział Harry.
- Jestem w ciąży. - powiedziała Julka, a on zbladł.
- Ze mną ? - zapytał cicho
- Nie kurwa z Brucem Willisem. - odpowiedziałam groźnie
- Ale jak to ? - zapytał równie cicho co wcześniej
- Nie mów, że mam ci mówić jak się dzieci robi. - westchnał Harry
- Nie, ale... o Boże. - powiedział i ukrył twarz w dłoniach.
- Zostawimy was samych. - powiedziałam i z Hazzą wyszliśmy.
- Szkoda mi ich.- powiedziałam, gdy szliśmy z Harrym przez park trzymając się za ręce.
- Wszystko się ułoży. - powiedział Harry.
- Widzisz to co ja ? - zapytałam wskazując grupkę dziewczyn z koszulkami z logo 1D, Loczek podążył za moim wzrokiem i zaczął się śmiać.
- Harry. Nie śmiej się ! - warknęłam na niego.
- nie będę, ale musisz mnie do tego przekonać. - powiedział zabawnie poruszając brwiami. Cmoknęłam go w usta.
- Wystarczy ? - zapytałam, a on pokręcił głową i przyciągnął mnie do siebie i namiętnie pocałował, odepchnęłam go od siebie z uśmiechem.
- Kocham Cię. - powiedziałam
- Ja ciebie bardziej. - odpowiedział i objął mnie ramieniem, wtuliłam się w niego i ruszyliśmy w stronę dziewczyn. Miały po około 13 lat i na widok loczka zaczęły piszczeć, chłopak się lekko skrzywił.
- No i co najlepszego zrobiłaś? - zapytał z uśmiechem
- Uszczęśliwiam twoje fanki. - zaśmiałam się, a chłopak zmierzył mnie wzrokiem.
- To ty ?! - wykrzyknęła jedna na mój widok.
- Nie wystarczy ci, że zraniłaś Nialla ? - krzyknęłą druga.
- A wy co kurwa ?! Obrońcy uciśnionych !? - wykrzyknął zdenerwowany Styles, fanki się zmieszały
- Nie znacie prawdy ! Uwierzyłyście w słowa Nialla, tak naprawdę nic nie wiedząc o nim, o niej i o ich związku. - krzyczał dalej, próbowałam go uspokoić, ale na marne.
- Harry, to nie ma sensu. - powiedziałam
- Ma sens Paula, bo ja nie pozwolę na to, żeby cię obrażały. A szczególnie jeżeli chodzi o sprawę z Niallem. - powiedział patrząc mi w oczy
- Przecież i tak nie uwierzą. Weźcie sobie zróbcie fotkę czy coś, a ja poczekam. - powiedziałam.
- Nigdy w życiu. Nie mam zamiaru robić sobie z nimi zdjęcia. - powiedział Harry, a dziewczyny nie ukrywały zdziwienia.
- Nie zaczynaj Hazz. - westchnęłam
- Słoneczko, ja nie zamierzam pstrykać sobie fotek z  kimś kto cię obraża. - powiedział z uśmiechem, fanki cały czas się nam przyglądały.
- Daj spokój kocie. To twoja praca, nie możesz sobie ot tak strzelić focha i nie podpisać. - powiedziałam spokojnie.
- A właśnie że mogę, I właśnie to robię. - powiedział i łapiąc mnie za ręke odciągnął na bok.
- Co ty robisz ? - zapytałam ze śmiechem, po chwili zobaczyłam mojego wujka i Kacpra, mojego kuzyna. Chłopak podszedł do nas z groźną miną.
- No proszę... Moja kuzyneczka.. - powiedział groźnie, a jego oczy śmiały się, Harry już chciał coś odpowiedzieć, ale się wtrąciłam.
- No widzisz Kacperku. Wiesz co, cholernie za tobą tęskniłam. - powiedziałam, a chłopak mnie przytulił.
- Ja za tobą też. Ale teraz spadam, zanim ojciec zauważy, że mnie nie ma. - zaśmiał sie i odszedł.
- Zayn dzwoni, mogę mu się pochwalić ? - zapytał Harry z uśmiechem.
- Rób co chcesz. - powiedziałam obojętnie.

Perspektywa Harry'ego
- Rób co chcesz. - powiedziała, a ja popatrzyłem na nią zdziwiony, odebrałem.
- Vas Happening ?! - krzyknął wesoło Zayn
- cześć Zayn. - powiedziałem miło
- Jak tam? Widziałem wasze zdjęcia z lotniska. - powiedział a ja się uśmiechnąłem na samo wspomnienie.
- To mało widziałeś. - odpowiedziałem
- OPOWIADAJ ! - krzyknął.
- no ale co mam ci opowiadać? Że jestem mega szczęśliwy ? Że za kilka dni wracamy do Londynu ? - zapytałem.
- Jesteście razem ? - zapytał
- Tak, ale nie mów reszcie. - powiedziałem
- Dobra. Daj mi Paulę do telefonu. - powiedział, podałem dziewczynie telefon, a ona przyłożyła go do ucha i ze znudzoną miną słuchała  Malika.
- Oj no... Nie miałam kiedy. Zayn, naprawdę. Jaki ty jesteś głupi... Wiesz, bo my nie mamy co robić... Tak, od razu bliźniaki... Debil ! - powiedziała i sie rozłączyła, popatrzyłą na mnie z uśmiechem
- Zayn nie chce jeszcze być wujkiem .- powiedziała, a ja ją objąłem ramieniem i pocałowałem w czoło, wtedy dostała SMS, przeczytała i się skrzywiła.
- Nie ma to jak dowiadywać się o wywiadzie 30 minut przed jego rozpoczęciem. - powiedziała ze śmiechem
- A co z mediami ? - zapytałem
- Sądząc po tym, że za tymi krzakami siedzi dziennikarz, to i tak się wyda. - powiedziała wskazując na krzaki, a następnie pomachała, zdziwiony paparazzi wstał i odmachał.
- Powiedz mi, czemu oni są dla ciebie tacy mili ? - zapytałem.
- Nie wiem. Może dlatego, że ja dla nich też jestem miła ? - powiedziała i podeszła do małej płaczącej dziewczynki, zdziwiony poszedłem za nią.
- Co się stało malutka ? - zapytała kucając obok.
- Zgubiłam tatusia. - powiedziała mała
- A jak masz na imię ? - zapytała moja dziewczyna
- Kasia. - odpowiedziała mała i spojrzała na nas załzawionymi oczkami
- Ile masz latek ? - zapytałem, a ona pokazała 3 paluszki.
- Chodź, poszukamy tatusia. - powiedziała Paula i wzięła małą za rączkę, poszliśmy na plac zabaw, a tam jakiś chłopak około 20 chodził w kółko trzymając się za głowę.
- Tataa ! - krzyknęła mała i pobiegła do chłopaka.
- Kasia ! - odpowiedział chłopak i wziął malutką na ręce.
- Karol ?! - pisnęła Paula
- Paula ! - krzyknął chłopak i przytulił szatynkę, patrzyłem skołowany.
- Karol, poznaj Harry'ego mojego chłopaka, Hazz to Karol, mój... - zawahała się na chwilę. - Mój dawny przyjaciel. - powiedziała
- Miło cię poznać Harry. I dzięki wielkie, za znalezienie Kaśki. - powiedział
- Nie masz za co dziękować. - powiedziałem
- Wpadliście ? - zapytała Paula unosząc jedną brew
- No wpadliśmy... - odpowiedział chłopak z uśmiechem spoglądając na małą bawiącą się na placu zabaw
- Słodka jest. - powiedziałem
- Oj słodka. A ty moja droga, to mogłabyś odpisać czasem na TT ! - powiedział groźnie
- Mam ci pokazać moje wiadomości na TT ? - zaśmiała sie dziewczyna - Słuchaj, ja lecę na wywiad, weź napisz dziś do mnie, to się zgadamy i spotkamy jeszcze kiedyś. - dodała i odeszliśmy. Całą drogę śmialiśmy się i rozmawialiśmy o tym, co się działo jak jej nie było w Londynie. Paula weszła do studia, a ja stałem za kulisami i przyglądałem jej się z uśmiechem
- No moja droga, teraz pytanie, na które wszyscy czekali. Co cię łączy z Harrym Stylesem ? - zapytała prowadząca
- Ehh... Nie będę nic ukrywać. Jesteśmy razem. - powiedziała Paula z uśmiechem
- Muszę was kiedyś razem do siebie zaprosić. - powiedziała, a mnie ktoś popchnął, tak, że wpadłem do studia, dokładnie wpadłem, bo się przewróciłem. Paula wybuchła śmiechem
- Nie śmiej się. - powiedziałem wstając
- Oj Hazz. Zdolny jesteś. - powiedziała przez śmiech
- I za to mnie kochasz. - wytknąłem jej język
- Oj taak. - westchnęła
- Harry, chodź do nas. - powiedziała prowadząca, a ja cały czerwony usiadłem obok Pauliny
- Jak wy słodko razem wyglądacie. - powiedziała a my się uśmiechnęliśmy.
- Widowiskowe wejście. - szepnęła mi na ucho Paula, a ja zrobiłem się jeszcze bardziej czerwony.
- Paula, a co powiesz o wypowiedzi Nialla Horana, na temat waszego rozstania? - zapytała, a dziewczyna mocniej ścisnęłą moją rękę.
- No co ja mogę powiedzieć ? - zapytałą dziewczyna
- Przestań go już bronić, ja wiem, że nie chcesz niszczyć kariery mi i chłopakom, ale nie możesz pozwolić na to, żeby fani się od ciebie odwrócili. - powiedziałem do Pauli. - Prawda jest taka, że to Niall wykorzystał Paulę, był z nią dla ustawki, to dlatego Paula wyjechała. - powiedziałem
- Zabije Cię Styles. - warknęłą Paula, gdy wszyscy patrzyli na mnie zszokowani.
- Współczuję. - powiedziała do Pauliny prowadząca.
- Zmieńmy temat ok ? - zapytała
- Jasne. - odpowiedziała blondynka
- Co powiecie o waszych singlach ? - zapytała
- Chłopcy nagrali świetną piosenkę, a teledysk ? Teledysk to cudo. Pokazali prawdziwych siebie. - powiedziała Paula
- A singiel Pauli jest Mega ! Szczerze, to prawie się popłakałem jak tego słuchałem, tak uczuciowej piosenki nie słyszałem jeszcze nigdy w moim życiu. A teledysk, wiesz jaki byłem zazdrosny w niektórych momentach ? - zapytałem z uśmiechem
- A czy ta piosenka, była pisana z myślą o czymś, czy tak miałaś wenę więc napisałaś? - zapytała prowadząca, doskonale wiedziałem o czym myślała Paula gdy pisała tą piosenkę.
- Ma związek z moim życiem. - powiedziała cicho dziewczyna.
- A opowiesz o tym ? - zapytała prowadząca
- Jak nie chcesz nie musisz mówić. - powiedziałem
- Wiem, ale kiedyś muszę im powiedzieć, a jak jesteś obok to tak jakoś łatwiej. - powiedziała, a ja objąłem ją ramieniem.
- No więc, to wszystko ma związek z ....

___________
Wiem jestem Wredna! <3
Ale musicie się z tym pogodzić.
Nie podoba mi się ten rozdział...
A co z Julką dowiecie się w next. i Karol odegra tu ważną rolę. :)
Przepraszam.. Miał być wcześniej ale nie dałam rady. :(



Mwahh <3

sobota, 22 września 2012

Rozdział 13

Perspektywa Pauli:
Obudziłam się i pierwsza rzecz jaka rzuciła mi się w oczy to mój aparat stojący na półce obok łóżka, z uśmiechem wzięłam go do ręki i zaczęłam oglądać zdjęcia, będzie mi brakowało tych debili jak wyjadę. Rodzice i Karo są teraz w Polsce, jakąś godzinę drogi z mojego domku. Moja przyjaciółka wie gdzie jestem ale nie przyjedzie do mnie, bo ją o to prosiłam. wygrzebałam się z łóża i łapiąc ciuchy z szafy poszłam do łazienki, po porannej toalecie zeszłam do kuchni zrobić śniadanko.
- Wstała nasza księżniczka. - powiedział Sebek z uśmiechem popijając herbatę.
- Hej wam. - powiedziałam wesoło, już dawno się przyzwyczaiłam, że oni są w moim domu od rana.
- Jak się spało ? - zapytał Daniel zabawnie poruszając brwiami, a wszyscy zaśmialiśmy się
- Dobrze się spało. - powiedziałam akcentując ostatnie słowo.
- naleśnika ? - wyskoczył z pytaniem Mariusz

- Maniek ! kocham cię ! - zawołałam wesoło, takich naleśników jak robi maniek nie robi nikt.
- No wiesz, a myślałem, że to mnie kochasz. - usłyszałam za plecami wesoły głos loczka.
- Jedna rada. Nie słuchaj jej. - szepneła Laura na tyle głośno, że usłyszałam
- Spadaj . - zaśmiałam się - A tak ogólnie, to masz rację mówiłam tak i nadal tak uważam. - powiedziałam, i uśmiechnęłam się promiennie
- Co dziś robimy? - zapytała Majka.
- Tak właściwie, to ja dziś wyjeżdżam. muszę wpaść do rodziców. - powiedziałam
- A chciałaś nam powiedzieć kiedy ? - zapytał Daniel
- Wczoraj to postanowiłam. - powiedziałam
- Będę tęsknił. - powiedział Sebastian i mnie przytulił.
- my też. - powiedziała reszta i zrobiliśmy grupowgo miśka.
- telefon Laury. - wykrzyknął Mariusz i wszyscy rzuciliśmy się na urządzenie, które trafiło w moje ręce z szyderczym uśmiechem odebrałam.
- Dzień dobry. - powiedziałam miło.
- Cesc, das mi Laule ? - usłyszałam głosik małego Tomka
- Tomuś, już ci daję Laule. - powiedziałam i parsknęłam śmiechem podając dziewczynie telefon.
- tomoś ? - zaśmiał się Sebek.
- Kocham tego dzieciaka. Das mi Laule ? - powiedziałam jak tomek i wszyscy parsknęliśmy śmiechem
- Pauluś wiesz, że cię kocham ? - zapytał w pewnym momencie Mariusz
- Dobra, nie będę odbierała wam kluczy, ale dom ma stać cały. - powiedziałam, a oni uśmiechnęli się w odpowiedzi. Po śniadaniu poszłam się przebrać i zeszłam do salonu.
- Czas się zbierać. - powiedziałam ze łzami w oczach.
- Tulimy ! - powiedziała Olka.
- Dzwoń, pisz, wpadaj. - powiedziała Majka, gdy już siedziałam  samochodzie, a Harry po drugiej stronie, dziś znów ja kierowałam, bo Hazz nie ma wprawy w prowadzeniu po polskich drogach.
- Nie chcesz wyjeżdzać prawda ? - zapytał Harry w pewnym momencie.
- Nie o to chodzi, że nie chcę, boję się. A to jest różnica, bo wiesz, kochałam Nialla, a to co zrobił zabolało. Ale teraz się cieszę, że mam ciebie. - powiedziałam uśmiechając się do chłopaka.
- Kocham cię. - powiedział.
- Ja ciebie też. - odpowiedziałam i wtedy zobaczyłam radiowóz, nie żeby coś, ale jest koniec miesiąca, a my właśnie przejeżdżamy przez małą wioskę, gdzie w tym okresie policjanci łapią wszystkich i wciskają mandaty za byle gówno. No i oczywiście zaczął mi machać, zjechałam na pobocze śmiejąc się z Hazzą.
- Witam, poproszę dokumenty. - powiedział nawet na mnie nie patrząc młody policjant, grzecznie podałam dokumenty, a on zrobił tak dziwną minę, że znowu wybuchłam śmiechem.
-T-To T-Ty ? - wyjąkał
- We własnej osobie. - powiedziałam z uśmiechem
- o boże. - westchnął, biedny nie wiedział co powiedzieć, wysiadłam.
- Ej, spokojnie, Jestem tylko kierowcą, który złamał jakiś przepis ruchu drogowego. - powiedziałam - A tak właściwie to co zrobiłam ? - zapytałam po chwili
- N-nic, M-Możesz J-Jechać. - wyjąkał, a ja zaśmiałam się, wyjęłam płytę z samochodu nabazgrałam podpis i mu podałam, a potem wsiadłam i odjechałam ze śmiechem.
- Nie wiem co to było i szczerze, to wolę nie wiedzieć. - zaśmiał się Loczek. Potem gadaliśmy dużo i na różne tematy.
- Dzień dobry, a może panie podwieźć ? - zapytałam przez okno Karolinkę i Julkę, które szły obładowane torbami z TESCO.
- Nie dziękuję, mam blisko. - powiedziała Karo, a tak szczerze, to miała do przejścia jeszcze dobry kilometr.
- A może jednak ? - zapytałam znowu jadąc obok nich
- Nie, nie trzeba,. - powiedziała i przystanęła. - Paula !? - krzyknęła po chwili a my się zaśmialiśmy, Harry wysiadł i pomógł im włożyć zakupy do bagażnika, a jak już się zapakowali do auta to ruszyłam.
- No nareszcie wśród żywych. - zaśmiała się Karo.
- Też cię kocham - powiedziałam
- Mi też to mówiłaś. - zaśmiał się chłopak, a moja przyjaciółka zrobiła wielkie oczy.
- czyli, że Wy ? Że ty i On ? Aaaa ! Nareszcie ! - pisnęła i chciała mnie przytulić, ale właśnie wtedy gwałtownie skręciłam na podjazd domu i jej się nie udało.
- Oj Paula... - zaśmiała się i weszliśmy do domu mojej BFF.
- Dzień dobry ciociu. - powiedziałam do mamy Karo
- Paula, dziecko, gdzieś ty była ?! - zapytała
- Daleko. - zaśmiałam się.
- Dzień dobry. - wyjąkał Harry dźwigając wszystkie torby z zakupami.
- Dzień dobry- odpowiedziała Pani Patrycja miło
- Daj pomogę ci. - powiedziałam do chłopaka
- Ani mi się waż. To ja jestem facetem i to ja dźwigam. - powiedział spokojnie.
- Okey... - odpowiedziałam
- Zrobić wam herbaty ? - zapytała Patrycja
- Nie dziękujemy. Jeszcze nie byłam u rodziców. - powiedziałam z uśmiechem
- No dobrze. -odpowiedziała, a ja łapiąc harry'ego za rękę wyszłam z domu Karoliny.
- Paula ! - krzyknęła Julka z okna pokoju mojej przyjaciółki.
- No co jest młoda ? - zapytałam, a ona spojrzała na mnie smutno.
- Karo, Jula do samochodu ! - krzyknęłam. Wiedziałam jedno, coś jest nie tak. Gdy parkowałam na podjeździe domu rodziców zobaczyłam jak Julka się denerwuje. Weszliśmy na podwórko a tam biegał Cwaniak. Mój malutki piesek.
- Cwaniutek ! Niutuś ! - zawołałam, a pies przybiegł i zaczął skakać wesoło szczekając. Pogłaskałam go i wtedy z domu wyszli rodzice, mama mnie wyściskała, tatuś też, a ja cały czas trzymałam rękę Harry'ego.
- Eghem.. - odkaszlnęłam, spojrzeli na mnie, potem na loczka, a potem się uśmiechnęli i nas wpuścili.
- Zrobię herbaty. - powiedziała moja mama i poszła do kuchni. Weszliśmy do salonu, gdzie bawiła się mała.
- cześć mała. - powiedział Harry podchodząc do niej.
- Haly. - powiedziała mała i podała mu lalkę.
- Pobawis się ze mną ? - zapytała chlopak wziął zabawkę i zaczął się z nią bawić, gdy moja mama weszła z napojami uśmiechnęłą się szeroko.
- Będziesz dobrym ojcem Harry. - powiedziała a chłopak się uśmiechnął.
- Paula, a ty powinnaś zmienić status na FB. - szturchnęłą mnie Karo a ja podałam jej telefon, po chwili mi go oddała.
- Przepraszam na chwilę. - powiedziałą Julka i pobiegła do toalety, ja i Karo zerwałyśmy się za nią, wymiotowała. Wzięłam ją na górę, żeby rodzice nie widzeli o co chodzi.
- Julka, co się dzieje ? - zapytałam.
- Paula... - wyszeptała i się do mnie przytuliła.
- mi to nie wygląda na zatrucie. - powiedziała Karo.
- od dawna tak masz ? - zapytałam
- dwa dni. - powiedziała
- Spałaś z kimś ostatnio ? - zapytałam, a ona zbladła
- Miesiąc temu z Maćkiem. O boże. - powiedziała i zaczęła jeszcze bardziej płakać. Po chwili do drzwiktoś zapukał.
- Paula, mogę ? - zapytał Harry, spojrzałam na Julkę, a ona pokiwałą głową.
- Wejdź. - powiedziałam a chłopak ostrożnie otworzył drzwi.
- Karola, idziesz do apteki wiesz po co, ja nie mogę, bo wiesz co będzie w gazetach. - powiedziałam o moja przyjaciółka wyszła.
- A co jeśli to prawda ? - zapytała Jula
- Jakoś sobie poradzimy. - powiedziałam i przytuliłam dziewczynę, Harry patrzył na nas dziwnie.
- Mogę wam pomóc ? - zapytał
- Nie Harry. Nie możesz. - szepnęła Julka. Było mi jej tak szkoda, ma dopiero 16 lat.
- Jestem. - powiedziała Karo machając torebką z apteki.
- Mam 3, żeby było bardziej wiarygodne. - powiedziała i podała je Julce, ona weszła do łazienki. Wtuliłam się w Harry'ego, który już chyba zrozumiał wszystko. Po 10 minutach z łazienki wyszła Julka, cała zapłakana. Wpadła mi w ramiona i wyszeptała.
- Jestem w ciąży. - a po tym wybuchła płaczem, gładziłam ją po plecach.
- Chodź, trzeba powiadomić rodziców. - powiedziałam i pociągnęłam ją za sobą na dół. Stanęliśmy w progu salonu.
- mamo, tato. Jest problem. - powiedziałam.
- Jezu Julcia, co się stało ? - spytała przerażona rodzicielka
- No... Bo... ja... - zaczęła się jąkać młoda
- Będziecie dziadkami. Jula jest w ciąży. - powiedziałam, a oni siedzieli zszokowani.
- jak to ? - wykrztusił mój ojciec
- no chyba ci nie muszę tłumaczyć jak się dzieci robi. - powiedziałam.
- nie o to mi chodzi Paula, Jak to sobie teraz wyobrażasz ? - zwrócił się do Julki.
- Nie wiem. - wychlipała, przytuliłam ją do siebie mocniej.

- Nie płacz już. - powiedziała moja mama i podeszła przytulając Julkę. puściłam ją i wtuliłam sięw mojego chłopaka.
- Harry, zawieziesz nas w pewne miejsce ? - zapytałam, a on pokiwał głową. - Potem ci to wynagrodzę. - szepnęłam mu na ucho, a on się szyderczo uśmiechnał.
- Julka idź się ogarnąć, jedziemy do Maćka. - powiedziałam i pociągnęłam Hazzę w stronę kanapy.
- Nie martwisz się, że to ci może popsuć reputację ? - zapytał mój ojciec
- Wiesz co tato, trochę tak, ale to moja siostra, więc będę ją wspierać. A co do mojej reputacji, to po tym wszystkim co powiedział Niall gorzej raczej nie będzie. - powiedziałam, a mój tatuś się zaciekawił.
- Co takiego powiedział ? - zapytał.
- Że to ja go wykorzystałam i teraz jego wielkie fanki piszą mi na Tt jaka to ja jestem okropna. - powiedziałam spokojnym tonem. Harry cały czas obejmował mnie ramieniem.
- Córcia, ten chłopak będzie miał ogromne problemy. - powiedział mój tatuś, widziałam, że zaraz wybuchnie.
- nie tato. Świat Show Biznesu jest brutalny, trzeba walczyć o pozycję, a że on wybrał taką drogę no to ja muszę się z tym pogodzić. - powiedziałam
- Możemy jechać. - powiedziała Julka, pocałowałam rodziców w policzek i wyszłam. na podjeździe pożegnałam się z Karoliną i ruszyliśmy do Warszawy.
- Tu skręcisz w lewo. - powiedziałam, a Harry przytaknął.
- A co jeśli on mnie zostawi? - zapytała moja siostra
- Jula, jeżeli to zrobi to okaże się niewartym ciebie kretynem. - powiedziałam
- Ale on jest młody, będzie chciał się bawić a nie niańczyć dziecko. - powiedziała smutno.
- Nawet jeżeli jest młody, to w tej sytuacji ja bym mu radził dorosnąć. No bo fakt dziecko to duża odpowiedzialność, ale jeżeli by chciał, to dał by radę. - powiedział Harry. Reszte drogi spędziliśmy w ciszy. Podjechaliśmy pod dom maćka, otworzył nam i ....

_____________________

Przepraszam !
przepraszam, że tak dawno nie było posta, ale nie daje rady.
Nauczyciele się nad nami znęcają.
Każdy uważa, że jego przedmiot jest najważniejszy, a ja muszę się w tym roku wziąć za naukę, bo testy gimnazjalne, a chce mieć dobry wynik.
czas mam tylko w weekendy i czasem popołudniami, ale to rzadko.

Ale teraz obiecuję poprawę i będę starała się pisać częściej.


WCHODŹCIE NA :
http://the--black--shadow.blogspot.com/




Mwahh <3 

wtorek, 18 września 2012

Rozdział 12

Miesiąc później z perspektywy Pauli:
już zachowuję się normalnie, ten miesiąc spędzony w Polsce pomógł mi stanąć na nogi. Płyta już wydana, teraz tylko czekam na trasę. Siedziałam sobie w pokoju, gdy zadzwonił mi telefon.
- No co tam Malik? - zapytałam
- Paula, przepraszam. - powiedział skruszony
- Ale że za co? - zapytałam
- Wygadałem. - powiedział cicho.
- Że co ?! Malik, ty debilu. komu powiedziałeś ? - zapytałam ze śmiechem
- Nie jesteś zła ? - zapytał zdziwiony
- Trochę, ale co powiedziałeś ? - zapytałam
- No, że jesteś w Polsce. - powiedział

- Zayn, tu gdzie jestem, nikt mnie nie znajdzie. - powiedziałam ze śmiechem
- Ale Harry już pojechał na lotnisko. - powiedział
- no to, za dwa dni wróci. - powiedziałam
- Nie wróci. Paula, on będzie cię szukał. Znasz go, wiesz że nie odpuści, a w szczególności jeżeli chodzi o znalezienie ciebie. Przecież wiesz, że on cię kocha, czemu nie wrócisz ? - zapytał
- Zayn, boię się, że jak zobaczę Niallera, to znowu będę cierpieć. - powiedziałam przeglądając zdjęcia i uśmiechając się do siebie
- Kiedyś musisz nauczyć się z tym żyć. - powiedział.
- Zadzwoń do Hazzy, o której wylatuje, załatwie mu transport ale nie gwarantuje powrotu. - powiedziałam
- Dobra. - powiedział i się rozłączył. Do mojego pokoju weszli Sebek, Ola, Maja, Laura, Mariusz i Daniel.
- No Paula, koniec siedzenia w pokoju, dziś znowu robimy sobie sesje. - zaśmiał się Mariusz
- Maniek, ty nigdy nie lubiłeś zdjęć. - zdziwiłam się
- Mam na niego dobry wpływ. -zaśmiała się Majka
- No pewnie. - odpowiedziałam i wtedy dostałam SMS, oczywiście wszyscy rzuciliśmy się w kierunku telefonu, pech chciał, że wylądował on w rękach Seby.
- Mała, kto będzie tu o 14 ? - zapytał, a ja wygramoliłam się z pod Laury i Daniela
- Przecież to za 3 godziny ! - pisnęłam
- No tak, ale kto ? - zapytała Olka
- Hazz. - wyszeptałam, a oni patrzyli z szeroko otwartymi oczami
- Przecież mówiłaś, że wie tylko zayn. - powiedział Daniel
- Wygadał się lokowatemu. - powiedziałam
- On tu przyjedzie ? - zapytała podekscytowana Laura
- No raczej, a my musimy za 3 godziny być na lotnisku, bo go fanki zgwałcą. - powiedziałam ze śmiechem i wszyscy rozbiegliśmy się po domu szukając ciuchów.
- kto ma moją oczojebną różową bokserkę ? - krzyknęłam
- Ja mam ! - odpowiedziała mi Laura i rzuciła bokserkę na korytarz, ze śmiechem wzięłam ją i założyłam
- czerwone czy białe rurki do białej bluzki z sercem ? - zapytała Olka
- Weź te białe. - odpowiedział Sebek, po 20 minutach byliśmy gotowi
- Paula, ty prowadzisz ! - powiedział Daniel rzucając mi kluczyki od busa, złapałam je i ruszyliśmy, mieliśmy jeszcze 2.5 godziny, czasu wystarczająco, ale jak będą korki, to za nic nie zdążę. tak więc drogę, która powinna zająć 2.5 godziny przejechałam w 2 godziny a potem miałam 30 minut, żeby przedostać się przez Warszawę. - westchnęłam widząc korek przed nami
- Skręć w lewo. - krzyknął mi do ucha Maniek, a ja posłusznie skręciłam, opustoszonymi uliczkami dotarliśmy do budynku lotniska na czas.
- Paula, nie wiem kto ci dał prawko, ale gdyby zobaczył cię teraz, to nigdy byś go nie dostała. - zaśmiał się Sebek, gdy szliśmy w poszukiwaniu lokacza
- oj no. Lepiej się rozglądaj. - westchnęłam
- A wylądowali już? - zapytała Majka
- Nie wiem. - powiedziałam, i zadzwonił mi telefon - Moment. - powiedziałam do przyjaciół i odebrałam
- Paula, Loczek właśnie wylądował, co z transportem? - zapytał Malik
- kilka mandatów będziesz płacił. - zaśmiałam się, a wtedy zobaczyłam loczka.
- Tsaa hazz, nikt cię nie widzi. - zaśmiał się Daniel
- On się chowa za gazetką. - zaśmiała się Olka
- Ale jest strasznie słodki. - westchnęła Laura, a my się zaśmialiśmy
- Okey, jest. Papa Zayn. - powiedziałam i się rozłączyłam. grzecznie przeszliśmy tak, by być za Harrym i w pewnym momencie Laura pisnęła, ale na szczęście Daniel szybko zareagował i ją pocałował, ale oni słodko wyglądają... Harry się odwrócił i jak zobaczył mnie, to jego oczy wyglądały jak pięciozłotówki, Maniek, Olka, Sebek i Maja się zaśmiali, a on stał i patrzył, zgromadziło się wokół wielu reporterów, podeszłam do loczka.
- Ej no, nie przywitasz się ? - zapytałam z uśmiechem, a on przytulił mnie mocno i okręcił wokół.
- No teraz lepiej. - zaśmiałam się a on ze mną.
- Eghem. - odkaszlnął Sebek
- Oj sorki, Harry poznaj, Sebastiana, Daniela, Mariusza,Majkę, Laurę i Olę. - powiedziałam wskazując na każdego, Harry uśmiechnął się do nich
- Miło mi was poznać. - powiedział po polsku, co zdziwiło nie tylko ich, ale i dziennikarzy.
-"Harry, od kiedy mowisz po polsku" - zapytał jeden
- od, Paula, kiedy to było ? - zapytał z uśmiechem
- jakieś 10 do 12 lat temu. - powiedziałam
- Hazz, a teraz pytanie zasadnicze, Jak zmusiłeś Malika, do tego, żeby ci powiedział ? - zapytałam a on się zaśmiał
- szczerze, to nie wiem, któregoś dnia jak zwykle siedziałem u siebie, a on przyszedł i powiedział " Weź wyjdź z tego pokoju, ja na twoim miejscu już dawno bym siedział w samolocie do Polski" i wyszedł. - powiedział a ja się zaśmiałam
- Paula, wszystko fajnie pięknie, ale ja jestem GŁODNA ! - krzyknęla Majka, a ja się zaśmiałam
- Przypominasz mi kogoś. - zaśmiałam się
- Oj no cicho ! MAJA GŁODNA MAJA ZŁA ! - zaśmiała się i pociągnęła nas do wyjścia, po drodze rozdaliśmy kilka autografów i wpakowaliśmy się do auta. Wtedy dostałam SMS, szybko przeczytałam i schowałam telefon.
- KFC czy MC ? - zapytałam
- MC! - odkrzyknęli zgodnie
- Widzę, że już ci lepiej. - zaśmiał się Hazz, a ja odpowiedziałam mu uśmiechem
- Aaaaaaaaaaaaa !!!!!!!!!!!!!!! - krzyknęła Majka, wszyscy spojrzeliśmy na nią
- No co, już za dwa tygodnie szkoła ! - krzyknęła, a my zaczęliśmy się śmiać.
- A ja skończyłam ! - zaśmiałam się i dostałam żelkami w głowę.
- Ile mandatów zaliczyłaś ?- zapytał sebek w pewnym momencie
- Nie wiem, Malik będzie płacił. - powiedziałam, a Harry spojrzał na mnie pytająco.
- MINĘŁAŚ MC !!!!!! - wrzasnął mi do ucha Mariusz
- Zamknij się kurwa ! Nie wjadę do MC ! Wydzieracie się jak debile, a może pomyśleliście " Ej, a może ją boli głowa?" Nie kurwa ! Nie pomyśleliście. - wrzasnęłam hamując na poboczu i rzucając kluczyki na siedzenie wysiadłam.

Perspektywa Harry'ego.
- Co to kurwa było ? - zapytał Daniel, a Sebastian już biegł za dziewczyną.
- idę do nich. - powiedziałem i też wyszedłem
- Paula, spokojnie, każdy ma gorsze dni..- usłyszałem głos Seby
- Sebuś, ale to był dobry dzień, do czasu tego SMS. - powiedziała cicho, wtedy podszedłem.
- Paula... - wyszeptałem,dziewczyna odwróciła się.
- Sebuś, jedźcie do tego MC. - powiedziała, a chłopak pokiwał głową i odszedł, ja usiadłem obok niej na murku
- O jaki SMS chodzi ? - zapytałem
- Od.. od Niallera. - powiedziała a jej oczy się zaszkliły.
- Co napisał? - zapytałem, szczerze to byłem zdziwiony
- Że wszystko wyjaśnił w wywiadzie, że teraz już wszyscy wiedzą, że go wykorzystałam żeby się wypromować. - powiedziała, a ja nie mogłem w to uwierzyć. Niall okłamał tylu ludzi, żeby nie było, że zachował się jak dupek. Przytuliłem ją mocno, a ona zaczęła płakać.
- Ciii... Będzie dobrze. - powiedziałem kołysząc się
- Nie będzie Harry.Ale dziękuję. Dziękuję, że jesteś ze mną. - powiedziała, a ja przytuliłem ją mocniej
- Zawsze będę, jeżeli tylko się zgodzisz. - wyszeptałem w jej włosy, a ona spojrzała na mnie zaszklonymi oczami, tylko, że teraz dostrzegłem tam też radosne iskierki. Patrzyłem na nią z 5 minut.
- No nie patrz tak, tylko całuj. - zaśmiała się, a ja z wielkim uśmiechem zbliżyłem twarz do jej, a po chwili moje usta połączyły się z jej tworząc jedność, oderwaliśmy się od siebie z uśmiechami. a pochwili zadzwonił telefon Pauli.
- No hej Zayn... tak napisał mi... Nie, nie warto.. Nie Zayn.. Proszę Nie.. Nie wiem dlaczego... tak ... dzięki.. Okey... ty też ich pozdrów.. i przekaż Niallerkowi, że jest zajebistym kłamcą... No... papa. - powiedziała i się rozłączyła.
- masz pozdrowienia od Malika. - powiedziała, a ja uśmiechnąłem się i za ręce ruszyliśmy w stronę Mc Donald's w środku siedzieli wszyscy.
- Przepraszam . - powiedziała Paula, gdy podeszliśmy do stolika

- Nie masz za co. i szczęścia życzę. - powiedziała Majka z pełną buzią, w odpowiedzi uśmiechnęliśmy się. Miałem ochotę skakać, krzyczeć e szczęścia, Czekanie się opłacało, teraz mam wspaniałą dziewczynę. W MC było wesoło, ja myślałem, że my jesteśmy nienormalni, ale oni przebijają nawet 1D. Gdy podjechaliśmy pod dom Pauli wysiedliśmy, pożegnaliśmy się i razem z Paulą weszliśmy do domu. poszliśmy do kuchni.
- Hazz, wiesz, że nie masz ciuchów. - powiedziała
- kurwa. - powiedziałem
- Nie przeklinaj, coś ci ogarnę. - powiedziała i zaciągnęła mnie na górę, wskazała mi pierwsze drzwi a sama poszła do innego pokoju, odświeżyłem się i przebrałem w rzeczy znalezione w szafie. Poszedłem pozwiedzać dom w którym przebywam, ładny, nie powiem że nie, został mi jeden pokój, ostatni.cicho otworzyłem drzwi i zobaczyłem ją, siedziała na balkonie i wpatrywała się w gwiazdy. Cicho zakradłem się i przytuliłem ją od tyłu.
- Nie strasz. - powiedziała
- Nie chciałem. - odpowiedziałem i złożyłem pocałunek na jej słodkich wargach.
- Jutro lecimy do Londynu. - powiedziałem,dziewczyna oderwała się ode mnie i popatrzyła mi w oczy.
- Nie Harry. Boję się. Boję się że jak zobaczę Nialla, to znowu będę cierpiała. - powiedziała, a po jej policzku spłynęła łza, którą otarłem kciukiem.
- zawsze będę przy tobie, nie bój się, pomogę ci. - powiedziałem i ją przytuliłem
- A możemy odpocząć jeszcze kilka dni? - zapytała patrząc na mnie
- No pewnie. - powiedziałem i weszliśmy do domu.



__________________

mamy next :*

WCHODŹCIE NA:
Cause I Can Love You More Than This ♥

Mwahh <3 ♥

sobota, 15 września 2012

Rozdział 11

Perspektywa Harry'ego:
Usłyszeliśmy trzask drzwi, nie wiem czemu, ale zaniepokoiło mnie to, po chwili Paul i Niall wyszli z kuchni, Niall był przygnębiony, czyli coś nie tak z Paulą. Wstałem i wyszedłem do parku, po 2 godzinach poszedłem do domu szatynki, żeby dowiedzieć się co i jak. Zadzwoniłem i otworzyła mi jej mama.
- Harry, wejdź proszę. - powiedziała, w salonie ojciec Pauli chodził nerwowo po pokoju.
- Jest może Paula ? - zapytałem
- A to ty nic nie wiesz ? - zapytała jej mama
- Ale o czym ? - zapytałem
- Zajebe tego skurwiela ! No kurwa ja go zajebe ! - wrzasnęla Karo zbiegając z pamiętnikiem Pauliny w ręce.

- Daj mi to. - powiedział pan Mark, dziewczyna mu to podała, a on po chwili odezwał się.
- Niall, to ten blondas tak ? - zapytał, a ja pokiwałem głową.
- To powiedz mu, że ja go zniszczę ! - powiedział i pokazał mi ostatni wpis Pauli.


Drogi Pamiętniku

Dlaczego wszyscy mnie ranią ? Dlaczego nie potrafią powiedzieć, że to tylko zabawa? Co jest ze mną nie tak ? Mam dość. chcę być szczęśliwa. Myślałam, że Niall to chłopak na lata, ale pomyliłam się, on mnie zwyczajnie wykorzystał. I jeszcze te słowa. "To tylko USTAWKA ! Nic nie czuję do niej ! Paula nic nie znaczy !" Nawet nie wiesz jak to boli. Dlaczego ja trafiam tylko na takich, którzy mnie ranią ?! Teraz muszę poukładać wszystko, wyleczyć złamane serce, zapomnieć. Mogę to robić tylko w jednym miejscu.

Po przeczytaniu zamknąłem pamiętnik Pauli i niczym torpeda wybiegłem z domu dziewczyny, całą trasę  pokonałem w 10 minut, a normalnie idzie się 40. Wpadłem do domu i łapiąc Nialla za koszulkę przycisnąłem do ściany, łzy zaczęły spływać po moich policzkach, Mój przyjaciel, był z dziewczyną którą kocham, dla ustawki.
- Harry, o co chodzi? - zapytał zdziwiony Lou wchodząc do salonu.
- Jak mogłeś ?! - wykrzyknąłem prosto w twarz blondynowi.
- harry zostaw go. - powiedział Liam
- jak mogłeś zrobic coś takiego? - zapytałem, a łzy nadal spływały po moich policzkach, zostawiając mokre ślary na koszulce.
- Harry, co ci się stało? - zapytała Dan wchodząc
- Jesteś dla mnie nikim Niall ! - wrzasnąłem i wbiegłem po schodach, zamknąłem się w pokoju i usiadłem na łóżku. Wszedłem na TT, zobaczyłem wpis Pauli.

@NiallOffical, jeszcze wczoraj byłeś dla mnie całym światem, teraz jesteś Nikim. Dlaczego ludzie są tak pozbawieni uczuć?
Była masa odpowiedzi, sam też odpisałem

@Paula_Collins Nie wszyscy są bez uczuć. Gdzie jesteś ? Wszyscy się martwimy.

Nie minęło 10 minut a zobaczyłem tweeta.

@Real_Liam_Payne, nie dzwoń, bo i tak nie odbiorę.Love You My Friend @zaynmalik ty wiesz, ale nikomu ani słowa. Love You My BFF :* @louis_tomlinson, I Love You Very, Very Much ! @Harry_Styles pamiętaj, Przyjaciele na zawsze. I Love You Hazz :*

Zbiegłem po schodach, mało nie zabijając się ale to nie miało teraz znaczenia, w salonie siedzieli wszyscy oprócz Nialla.
- Wiecie ? - zapytałem, a oni pokiwali przecząco głowami, wszyscy z wyjątkiem Malika.
- czemu ona zawsze tobie mówi wszystko? - zapytał Tomo.
- Bo jesteśmy przyjaciółmi. I nie musi się bać, że coś powiem. Możemy gadać o wszystkim. - powiedział
- A ja jestem jej bratem ! - powiedział Lou
- ty więcej czasu poświęcasz Els, Przecież nawet Paula więcej gada z Lottie, Fizzy i bliźniaczkami niż ty, a ona zna je od miesiąca. - powiedział Zayn.
- a ja ? Znamy się od dzieciństwa. - powiedziałem
- harry, są takie sprawy, o których nie chciała z tobą rozmawiać. - powiedział
- A z tobą chciala !? - zapytałem
- Spokojnie Curly Boy. Wiesz jak to jest, ona zagubiona w swoich uczuciach dziewczyna, która wygląda na twardą, ale w środku kryje się mała dziewczynka, która potrzebuje miłości. jak mniemam, to, że wydaje się taka twarda zawdzięczamy Wojtkowi i Krzyśkowi, więc mogę ci śmiało powiedzieć, że jak ty ją zranisz, to zajebę cię tak jak Nialla. - powiedział spokojnie, a my patrzyliśmy na niego jak na kosmitę.
- Malik, te twoje mądrości mnie rozwalają. - powiedziała Dan
- A weźcie mi dajcie spokój.- powiedział i zadzwonił mu telefon, odebrał nie wychodząc
- No witaj... Nie, no mówię, że nie... Tak... No co ty nie powiesz... Ale że serio ? .. No i co teraz ? ... Dasz radę mała.... ty też... no bo chłopaki, się śmieją z moich mądrości... Chociaż ty mnie rozumiesz... Nie śmiej się! ... Tęsknię... Pozdrowię... Ależ nie bój się.... No papa. - rozłączył się i spojrzał na nas, widząc nasze pytające spojrzenia rzucił tylko - no, teraz mogę spać spokojnie. - po tych słowach poszedł do siebie.
- Nie wiem z kim gadał, ale to napewno nie była Perrie. - powiedział Liam
- No przecież to jasne, że z Paulą. - powiedziała Els
- To świetna dziewczyna. - powiedział Tomo - i do tego moja siostra. - dodał.
- Też ją lubię. - powiedział Liam, a drzwi frontowe otworzyły się z impetem, do domu wpadł Dominik, a za nim próbująca go uspokoić Katie.
- Gdzie jest ten skurwiel ?! - wrzasnął, a my siedzieliśmy cicho
- gdzie ten idiota, który doprowadził moją siostrzyczkę do takiego stanu emocjonalnego? - zapytał spokojniej
- Dominik, Paula jest dorosła, da sobie radę. - powiedziała Katie
- Katie, ty ją jeszcze mało znasz, ona po czymś takim, jest w stanie zrobić wszystko. - powiedział
- Harry ! Musisz mi pomóc ! - zawołała Karo wbiegając
- ja ? - zdziwiłem się
- tak ty ! - powiedziała, wstałem i poszedłem z nią do kuchni
- Mów o co chodzi ? - zapytałem przygnębiony.
- Ej, ja wiem, że ci trudno, ale ona da radę. Nie odbiera telefonu, nie odpisuje, ale nic jej nie będzie. Wiesz co mi powiedziała kiedyś? Że dopóki będzie ktoś, kogo będzie kochać, będzie zawsze blisko, może nie ciałem, ale będzie. Więc nie martw się, nic nie zrobi. Owszem, bywały skrajne przypadki, ale to co teraz, nie spowoduje, że Paula coś odwali. - powiedziała
- O co chodzi? - zapytałem
- Trzeba uspokoić Domka, on zabije blondasa, a to chcę zostawić dla Pauli. - powiedziała, a ja wstałem i wyszedłem do salonu, usiadłem obok chłopaka, a wtedy zadzwonił mi telefon. Jak zobaczyłem kto dzwoni, zacząłem się cieszyć jak dziecko.
- Hej. - usłyszałem jej anielski głos w słuchawce.
- No cześć. - odpowiedziałem po polsku
- Harry. Przepraszam. - powiedziała drżącym głosem. Od jej wyjścia z naszego domu minęło już 6 godzin.
- Nie masz za co. - powiedziałem po polsku, całą rozmowę, zamierzałem tak mówić, żeby chłopcy nie zrozumieli
- owszem mam. Nie musisz się o mnie martwić. Jestem cała i zdrowa. - powiedziała
- Ale.. - zaczałem
- nie ma żadnego Ale. Hazz, ja muszę odpoczać, odreagować, bo jak już pewnie przeczytałeś w moim pamiętniku on mnie zranił. - powiedziała
- Ale przecież mogłaś tu zostać, ja bym ci pomógł, Zayn by ci pomógł, Tomo, dziewczyny. - powiedziałem
- Nie Harry, teraz może pomóc tylko czas. Bo przecież czas leczy rany. - powiedziała
- Powiedz mi gdzie jesteś. - powiedziałem
- Hazz, muszę odreagować, tu są ludzie, którzy mi pomogą. Przekaż Niallerowi, że przepraszam, że nie mogę mu tego powiedzieć osobiście. Powiedz mu, że Nigdy więcej nie zamienie z nim słowa.- powiedziała spokojnie.
- Paula... - powiedziałem cicho.
- i powiedz Karo, że ją strasznie przepraszam, że uciekłam. I Domkowi, żeby był sokojny, albo wypił meliskę. - powiedziała
- Dobra. Ale Paula... - zacząłem, i usłyszałem w słuchawce krzyk.
- PAULAAAAA !!!! Wróciłaś !!!! - męski głos rozbrzmiał w słuchawce.
- Tak Sebek. Harry muszę kończyć. Trzymaj się i przypomnij sobie, co ci wczoraj powiedziałam. - powiedziała i się rozłączyła, wszyscy patrzyli na mnie wyczekująco.
- Dominik, masz sobie melisy zaparzyć, Karo, Paula cię przeprasza. - powiedziałem i poszedłem do pokoju blondyna, nie miałem najmniejszej ochoty z nim gadać, ale skoro Paula chce, żebym mu powiedział, to to zrobię.Stanąłem pod drzwiami do pokoju blondyna i zapukałem. Nic, zero odzwu. Zapukałem znowu, cisza. Nacisnąłem klamkę, drzwi się powoli otworzyły. Chłopak leżał na łóżku z słuchawkami w uszach, z jego oczu leciały łzy, a wzrok miał utkwiony w jednym punkcie na suficie. Usiadłem na jego łóżku, a on dopiero wtedy zauważył, że tam jestem.
- Jak chcesz się na mnie wydzierać, to śmiało. - powiedział nawet na mnie nie patrząc, zmieniło się tylko to, że zdjął słuchawki.
- Nie po to przyszedłem. - powiedziałem oschle.
- Nie martw się, jutro wylatuję do Irlandii, nie będziesz musiał mnie oglądać. Dacie sobie radę w czwórkę. - powiedział normalnym tonem, ale ja wiedziałem, że go to boli.
- Niall , nie musisz wyjeżdzać, a tym bardziej odchodzić z zespołu. - powiedziałem, a blondyn popatrzył na mnie, jego oczy były czerwone od płaczu i nadal wypełnione słoną cieczą. - Dzwoniła Paula. - dodałem
- I co? Mówiła jakim to jestem skurwielem? - zapytał smutno.
- Nie, mówiła, że nigdy więcej nie zamieni z tobą słowa, i przeprasza, że nie może powiedzieć ci tego osobiście. - powiedziałem
- Przepraszam Harry. - powiedział po chwili ciszy Nialler, nic nie odpowiedziałem, wstałem i wyszedłem. Zamknąłem drzwi i usiadłem w swoim pokoju. Wziąłem do ręki zdjęcie moje i Pauli i zacząłem rozmyślać. Co by było gdyby... Strasznie się martwię o nią. Wszedłem na Facebooka, założyłem sobie konto i znalazłem Paulę, dodała zdjęcie, była na nim ona i jakiś chłopak, był podpis " Dziękuję, za wszystko, za to, że mi pomagasz, że mogę się wypłakać w twoje ramię, Dziękuję że jesteś. Sebuś :* " Coś tam w środku mnie ścisnęło, czyżbym był o nią zazdrosny, a może to strach, że znowu mogę ją stracić. Nie wiem, ale nie pozwolę na to. Najgoorsze jest jednak to, że to co zrobił Niall boli też mnie.



_________________________

I jest next ;)
Nie podoba mi się ten rozdział ... No ale zostawię wam do oceny ;)

Założyłam z Basią bloga, na którego zapraszam was wszystkie ! <3
 Ten blog też będzie o chłopakach <3

Mwahh <3

środa, 12 września 2012

Rozdział 10

- Zapraszam w moje skromne progi. - powiedziałam otwierając drzwi.
- Dzięki. - powiedział Harry i wszedł z małą do środka.
- Haly, a cy ty tes tak fajnie śpiewas jak Pelcia ? - zapytała malutka cicho.
- Tak fajnie jak Pelcia nie, ale najgorzej chyba też nie jest. - powiedział Harry z uśmiechem
- Chodź malutka, idziemy się wykąpać. - powiedziałam, mała rozbudziła się i zaczeła wesoło machać rączkami.
- Ally, ale dziś grzecznie, bo mamy gościa, i nie możemy go zostawić na długo samego. - powiedziałam, a dziewczynka się uśmiechnęła.
- Rozgość się, a ja zaraz wrócę. - powiedziałam i razem z Allyson poszłam do łazienki.

Perspektywa Harry'ego:
Paula poszłą na górę. Po co jaj jej mówiłem, że ją kocham !? No po co ?! Ugh... Styles, ale ty głupi jesteś ! Podszedłem do ściany, która była cała w zdjęciach,, prawie na każdym była Paula. na jednym ona i jakiś chłopak, uśmiechnięci, weseli, szczęśliwi. na drugim jest jakieś 7 osób, cztery dziewczyny i trzech chłopaków, Paula w środku, obejmuje wszystkich, uśmiechnięta, szcześliwa. Znalazłem nawet taką, na której jestem też ja, siedzimy na hamaku, cali w nutelli. Uśmiechnięci, szczęśliwi, dzieciaki nie mające problemów, wpatrywałem się w to zdjęcie jakiś czas.
- Przyjaźń na zawsze. - usłyszałem za plecami jej głos, odwróciłem się i popatrzyłem na nią. Przebrała się, zamiast sukienki miała na sobie krótkie spodenki i bluzkę z myszką miki/
- Harry, musimy pogadać. - powiedziała

- Dobrze. - odpowiedziałem i usiedliśmy na sofie.
- Harry, bo ja ciebie też kocham, ale jest problem, bo kocham też Nialla, i nie mogę być z tobą, bo jestem z nim. Gdybyś wcześniej mi o tym powiedział, nawet nie wiesz, jak trudno mi o tym mówić... nie wiem, po co ci to mówię, ale ten piepszony wisiorek przestałam nosić jak zdałam sobie sprawę, że kocham ciebie, ale potem ty mnie unikałeś, zbliżyłam się do Nialla, poczułam do niego coś więcej... sam rozumiesz. - powiedziała. Dlaczego ja zawsze muszę się spóźnić, tak było z Eleanor, najpierw to ja ją poznałem, zakochałem się, a potem ona zaczeła chodzić z Lou, tak samo było z Karen, ja ją poznałem, zakochałem się, a potem zaczął z nią chodzić Josh. TAK JEST ZAWSZE.
- Paula, ja wiem, ale proszę, nie niszczmy tego co jest między nami, mi naprawdę zależy na przyjaźni z Tobą. - powiedziałem cicho.

Perspektywa Pauli:
- Harry, nawet jak bym chciała, to bym nie dała rady zerwać kontaktu, bo jesteś cześcią mojego życia. Nie mogłabym tak zerwać kontaktu. za dużo pzreszłam ostatnim razem, jak nasz kontakt się urwał. - powiedziałam.
- Nialler jest szcześciarzem. - powiedział
- Harry... Ty też znajdziesz osobę, która pokocha cię tak mocno jak ty ją. - powiedziałam
- ja znalazłem już osobę, z którą chcę spędzić resztę życia, tylko, że ona jest z moim przyjacielem. - powiedział, a mi się zrobiło smutno.
- Ej mała, nie smuć się. - powiedział i uniósł mój podbródek.
- Co powiesz na Twitcama ? - zapytał
- Zacny pomysł Haroldzie. - odpowiedziałam ze śmiechem
- Ej no ! - zaśmiał się
- Ale poczekaj, sprawdzę Facebooka. - powiedziałam i wzięłam lapka. Oczywiście moje wejście na FB to też wejście na Kwejk'a, Besty i moje ulubione blogi, które czytam regularnie.
- Co to za strony? - zapytał Hazz
- hmm.. nie wiem jak ci to opisać. - zaśmiałam się
- O popatrz to będzie się nadawało na tablicę karo. - powiedziałam z uśmiechem czytając besta.
- " Wklej to na tablicę osobie, która jest równie świrnięta jak ty" - przeczytał harry i się zaśmiał, ten chłopak świetnie mówi po Polsku.
- Wiesz co, przydały się te twoje lekcje polskiego. - powiedział z uśmiechem
- czemu? - zapytałam
- bo możemy gadać o czym chcemy, a chłopaki nie zrozumieją. - zaśmiał się a ja z nim.
- O a ten zobacz. - powiedziałam i pokazałam mu następnego besta.
- " Przyjaciele- to tacy, którzy będą z tobą w 100% szczerzy, którzy zamiast pytać o żelka, zabiorą ci całą paczkę, którzy będą cie budzić z krzykiem, którzy zawsze będą trzymać twoją stronę, którzy pomogą ci wyjść z bagna i nie będą chcieli nic wzamian, ci którzy pozwolą ci się wypłakać, a potem przytulą i dadzą jakąś radę. Masz takie osoby w swoim otoczeniu? Jak tak, to wiedz, że masz zajebistych przyjaciół." - przeczytał Harry z wielkim uśmiechem.
- Okey. teraz TT. - powiedziałam i zaczeło się...
- CZEŚĆ ! tu Paula i Harold. - przywitałam się z uśmiechem
- Właśnie wróciliśmy z przyjęcia weselnego, żeby uśpić małą Ally.- odezwał się Loczek.
-  Tak więc jak pewnie wiecie, mój kochany brat wziął ślub z Katie, no i spotkałam dziś Will'a. - powiedziałam
- " Czemu nie jesteśmy razem ? " przeczytał Harry
- nie jesteśmy razem, bo mam chłopaka. - powiedziałam uśmiechając się do lapka
- " Odpierdol się od 1D, bo cię zniszczę ! Jesteś tylko pierdoloną kurwą" - przeczytałam i w oczach pojawiły mi się łzy
- Pauluś... - szepnął Harry i mnie przytulił.- Nie wiem jak można pisać takie rzeczy. Bo zapewne, gdybyście ją zobaczyły na ulicy, to żadne z tych słow by nie padło. jeżeli jesteście fanami 1D, to nie obrażajcie osób, które wiele dla nas znaczą. - powieział Hazza
- Dzięki Harry. A teraz jedno słowo do moich fanów. Dziękuję ! Strasznie wam dziękuję za tą akcję z TT. Normalnie jak to zobaczyłam, to tak mi się ciepło na serduchu srobiło. - powiedziałam wesoło. Potem zaczęło się odpowiadanie na pytania. W pewnym momencie usłyszałam płacz z góry, zerwałam się z kanapy i pobiegłam tam. Wpadłam do pokoju w którym spała Ally, płakała.
- Ally, kochanie co się stało? - zapytałam biorąc ją na ręce
- Miałam strasny sen. - powiedziała i przytuliła się do mnie. Zeszłam z nią na dół, Harry zamknął laptopa i popatrzył na małą.
- A co się stało księżniczce ? - zapytał
- Ally miała koszmar. - powiedziałam i usiadłam obok niego, mała siedziała na moich kolanach i przytulała się do mnie.
- Pospiewajcie mi. - powiedziała cicho, a my spojrzeliśmy po sobie i zaczęliśmy cicho nucić "Moments" chłopaków. po chwili mała zasnęła. Harry zaniósł ją do pokoju.
- Słodka jest. - powiedział z uśmiechem
- mhm... - mruknełam zmęczona
- Idź spać, ja też lecę do domu. - powiedział wstając
- no chyba cię mama nie kocha ! Chcesz iść do domu o 2.00 w nocy ? - zapytałam a on pokiwał głową.
- Chodź, będziesz spał w pokoju gościnnym. Znajdę ci jakieś ciuchy, a ty idź się umyć. - powiedziałam i się rozeszliśmy, dałam mu dresy i koszulkę Dominika, którą znalazłam w mojej szafie. i też poszłam spać.
Obudziłam się i ogarnęłam, muszę powiedzieć, że zwarzywszy na wczesną porę, jaką jest godzina 10.00, to ja byłam wypoczęta. Zrobiłam naleśniki i poszłam zobaczyć co robi mała, siedziała na łóżku i bawiła się swoimi lalkami.
- Hej Ally. - powiedziałam. Ubrałam dzieczynkę i zeszłam z nią do kuchni, tam zrobiłam jej śniadanko. po 15 minutach w progu stanął Loczek.
- witam dziewczyny. - powiedział i usiadł obok małej.
- Smacznego. - powiedziałam i postawiłam przed nim talerz, w odpowiedzi uśmiechął się i zaczął zajadać naleśnikami, wtedy zadzwonił mój telefon, odebrałam
- Hej młoda. - usłyszałam głos brata
- No hej. - odpowiedziałam
- Max mi mówił, że dziś ty robisz za kierowcę. - powiedział ze śmiechem
- no tak. To już mam jechać ? - zapytałam zdziwiona.
- No raczej, ludzie już się obudzili, więc no wiesz, ja i Katie chcemy wreszcie odpocząć. -powiedział i usłyszałam chichot blondynki.
- Dobra. Będę za 20 minut. - powiedziałam i wróciłam do jedzenia.
- hazz, ja dziś będę się w kierowcę bawić, więc odwiozę cię do domu, bo za 20 minut muszę być u Domka. - powiedziałam.
- chętnie dotrzymam ci towarzystwa, no bo przecież co dwóch kierowców to nie jeden. - powiedział, a ja się zaśmiałam.

- Bierzemy Busa ! - powiedziałam, wyszliśmy, zapięłam małą w foteliku i ruszyliśmy ulicami Londynu, o umówionej porze stałam pod posesją brata. Harry wziął małą i weszliśmy do domu.
- jesteś ! Dzięki. - powiedziała Katie z uśmiechem.
- jestem. Najpierw zabiorę rodziców, to małą zostawimy. - powiedziałam i poszłam ich szukać, łatwo poszło. Jeździliśmy tak do południa, a potem gdy został mi tylko mój towarzysz, uśmiechnęłam się sama do siebie.
- Co się tak cieszysz?- zapytał
- no wiesz, wreszcie cię wysadzę. - zaśmiałam się.
- Trzeba było powiedzieć, że mnie nie chcesz. - powiedział, a ja się zaśmiałam
- Było naprawdę miło. i wcale nie mówię, że nie chcę, tylko chodzi mi o to, że jestem zmęczona. Taka jazda autem męczy. - powiedziałam, a on się szeroko uśmiechnął. Wysiedliśmy i szliśmy w stronę drzwi śmijąc się jak psychopaci, a to tylko dlatego, że Harry przy wychodzeniu z auta się przewrócił.
- WRÓCIŁEM ! - krzyknął Harry w holu.
- Ciszej Styles. - burknał Niall
- Ej, wytłumaczy mi ktoś, czemu ja się obudziłam nago w pokoju Niallera ? - zapytała Karo, a ja zamarłam
- Że co ?! - zapytałam wchodząc
- Paula, ja nie wiem co się stało, ja nic nie pamiętam, nawet nie wiem jaki on jest w te klocki. ja.. Nie wiem... - westchneła Karo ze łzami w oczach. podeszłam i przytuliłam ją mocno.
- A ty gdzie byłeś przez całą noc ? - zapytał Lou Harry'ego.
- U Pauli. - uśmiechnał się szeroko, a wszyscy spojrzeli na mnie.
- No co? - zapytałam
- Nie nic. - zaśmiał się Zayn, wtedy z góry zeszły dziewczyny.
- Liam, powiedz mi, że to że się obudziłam u Lou, to tylko jakiś żart/ - powiedziała Daniell
- Ja się o obudziłam obok Dan. - powiedziała Els
- A ja u Zayna. - powiedziała z uśmiechem Perrie.
- Dobra, czyli Harry, my na tym najlepiej wyszliśmy, bo nie mamy zaników pamięci. - zaśmiałam się, a Loczek ze mną.
- Niall, musimy pogadać. - powiedział Paul wchodząc do domu chłopaków, blondyn wstał i poszedł z menagerem d kuchni, a my zaczęliśmy oglądać jakiś badziewny film.
- chłopcy, ja idę po sok. - powiedziałam i ruszyłam do kuchni, gdy byłam pod drzwiami usłyszałam głos Nialla, przystanęłam. To co usłyszałam przeraziło mnie, do tego stopnia, że wybiegłam z domu chłopaków ze łzami w oczach, jak wpadłam do domu Dominika, to nie zatrzymywałam łez, musiałam się komuś wyżalić, wypłakać, a mój brat idealnie się nadawał, zastałam go w kuchni, jak robił obiad, jak mnie zobaczył, zostawił wszystko i mnie przytulił.
- Siostra co się stało ? - zapytał z troską w głosie
- Nie pytaj o nic. Proszę ! - powiedziałam błagalnie.
- Dobra, chodź zawiozę cię do domu. - powiedział
- Dziękuję. - wyszeptałam
- KATIE, JADĘ ODWIEŹĆ PAULĘ ! - krzyknął i wyszliśmy. W domu spakowałam najpotrzebniejsze rzeczy, dodałam wpis do pamiętnika i oznajmiając rodzicom, że muszę odpocząć wyszłam z domu, pojechałam na lotnisko, obyło się bez fanów i paparazzich, a po godzinie siedziałam już w samolocie i dodawałam wpis na TT.


__________
jak widzicie akcja się rozkręca :)
Co usłyszała Paula ?! 
Czy to coś zmieni ?
Jak zareagują chłopcy na wiadomość, że wyjechała ?
Dokąd pojechała ? 
Tego dowiecie się już w następnym rozdziale ! :**

KOMENTUJCIEEE !!! <3

Mwahh <3

niedziela, 9 września 2012

Rozdział 9

Miesiąc później z perspektywy Autorki:
Dziewczyna zagubiona w swoich uczuciach, myślała tylko o tym, co ma zrobić z uczuciem, które gdzieś tam w środku kazało jej być z lokowatym chłopakiem. Była szczęśliwa z blondynem, ale czy to miłość, wisiorek przestała nosić dla Harry'ego, który z czasem zaczął jej unikać, ona wtedy zbliżyła się do Irlandczyka, który okazał się świetnym chłopakiem, ale czy tym, obok którego chciałaby się budzić co rano? Tego nie wiedziała. podniosła się z łóżka co po wczorajszym wieczorze panieńskim Katie, nie było łatwe. Nie piły, ale mimo wszystko pora o której poszły spać nie była zbyt wczesna, a właściwie to była wczesna. Założyła zwykłe rurki, na to bluzkę z flagą Wielkiej Brytanii i poszła budzić siostrę i przyjaciołkę, gdy dziewczyny przygotowywały się do wyjścia, szatynka zrobiła śniadanie, po zjedzeniu którego wszystkie zabrały swoje suknie i pojechały do domu państwa młodych, by tam pomóc blondynce w przygotowaniach, ten miesiąc był dla Pauli pracowity, pomagała w przygotowaniach do ślubu, pisała piosenki i nagrywała je z bratem. Po 15 minutach wygłupów w aucie podjechały pod dobrze znany im adres, weszły bez pukania i wtedy zaczęło się piekło.

- Boże, boję się, że coś się nie uda, że kwiaty zwiędły, że jedzenie podadzą zbyt zimne. - panikowała katie, dopiero gdy szatynka złapała ją za ramiona i cichym i spokojnym głosem powiedziała
- katie, wszystko jest dobrze, kwiaty, jedzenie. Wszystko tak jak powinno być. A ty się nie matrw. - powiedziawszy  to wszystkie cztery poszły na górę. tam zaczęły przygotowywać się.
- A teraz mam dla was niespodziankę. - powiedziała w pewnym momencie szatynka, wtedy drzwi się otworzyły i weszły dwie dziewczyny w wieku Katie.
- Cześć, ja jestem Meg, a to Mia. - powiedziała jedna z nich.
- To są dziewczyny, które zawsze pomagają mi przed koncertami wyglądać ładnie. Meg to najlepsza fryzjerka, która chodzi po tym świecie. - powiedziała szatynka, a dziewczyna się zarumieniła.
- Bez przesady. - powiedziała fryzjerka.
- A Mia, to najwspanialsza makijażystka, która nawet czarownice zmieni w piękną królewnę. - to powiedziawszy Paula spojrzała na zarumienione dziewczyny.
- Która z was to ta szcześciara, która usidliła takiego przystojniaka ? - zapytała żartobliwie Mia, zaskoczona Katie nie wiedziała co powiedzieć.
- to ja. - powiedziała cicho, wtedy dziewczyny zaczęły przypatrywać się jej a po chwili szeptały coś między sobą, po chwili zadowolone z siebie spojrzały na Paulę.
- A dla Ciebie mamy coś specjalnego. - powiedziała Mia uśmiechając się od ucha do ucha.
- Okey, ale dziś to panna młoda ma błyszczeć i wy się o to postaracie. - odpowiedziała z uśmiechem szatynka.
- No to moja droga, idź do łazienki, a ja w tym czasie zajmę się Paulą, bo ona już w szlafroku siedzi. - powiedziała Meg i zaczęła czesać dziewczynę.
- Mia, coś cię dręczy ? - zapytała Paula, znała dość długo rudowłosą dziewczynę i widziała, że coś ją dręczy.
- No bo zobacz, Niby jestem z Tom'em, ale ostatnio mnie unika, boię się. - przyznała się dziewczyna rozstawiając potrzebne reczy na szafeczce.
- Pogadaj z nim o tym. - zaproponowała Julka
- Próbowałam. - odpowiedziała zrezgnowana Mia
- Mnie jak mój były zaczał unikać, to z nim zerwałam, przez trzy tygodnie widzieliśmy się raz, bo zawsze mu coś wypadało, a okazywało się, że tym czymś byli koledzy i piwo. - powiedziała Meg, przez następne 10 minut rozmawiały na temat poruszony wcześniej, a gdy Meg skończyła fryzurę Pauli, dziewczyny były zachwycone, wszystkie tylko nie Paula, której zabroniono patrzenia w lustro.Po trzech godzinach wszystkie były gotowe. katie wyglądała olśniewająco, biała suknia, której gorset wysadzany był drobnymi kamieniami połyskiwała w promieniach popołudniowego słońca. Dół sukni zdobiło kilka wrstw materiału, całość robiła ogromne wrażenie.
- Ślicznie wyglądasz. - powiedziała Paula i przytuliła wzruszoną dziewczynę.
- Dziękuję. - zwróciła się do wszystkich blondynka.
- Hej córeczko. O Boże jakaś ty piękna. - powiedział ojciec Katie wchodząc do pokoju.
- Dziękuję tato. - odpowiedziała dziewczyna i przytuliła ojca. Szatynce zadzwonił telefon, pospiesznie odebrała.
- Hej siostra. - powiedział Dominik
- Hej Domi. Co chcesz? - zapytała
- Mam problem z rodzicami, nie mają jak dotrzeć, a wiesz, że tu tatuś nie zabrał swojego autka. - zaśmiał się.
- No bo ślub  miał być w Polsce, a tam by nie było problemu, ale nie martw się, Logan ich podwiezie, bo Max zabiera mnie a potem twoją przyszłą żonę. - powiedziała dziewczyna i się rozłączyła.
- Możemy jechać... WOW, ślicznie wyglądacie. - powiedział Max wchodząc do pokoju.
- Dzięki Max. Najpierw zawieziesz nas, a potem wrócisz po Katie. - powiedziała z uśmiechem Paula i wyszli z domu. Wszystko było piękne, każdy szczegół dopracowany. Ale zabrakło jednego. Tort, który zamówiono nie dojechał, bo zrobił się straszny korek. Paula i Dominik zaczęli szukać rozwiązania.

- Hej, a jak by tak skorzystać ze śmigłowca ? - zapytała z uśmiechem dziewczyna, szybko wszystko zorganizowali i po pewnym czasie śmigłowiec dziewczyny leciał nad zakorkowaną ulicą, żeby odebrać tort. W tym czasie pod kościół podjechała czarna limuzyna, z której wysiadł Max i otworzył drzwi pannie młodej. Dominik już stał przy ołtarzu. Ojciec Katie wysiadł i pomagając wyjść córce uśmiechał się do wszystkich, ale w jego oczach można było zobaczyć łzy wzruszenia. Ceremonia mineła szybko, dużo osób płakało ze wzruszenia. Paula nie mogła sobie odmówić i zrobiła kilka zdjęć pamiątkowych młodej parze. Nigdzie nie widziała Nialla, co ją niepokoiło, bo reszta była i uśmiechała się do niej, gdy robiła zdjęcia gościom.
- Możesz pocałować pannę młodą. - powiedział kapłan, a chłopak złożył czuły pocałunek na ustach swojej żony. Potem wyszli z kościoła i zaczeło się składanie życzeń.
- no to ja wam życzę dużo miłości, szcześcia, żebyście mieli gromadkę takich małych słodkich urwisów, i żebyście już zawsze byli taką słodką parą jak teraz. - powiedziala Paula i ze łzami wzruszenia w oczach przytuliła nowożeńców.
- dzięki mała. - odpowiedział jej brat z wielkim uśmiechem. nastolatka zrobiła jeszcze kilka zdjęć i poszła szukać swojego chłopaka.
- Hej Hazz, nie widziałeś Nialla ? - zapytała chłopaka z lokami, ten pokręcił przecząco głową.
- Hej księżniczko. - powiedział blondyn przytulając od tyłu Paulę.
- Hej. Szukałam cię. - powiedziała dziewczyna z uśmiechem.
- a coś się stało? - zapytał chłopak
- tak. Stęskniłam się. - odpowiedziała i pocałowała chłopaka.
- Kocham cię. - powiedział chłopak, gdy się od siebie oderwali.
- ja ciebie też blondasku. - odpowiedziała szatynka, trzymając się za ręce poszli do samochodu, którym mieli się udać do domu Dominika, na przyjęcie weselne.

Perspektywa Pauli:
W samochodzie siedziałam ja, Julka, Karo, Dan, Els, Perrie i chłopaki z 1D. Harry cały czas siedział patrząc w szybę. Muszę z nim pogadać, jesteśmy przyjaciółmi.
- o czym myślisz ? - zapytał Niall zmartwiony
- O życiu. - powiedziałam
- A dokładniej? - zapytał Zayn
- o tym, że zaraz skończę nagrywać płytę, potem trasa koncertowa, no a po trasie wreszcie jakieś wakacje. - powiedziałam
- Trasa ?! - zapytał Niall
- No tak. wiesz, że tego wymaga promocja płyty. - powiedziałam patrząc mu w oczy
- Kiedy ? - zapytał cicho.
- Jeszcze nie wiem. najpierw muszę skończyć nagrywac, potem trzeba wydać płytę i dopiero. - powiedziałam, a on odetchnął z ulgą.
- Paula ! - powiedział Max otwierając szybę, która nas dzieliła
- Co jest maxiu? - zapytałam miło.
- Twój fan już tu jest. - powiedział, a ja zbladłam, miałam takiego psychofana, który myślał, że jest moim chłopakiem.
- Ej, o co tu chodzi? - zapytał Liam widząc moją minę.
- max, weź go przejedź, albo coś, ja powiem, że to ja, ale zabierz go ode mnie. - powiedziałam błagalnie, już raz próbował mnie zgwałcić, ale uratował mnie Max.
- nie bój się Paula. Ja tu jestem. - powiedział Max, a Niall popatrzył na mnie i na Maxa.
- O co tu chodzi ? - zapytał
- paula, ma psychofana, który.. hmm... jak by to powiedzieć, jest pojebany. - powiedział Max parkując.
- Wysiadaj mała. - powiedział, a ja wysiadłam, koleś już do mnie szedł, ale powstrzymał go cios w nos. znaczy max, który lekko pokazał mu kierunek w który ma iść.
- Koleś, ile razy mam ci powtarzać, żebyś zostawił ją w spokoju. - powiedział Max spokojnie, reszta patrzyła dziwnie na tą sytuację.
- Ale czemu mam zostawić w spokoju moją dziewczynę ? - zapytał chłopak
- Will, ja nie jestem twoją dziewczyną. - oznajmiłam spokojnie, czułam jak Niall łapie moją dłoń.
- Jesteś ! - krzyknął i chciał rzucić się na Nialla, ale powstrzymał go Harry.
- Nawet nie próbuj jej dotknąć. - syknął i weszliśmy. Goście się pojawiali, brakowało tylko pary młodej. Impreza była świetna, większość czasu tańczyłam z Horanem, ale z innymi też tańczyłam, przypomniałam sobie, że miałam pogadać z Haroldem. Oznajmiłam Niallowi, że idę pogadać z Loczkiem i ruszyłam szukać chłopaka, moja beżowa suknia i szpilki nie ułatwiały mi chodzenia.
- Harry, możemy pogadać? - zapytałam chłopaka, który stał przy stole z jedzeniem.
- Jasne. - odpowiedział, tego wieczoru wyjątkowo nie pił. Wyszliśmy na tyłu ogrodu i usiedliśmy na huśtawce.
- Co się dzieje ?- zapytałam, a on wbił wzrok w swoje buty.
- Hazz, jesteśmy przyjaciółmi. - powiedziałam
- no właśnie, przyjaciółmi. - powiedział z wyrzutem
- Harry, ja nie rozumiem. - powiedziałam
- nie dziwię ci się, bo przecież jak mogłaś to zauważyć, skoro cały czas cię unikam. - powiedział nawet na mnie nie patrząc
- Harry jaśniej. - powiedziałam
- Paula, ja myślałem, ze to co do ciebie czuję, to tylko braterska miłość, ale myliłem się, cholernie się myliłem. Ale zrozumiałem to za późno, nie mogę patrzeć jak on cię przytula, całuje, to boli. ja cię kocham Paula. - powiedział patrząc w moje oczy, a potem wstał i odszedł. a ja siedziałam na tej huśtawce i myślałam o tym co przed chwilą usłyszałam. " Ja cię kocham Paula" Te słowa szumiały w mojej głowie powodując zamęt w sercu. Szkoda, że tak późno to zrozumiał. westchnęłam, wstałam i wróciłam do środka. po tym wszystkim nie miałam ochoty na zabawę, a że była już 24.00 to wzięłam od rodziców Ally i poszłam się pożegnać. Wszyscy siedzieli i śmiali się.
- Dobrze, że widzę was w komplecie. - powiedziałam podchodząc, wszyscy spojrzeli na mnie.
- Ale śliczna mała dziewczynka ! - powiedział Lou, a Ally, która już powoli zasypiała spojrzała na niego, a potem na mnie.
- Cio to za pan? - zapytała cicho.
- To mój... - zawahałam się na chwile. - To mój braciszek. - powiedziałam, a Lou uśmiechnął się szeroko.
- Jeśtem Ally. - powiedziała mała śpiąca.
- No właśnie, jak widzicie mała jest śpiąca a ja jadę z nią do domu, więc chciałam się pożegnać. - powiedziałam, widziałam w oczach Loczka smutak, żal? nie wiem.
- Przepraszam. - szepnął Harry tak, że tylko ja usłyszałam.
- Nie masz za co. - odpowiedziałam mu również szeptem.
- Moge jechać z wami, kocham takie małe dzieciaki? - zapytał Harry.
- No nie wiem, mała i tak idzie spać. - powiedziałam.
- No prooszę ! - powiedział jak pięciolatek.
- niech on idzie. - szepnęła mi na ucho Ally.
- no dobra Styles, ksieżniczka życzy sobie abyś przeczytał jej bajkę. - powiedziałam a on się uśmiechnął.
- jestem harry. - powiedział do małej.

- Haly pocytas mi ? - zapytała tym swoim słodkim głosikiem, któremu nie można odmówić.
- poczytam ci księżniczko. - odpowiedział chłopak i wziął małą na ręce. ja pożegnałam się z wszystkimi, a gdy przyszła kolej na Nialla ten przyciągnął mnie do siebie i czule pocałował.
- Kocham cię. - szepnął
- ja ciebie też. - odpowiedziałam i ruszyłam z Harrym i Ally do auta, po drodze złapałam Maxa, który siedział i lamentował, że nie może pić.
- Maxiu, jak nas zawieziesz, to możesz wrócić i się najebać w trzy dupy. - powiedziałam z uśmiechem
- A kto odwiezie resztę rano ? - zapytał
- ja. ja dziś nie piłam. - powiedzialam, a on spojrzał na mnie przenikliwie.
- Na drogę patrz ! - powiedzialam ze śmiechem
- Nie wymądrzaj się mała ! - zaśmiał się.
- Mała to jest.. - przerwał mi w połowie.
- Nie kończ tego. - zaśmiał sie.
- A widziałaś, że tak mówisz ? - zapytał ze śmiechem po chwili.
- jeszcze się pytasz. mówił ci już ktoś, że jak wypijesz, to robisz różne dziwne rzeczy? - zapytałam ze śmiechem
- Nie, ale sam się przekonałem, jak po imprezie obudziłem się obok potwora. Okazało się, że miała na imię Caroline i 32 lata. - wzdrygnął się na samo wspomnienie.
- Boże Max, to jeszcze nic, w porównaniu do tego, że wybiegłeś nago na ulicę i namawiałes staruszkę do nie powiem czego, a ona ze śmiechem stwierdziła, że ludzie w twoim wieku są wyjątkowo zabawni. - powiedzialam na co wszyscy parsknęliśmy śmiechem.
- Paula, a o Bartku nie wspominasz ? tylko ja taki zły ? - zaśmiał się.
- Oj no.. On tylko... Hm... Powiedzmy, że miał swoje odchyły po wypiciu i żył w wyimaginowanym świecie ok ? - zapytałam ze śmiechem
- tsaa.. Jednorożce, wiedźmy, księżniczki zamienione w żaby... To jest to. - zaśmiał się.
- Spadaj ! - odpowiedziałam
- A ty masz jakieś odchyły po wypiciu ? - zapytał Max Harry'ego
- Kiedyś stanąłem przed lustrem i zacząłem krzyczeć " O Boże, to Harry Styles ! " - powiedział, a my się zaśmialiśmy.
- Paula kiedyś po pijaku zaczęła zwracać się do mnie Królu Arturze. - zaśmiał się Max.
- No ja pierdole, miałam wtedy 16 lat a ty wyglądałeś jak średniowieczny  mnich. - powiedziałam.
- Tsa... i mowiłaś do mnie " Średniowiecz " - zaśmiał się Max.
- oj no... Ale to nie mnie posądzono o romans z córką przyszłej żony twojego wujka, która była zakonnicą. - powiedziałam, a Hazza zaczął się śmiać, Max spoważniał.
- Weź daj mi spokój, była gruba, brzydka i zachowywała się jak jakaś księżniczka. - prychnął i zaparkował na moim podjeździe.
- Dzięki max. - powiedziałam i wysiadłam.
- Ehemm. - odkaszlnął Max
- ty się nie zmienisz. - zaśmiałam się i cmoknełam go w policzek. A on odjechał.
- Zapraszam w moje skromne progi. - powiedziałam otwierając drzwi.


________________________

Akcja się powoli rozkręca. :)

KOMENTUJCIE !!! :(

Mwahh <3

czwartek, 6 września 2012

Rozdział 8

Obudziłam się, a raczej zostałam obudzona, przez jakieś złe istoty skaczące po łóżku, po otworzeniu oczu zobaczylam wszystkie siostry Lou.
- Louis, czy one tak zawsze? - zapytałam zaspanym głosem chłopaka.
- Nie. Dziś im odbija. - zaśmiał się
- Cholera ! Lou, zbieraj się, wy macie wywiad a ja sesję. - powiedziałam gdy zobaczyłam godzinę, zerwaliśmy się z łóżka i w tempie natychmiastowym udaliśmy do łazienki, ja oczywiście wepchnęłam się pierwsza.
- Zemszczę się. - powiedział Lou waląc w drzwi, po 10 minutach wyszłam gotowa.
- już ? - zdziwił się
- Za dużo czasu z Zaynem. - zaśmiałam się
- Może.- powiedział i zniknął za drzwiami, ja pogadałam z dziewczynkami, są bardzo miłe. Zadzwonił mi telefon.
- Hello. - powiedziałam miło
- Hej Paula, - usłyszałam w słuchawce wesoły głos blondaska.
- Nialler. Co jest ? - zapytałam
- Bo ja chciałem zapytać, czy nie poszłabyś ze mną na spacer wieczorem? - powiedział
- Chętnie. - odpowiedziałam
- Serio ? - zapytał zdziwiony
- no tak. - zaśmiałam się

- To będę po ciebie o 18. - powiedział
- Okey Papa. - odpowiedziałam i się rozłączyłam.
- Jestem gotowy. Możemy iść. - powiedział Tomo.
- Jasne. to papa dziewczynki. Do widzenia. - powiedziałam i wyszliśmy.
- Jednak Nialler. - bardziej stwierdził niż zapytał Lou
- Szczerze, to ja nie wiem. Ale skoro Hazz mnie unika, to Nialler. - powiedziałam
- Czyli, gdyby Harry cię nie unikał, to wybrałabyś jego? - zapytał szatyn
- Nie wiem. Harry, traktuje mnie tylko jako przyjaciółkę. A Niall, nie wiem. - powiedziałam
- Paula, musisz sama podjąć decyzję, wiem, że to jest trudne, ale wiem, że wybierzesz dobrze. - powiedział.
- Ugh... zawieź mnie do domu ! - powiedziałam i wbiłam wzrok w widok za oknem.
- A co jeśli nie zawiozę ? - zapytał z cwanym uśmiechem.
- Lou, mam sesję zdjęciową, a wy wywiad, musisz mnie zawieźć do domu. - powiedziałam
- no dobra.. - mruknął
- Włącz radio. - powiedziałam, a chłopak wykonał polecenie.
- Teraz trzecie miejsce rankingu światowego piosenka "Good Time" - usłyszałam głos spikera i zaczęłam śpiewać, a Lou ze mną. potem śpiewaliśmy jeszcze WMYB, "Friends" , "use Somebody" , "Torn" , "I'm Yours" Wesoło było.
- Dzięki Lou.- powiedziałam i wyskoczyłam z auta. Wpadłam do domu niczym torpeda, przewracając się w holu o walizki. WALIZKI ?!
- Ja pierdolę, ale się jebłam. - krzyknęłam leżąc na podłodze w holu.
- Coś ty powiedziała Paula ?! - krzyknęła moja mama.MOJA MAMA !?
- Że się uderzyłam ? - zapytałam z dziwnym wyrazem twarzy.
- NIe przeklinaj przy dziecku. - powiedział mój ojciec i wyszedł z małą Allyson na rękach.
- Ally. - zawołałam wesoło wstając.
- Paula. - odpowiedziała słodkim głosikiem mała
- chodź do mnie. - powiedziałam, a tato postawił ją na podłodze, podeszła do mnie, a ja wzięłam ją na ręce.
- Wiesz co mała, ja muszę iść na sesję zdjęciową, ale jutro się pobawimy. - powiedziałam do dziewczynki.
- a wiecorem ? - zapytała z nadzieją.
- Wieczorem idę na spacer z kolegą. Jutro. - powiedziałam
- Ale pobawis się ze mną i mi pocytas? - zapytała
- tak. pobawię się z tobą i ci poczytam. - powiedziałam i podałam ją mamie
- Jula, pomożesz ? - zapytałam siostry.
- Jasne.
- Dzięki. - powiedziałam i pobiegłam do łazienki, ubrałam się w przygotowany przez siostrę zestaw i wybiegłam z domu łapiąc marchewkę. Sesja minęła całkiem dobrze, denerwowało mnie trochę " popatrz tam" " Teraz popatrz tam" A teraz zrób obrażoną minę" "Uśmiech".. Ugh... Ile można, Wpadłam do domu o 17. Znowu szybko się ogarnełam, w biegu zjadłam jabłko i zadzwonił dzwonek do drzwi.

Perspektywa Nialla:
Głupio się czułem oszukując Paulę, z tego co mówił Lou, to ona serio mnie kocha, a ja... A ja ją wykorzystam. Może powinienem pozwolić Hazzie zaprosić ją na randkę, ale chłopaki też nie wiedzą o tym, że to tylko pierdolona ustawka. Paul kazał mi się z nią umawiać , tylko dlatego, że od X-Factor nie miałem dziewczyny. Stałem pod jej domem, i teraz zacząłem mieć wyrzuty sumienia. Horan ty debilu... Ale może ja ją też pokocham, jest śliczna, podoba mi się, ale czy to miłość?
- A ty pewnie do Pauli. - powiedział jakiś starszy facet, który otworzył drzwi, pokiwałem głową potwierdzając.
- okey, możemy iść. - powiedziała stając obok mnie. Wyglądała ślicznie, teraz zaczynam uważać, że dobrze robię.

- Gdzie idziemy? - zapytała patrząc na mnie z uśmiechem
- Niespodzianka. - odpowiedziałem i ruszyliśmy. Doszliśmy do parku, muszę powiedzieć, że Paul się postarał, stolik w miejscu, którego nikt nie zna, romantycznie. Paula, była zachwycona, po długiej rozmowie, odważyłem się zapytać o najważniejsze, i jaką dostałem odpowiedź? TWIERDZĄCĄ ! Zgodziła się zostać moją dziewczyną ! Może będzie fajnie. Ale jedno mnie zastanawia, dziś nie ma wisiorka, więc może ona kocha mnie bardziej niż tego swojego byłego, a może zapomniała założyć. Nie wiem.
- O czym myślisz ? - zapytała wyrywając mnie z transu.
- O życiu Paula, o tym, że jestem wielkim szczęściarzem, bo mam ciebie. - powiedziałem i dałem jej buziaka w usta.
- też się cieszę Nialler. - odpowiedziała. Szliśmy ulicami Londynu, trzymając się za ręce i śmiejąc. Chyba to co do niej czuję to jednak miłość.
- Jejku, już późno, muszę wracać. - powiedziała patrząc na zegarek.
- Odprowadzę cię. - powiedziałem i ruszyliśmy w kierunku domu dziewczyny.
- Dziękuję za miły wieczór. - powiedziała i pocałowała mnie.
- ja też dziękuję. - wyszeptałem.
- Dobranoc. - powiedziała i zniknęła za drzwiami. Wróciłem do domu i mijając chłopaków chciałem iść do siebie, ale mnie zatrzymali.
- Gdzie byłeś blondasku? - zapytał Hazza
- Z Paulą. - odpowiedziałem, a jego mina z uśmiechu zmieniła się w smutek.
- Jesteście razem ? - zapytał Daddy, a ja pokiwałem głową na tak.
- Gratulujemy. - wykrzyknęli i rzucili się na mnie.
- jak ją zranisz, to cie zabije. - wyszeptał mi do ucha Harry przytulając mnie, przełknąłem głośno ślinę. Ja już ją ranię. Ale jeżeli to co czuję do brunetki to miłość, to jej nie zranię.

Perspektywa Pauli:
Weszłam do domu cała w skowronkach, dawno nie byłam taka happy.
- jesteście razem? - zapytałą Julka w progu.
- Mhm. - mruknęłam, a ona przytuliła mnie.
- Cieszę się. - powiedziała, a mi zadzwonił telefon. Piosenka Avril Lavigne mogła oznaczać tylko jedno. Dzwonił Hazz. Wyjęłam telefon i odebrałam.
- Paula. - powiedział cicho.
- hej Harry, co się stało, że raczyłeś się odezwać? - zapytałam zdenerwwana.
- Paula. - powtórzył cicho.
- Co Harry. najpierw robiłeś mi nadzieje, że może kiedyś będziemy razem, a potem zacząłeś mnie unikać. To bolało. - powiedziałam wchodząc po schodach.
- Paula. - powiedział cicho.
- O co chodzi?- zapytałam
- Gratuluję.- powiedział łamiącym głosem, Nialler już powiedział...
- Dzięki Styles. - powiedziałam i rzuciłam się na łóżko, pech chciał, że leżała tam butelka wody, na którą upadłam.
- Ała.- pisnęłam.
- Coś ci się stało? - zapytał przerażony chłopak.
- Tak, rzuciłąm się na łóżko, ale tam leżała woda i mnie teraz boli żebro. - powiedziałam, a chłopak się zaśmiał.
- Zdolna jesteś. - powiedział po chwili, gdy się opanował.
- Dzięki wiesz... Dobra, kończę, bo chciałam jeszcze zrobić Twitcama. - powiedziałam
- No okey. papa. - powiedział i się rozłączył. Wzięłam lapka i zrobiłam Twitcama.
- hej wszystkim, tu Paula. Dziś miałam tylko sesję zdjęciową ! - powiedziałam i posypały się pytania, jedno mnie zainteresowało, a bardziej nadawca.
- Maciek ?! a ty nie powinieneś spać !? Jest późno, a więc siusi, paciorek i spać. - zaśmiałam się.
- kochani, Dziś czytałam, że mam romans z Louisem tomlinsonem z One Direction. chciałam was zapewnić, że mnie i Lou nic nie łączy, a przynajmniej nie relacje typu chłopak - dziewczyna. A to, że byłam u jego rodziców, też nie znaczy, że jesteśmy parą czy coś. a tak ogólnie, to mieliście kiedyś tak, że kochaliście dwie osoby jednocześnie, bo ja tak miałam. I powiem wam, że jeszcze nie jestem do końca pewna swojej decyzji, ale mam nadzieję, że będę szczęśliwa, nie chcę dużo, chcę być tylko szczęśliwa. - powiedziałam
- " Na twitcamie w samolocie obiecałaś, że nam zaśpiewasz. My czekamy." - przeczytałam, uśmiechnęłam się do siebie i zaczęłam śpiewać pierwszą lepszą piosenkę. Wypadło na Save You Tonight- One Direction.
- " pokażesz nam domek? " - przeczytałam, gdy skońcyłam śpiewać, wzięłam lapka i wyszłam z pokoju.
- Paula ! Zgubiłam bluzę ! - pisnęła Julka biegając po domu.
- jaką ? - zapytałam.
- Tą z logiem 1D. - dodała.
- Jest u mnie w szafie. - powiedziałam a dziewczyna pobiegła do mojego pokoju.
- Paula, gdzie wy trzymacie talerze ? - usłyszałam krzyk mamy.
- Trzecia szafka po lewo. - odkrzyknęłam
- Tak wygląda moj normalny dzień, gdy rodzice są w domu. Wiecie co, mam ochotę na naleśniki, więc może w trakcie ich robienia, będę wam odpowiadać ? - zapytałam i posypały się zgody. weszłam więc do kuchni.
- Mamo, zaprawdę powiadam ci idź zobacz czy cię nie ma w salonie. - powiedziałam śmiertelnie poważnie.
- Paula dziecko, czy ty kiedyś dorośniesz? - zaśmiała się gdy założyłam czapkę kucharza.
- naukowcy stwierdzili, że w przypadku mojej osoby ten proces będzie opóźniony. - odpowiedziałam również śmiertelnie poważnie.

- Dobra już idę. - powiedziała i wyszła.
- A więc "Jak to jest być światową gwiazdą?" - przeczytałam i wzięłam się za robienie ciasta.
- Szczerze, to nie wiem, bo ja nadal jestem tylko zwykłą nastolatką, która spełnia marzenia. Czasem męczy mnie atak fanów, bo wiecie, idę sobie po zakupy, bo jestem głodna a lodówka pusta, a widzę przed sobą tłum no i trzeba cierpieć i czekać. Ale ja zawsze grzecznie podpisuję płyty robię sobie fotki. Ale mam taki mały apel do was. Jak robicie sobie ze mną zdjęcia, to błagam was, bez flesza, bo strasznie oczojebny, a jak tak robie zrobię kilkanaście zdjęć, to potem muszę specjalne kropelki do oczu stosować, bo w innym wypadku byłabym już niewidoma, a koncerty, dzięki nim przez dwa dni mi w uszach szumi. Ale kocham to, i cieszę się z każdego miłego komentarza.
- " Ile masz tatuaży?" no więc ostatnio czytałam, że mam 10, ale to tylko plotka, ja mam cztery. Jeden na nadgarstku, napis "Live the moment" drugi na przedramieniu - nutkę z napisem " Music is my life" trzeci, to połówka serca na lewym ramieniu i jeszcze kawałek puzzli po lewej stronie na dole brzucha. - powiedziałam mieszając ciasto.
- " Harry Styles czy Justin Bieber? Dlaczego ? " - przeczytałam następne pytanie.
- Zdecydowanie Harry Styles, a dlaczego, bo jest miły, zabawny i nie uważa się za jakiegoś super, tylko dlatego, że jest sławny. A z Justinem już kiedyś gadałam i powiem wam, że pierwsze wrażenie było tragiczne, z czasem było jeszcze gorzej. Więc dla mnie Harry Styles. - powiedziałam i zaczęłam smażyć naleśniki. Gdy były gotowe zakończyłam Twitcama i zawołałam wszystkich, potem poszłam spać.

poniedziałek, 3 września 2012

Rozdział 7



Minął już tydzień od momentu, kiedy dowiedziałam się, że louis może być moim bratem. Przez ten czas strasznie zbliżyłam się do Nialla. ten słodki blondynek jest naprawdę zabawny. Harry, to strasznie skomplikowane, bo on zaczął mnie unikać, a to boli i to cholernie, szczególnie w moim wypadku. kocham tego lokowatego debila ! tak, wreszcze przyznałam się przed samą sobą ! Ugh.. to takie, takie dziwne. przy Hazzie uśmiech sam ciśnie mi się na usta, nie muszę nikogo udawać, a z Niallem, jak jestem z nim, to świetnie się bawię, on jest miły, opiekuńczy. Co do ustawki, to ustaliłam z Loganem i Paulem, że nie będzie jej, bo ja się na to nie zgadzam. Dziwne, że Paul przyjął tą wiadomość tak normalnie, nie tak jak wcześniej. Dziś mam jechać z Lou do jego rodziców, żeby się wszystkiego dowiedzieć, nadal mam nadzieję, że to tylko jakiś błąd, Lou się załamał, nie dziwię mu się, rodzice go okłamywali, on ich kochał, szanował , co ja mówię, on nadal ich kocha i szanuje. Ale boli go to, że okłamywali jego i jego siostry, dużo mi o nich mówił, Lottie, wesoła dziewczyna, moja fanka. Fizzy, z tego co mówił Lou to jest szalona i nieobliczalna, również moja fanka. Bliźniaczki phoebe i Daisy, wesołe i miłe dziewczynki, strasznie zazdrosne o Lou. Zaparkowaliśmy pod ślicznym domkiem, na schodach siedziała jakaś blondynka z chłopakiem, Lou dziwnie zmrużył oczy.
- to jest właśnie Lottie. - powiedział
- Czyżby twoja mała siostrzyczka miała chłopaka ? - zaśmiałam się
- Nie śmiej się, jak on ją skrzywdzi, to... - zaczął, ale mu przerwałam
- to wpadnie do niego Paula i pogoni go marchewką. - zaśmiałam się ponownie
- Wysiadamy. - powiedział i wyszliśmy, na widok Lou, blondynka poderwała się i przytuliła go, potem spojrzała na mnie.
- Lou, ty już nie jesteś z El ? - zapytała patrząc na mnie, a my z Louisem wybuchliśmy śmiechem, że ja i lou. O niee.
- Nie jesteśmy razem. - powiedziałam jak się uspokoiłam i zdjęłam okulary, oczy blondynki wyglądały jak 5-złotówki.
- Jestem Paula. - powiedziałam wyciągając w jej stronę rękę, kątem oka zobaczyłam jak Louis rozmawia z chłopakiem
- A ja Lottie. - odpowiedziała i uścisnęła mi rękę.
- Wiesz co, radziłabym ci zabrać chłopaka, bo Louis go zastraszy. - zaśmiałam się a ona szybko złapała chłopaka i odciągła na bok.
- Chodź. - powiedział Lou i weszliśmy do domu, w kuchni siedziała kobieta i mężczyzna, na widok syna ucieszyli sięi go wyściskali, potem spojrzenia wszystkich utkwione zostały na mnie.
- Dzień dobry, nazywam się Paulina Collins, ale państwo będą mnie bardziej kojarzyć jako Dianę Louise Tomlinson. - powiedziałam i widziałam szok w ich oczach.
- Diana?- zapytała cicho pani Tomlinson
- Siadajcie. - powiedział ojciec Lou

- Mamo, dlaczego mi nic nie powiedzieliście ? - zapytał Lou z wyrzutem
- Było nam wstyd, że oddaliśmy córkę. - powiedziała kobieta ze łzami w oczach.
- nawet nie wiecie, jak się potem czuliśmy. - powiedział mężczyzna
- A wiecie jak ona się czuła !? - krzyknął Tomo, jego rodzice się zmieszali.
- Tomo, spokojnie. Ja wiem że to trudne, dla mnie też, ale niech mi państwo powiedzą, dlaczego mnie oddaliście. - powiedziałam cicho czując że w moich oczach zbierają się łzy.
- To nie była planowana ciąża, ja wróciłam do pracy po urlopie macierzyńskim, a potem dowiedziałam się o kolejnej ciąży, mojemu szefowi się to nie podobało, wyrzucił mnie z pracy, nie miałam siły na wychowanie kolejnego dziecka. Byłam zła, myślałam, że to wszystko przez ciebie, że przez ciebie mój idealny świat się sypie. - powiedziała płacząc, wstałam i ją przytuliłam, Lou już był strasznie zdenerwowany.
- czyli mnie nie chcieliście.- powiedziałam sama do siebie.
- jak mogliście ?! - znowu wrzasnął Tomlinson
- Louis, spokojnie. Ja nie mam im tego za złe, mam teraz wspaniałą rodzinę, jest mi przykro, to fakt, ale cieszę się,  bo gdyby nie to, nigdy nie poznałabym mojego cudownego brata, siostry z którą mogę pogadać o wszystkim, rodziców, którzy mnie kochają, nigdy nie zostałabym piosenkarką, nigdy nie poznałabym dziadków i nie bawiła się z Hazzą. Nigdy nie poznałabym Karoliny i Bartka, ludzi, którzy odmienili moje życie, więc widzisz ile im zawdzięczam. - powiedziałam patrząc w oczy szatynowi.
- Ale byłabyś moją małą siostrzyczką. - powiedział ze łzami w oczach.
- Louis ! Wróciłeś! - pisnęły bliźniaczki wchodząc do kuchni, przytuliły Lou.
- co się stało? - zapytała Lottie widząc nas wszystkich ze łzami w oczach.
- Mamo, tato powiedzcie im. - powiedział Tomo zdenerwowany.
- nie, ja nie mogę. Przepraszam. - powiedziałam i wyszłam z ich domu. Myślałam, że dam radę, ale jednak jestem słaba, jak usłyszałam to, że nie chcieli mnie, to zabolało, to tak jak by mi wbili nóż w plecy. Telefon dzwonił co chwila, a ja szłam ulicami obcego miasta i płakałam.Zadzwonił Niall odebrałam.
- Oni mnie nie chcieli rozumiesz ? - powiedzialam płacząc
- Spokojnie Paula, wszystko będzie dobrze. Pamiętaj na mnie zawsze możesz liczyć. - powiedział.
- Dzięki Niall.
- Nie ma za co. - odpowiedział a ja się rozłączyłam, wtedy obok mnie zatrzymało się dobrze znane mi auto, auto Lou.
- Czy ty jesteś mądra !? Łazisz po obcym mieście sama, chcesz się zgubić ? - zapytał Lou z troską
- tak. Chcę się zgubić, tak będzie łatwiej. - powiedziałam załamana
- Paula,wsiadaj. Pogadamy. - powiedział a ja usiadłam na siedzeniu pasażera. - Mów o co chodzi ? - zapytał gdy jechaliśmy.
- no dobra. - westchnęłąm
- wszystko co ci leży na sercu. - dodał.
- no bo, to jest tak, że... Albo dobra, nie ważne. - westchnęłam, a on zmierzył mnie wzrokiem.
- Jestem twoim bratem, to jest ważne. - powiedział
- Lou, co byś zrobił, gdybyś kochał dwie dziewczyny jednocześnie, a nagle jedna z nich zaczęłaby cię unikać, ciebie by to cholernie bolało, ale ta druga by się starała o twoje serce, i jeszcze do tego, dowiedziałbyś się, że rodzice oddali cię, bo nadzwyczajniej w świecie cię nie chcieli? - zapytałam, Lou przez chwilę przetwarzał to wszystko.
- Niall i Harry prawda ? - zapytał, a ja pokiwałam głową.
- Co mam zrobić? - zapytałam cicho
- Zrób to, co podpowiada ciserce. - powiedział
- To mi kurwa pomogłeś. - burknęłam a on się cicho zaśmiał
- Dasz radę. - odpowiedział
- Ale serce i rozum mówią coś innego. Serce mówi Hazzę, a rozum Nialla. i chyba posłucham rozumu, bo skoro Hazz mnie unika, to coś jest nie tak. - mówiłam sama do siebie. - No ale może jednak Hazz, nie, Nialler. Kurwa, pierdolona Miłość. - westchnęłam i opadłam na siedzenie
- Jak zareagowały dziewczynki ? - zapytałam cicho.
- Lottie i Fizzy pobiegły na górę i zamkneły się w pokojach, a bliźniaczki się cieszyły, że mają siostrę. - powiedział
- Gdzie ty mnie wieziesz ? - zapytałam
- Do domu. Znaczy do mnie, bo jest późno a nie chcę wracać o tej porze. - powiedział.
- Ugh... - mruknęłam i wbiłam wzrok w widok za oknem
- A co do chłopaków, to nie ważne, kogo wybierzesz, dla jednego i drugiego liczy się TWOJE szczęście. - powiedział, gdy wychodziliśmy z samochodu.
- Dzięki Lou. - powiedziałam
- Zawsze do usług. - zaśmiał się
- Który to pokój Lottie ? - zapytałam
- trecie drzwi po prawej na górze. - powiedział a ja weszłam tam. Zapukałam cicho.
- Prosze. - usłyszałam
- Lottie, przepraszam. - wyszeptałam siadając obok niej na łóżku.
- za co ? - zapytała zdziwiona.
- Za to, że się pojawiłam w waszym życiu, że namieszałam. - odpowiedziałam
- Tu nie chodzi o to, mi jest przykro, bo rodzice nas okłamywali. - powiedziała
- Nie chcieli was martwić. - powiedziałam
- Ale łatwiej by nam było, gdyby powiedzieli wcześniej. - powiedziała
- Lottie, ja wiem, że teraz masz do nich żal, jest ci przykro i takie tam, ale dla nich to też jest szok, przychodzi do ich domu dziewczyna i mówi, że jest ich córką, którą oddali kiedyś. - powiedziałam
- czemu ich bronisz?! Oddali cię, Nie chcieli, a ty nadal ich bronisz. - powiedziała
- Bo nauczyłam się jednego, nauczłyam się przebaczać. I to właśnie dlatego, że mnie oddali mam to co mam, wspaniałych przyjaciół, rodzeństwo, rodziców, fanów. - powiedziałam a ona się uśmiechnęła.
- Czy będzie głupie jak zapytam czy mogę fotkę ? - zapytała

- Tak, bo to raczej oczywiste. - zaśmiałam się, dziewczyna podała aparat i zaczęłyśmy robić sobie fotki.
- Wrzucamy na TT ? - zapytałam
- Serio ? - odpowiedziała mi pytaniem
- Mhm.  - mruknęłam i dodałam jedno ze zdjęć, na którym śmiejemy się z podpisem " Nie ma to jak wygłupy przed aparatem z Lottie Tomlinson."
- Wiesz co, lubię cię. Ale nie tak jak kiedyś, jak Paulinę Collins mającą miliony fanów, teraz cięlubię jako normalną dziewczynę. - powiedziała blondynka
- Też cię lubię. - odpowiedziałam.
- Paulaaaaaa !!! Ona mnie bije !!! - wrzasnął Tomo wbiegając do pokoju, a za nim biegła jego siostra.
- co ci zrobił ? - zapytałam
- Nie chcesz wiedzieć. Zabije cie Lou. - powiedziała.
- To sobie nie przeszkadzajcie, lottie idziemy na spacer, pokażesz mi okolice? - zaśmiałam się i wyszłyśmy. Doncaster to ładna miejscowość. Po godzinie wróciłyśmy, zjadłyśmy kolację i dowiedziałam się, że mam spać razem z Lou. NIEEE !!! Przed snem nagadaliśmy sie za wszystkie czasy. A potem zasnęliśmy.