poniedziałek, 22 października 2012

Epilog 2 :)

Każde z nich stwierdziło, że nie mają po co walczyć, że jeżeli ich serca przestaną bić, będą mogli już zawsze być razem. Właśnie w walentynki ich serca przestały bić. o 14.14 serce chłopaka i dziewczyny uderzyły po raz ostatni. Czy będą szczęśliwi ? Oni tak, ale ich przyjaciele, rodzina, fani, oni rozpaczają, ważne dla nich osoby już nigdy nie powiedzą, że ich kochają. Teraz są razem, na zawsze, chodzą gdzieś własnymi drogami, nie muszą się o nic bać, zawsze będą czuwać nad przyjaciółmi.

Dzień pogrzebu. tak wielkich tłumów nie widziano jeszcze na żadnym pogrzebie, była rodzina jej, ale też jego, przyjaciele jej i jego też, fani, ich było wielu, każdy przeżywał śmierć tej dwójki, byli zakochanymi w sobie nastolatkami, dużo przeszli, tak długo czekali na szczęście, a gdy już byli szczęśliwi spotkało ich to. Coś, co jest nieuniknione, ale dla nich, to było za szybko, oni jednak cieszyli się, że tak to się skończyło, teraz już zawsze będą razem. teraz są aniołami, i dbają o szczęście i bezpieczeństwo przyjaciół.

- Ja sobie nie radzę. - powiedział Zayn siedząc nad grobem dwójki przyjaciół, od ich śmierci, czyli od miesiąca już nie jest tym samym chłopakiem. Dziś przyniósł na ich grób pamiętnik Pauli. Ona zawsze potrafiła mu pomóc, ale teraz, gdy jest gdzieś daleko, gdy razem z Lokowatym mogą być szczęśliwi, mogą być razem nie jest w stanie mu pomóc, nikt nie jest w stanie mu pomóc, tylko on sam będzie mógł się podnieść, ale musi tego chcieć. Stracił ważne dla niego osoby, może ktoś z zewnątrz powie:" to było dawno, on powinien się podnieść" Ale dla niego to nie jest takie łatwe, oni byli dla niego jak rodzina, a świadomość, że już ich nie ma, była czymś w rodzaju trucizny, zabijała go od środka. gdy wpatrywał się w ich zdjęcie na nagrobku widział uśmiechniętych zakochanych w sobie nastolatków, miał nadzieję, że obudzi się, i to wszystko okaże się być snem, tylko zwykłym głupim koszmarem, który minie zaraz po otworzeniu oczu, że gdy wróci do domu to spotka tę dwójkę w dwuznacznej sytuacji, że potem będzie mógł się śmiać z nich, a oni będą się rumienić, że jeszcze dostanie opieprz za to, że pali, że się truje, ale to nie było możliwe, bo oni już nie wrócą. Ostatni raz spojrzał na płytę, na której było wygrawerowane "Paulina Collins i Harry Styles. Razem na wieki", otarł łzę spływającą po jego policzku i położył na grobie pamiętnik dziewczyny, gdy już chciał odejść, zawiał silny wiatr i otworzył pamiętnik, brunet spojrzał na kartkę na której napisane było coś, co dało mu motywację do tego, żeby iść dalej, żeby zamknąć jeden rozdział w swoim życiu. " Czasem jest ciężko, ale zawsze nadchodzi dzień, w którym musisz się podnieść, musisz iść dalej. Śmierć kogoś bliskiego, wydaje się, że gorzej być nie może, że tracisz wszystko, ale gdy po pewnym, czasie zastanowisz się nad tym, to dochodzisz do wniosku, że mimo wszystko warto żyć, nie ma co płakać, trzeba się podnieść i żyć dalej. ja tak zrobię, podniosę się, bo czasem trzeba spaść na dno, żeby potem się wybić na szczyt. DLA BARTKA DAM RADĘ.". Po przeczytaniu wpisu z pamiętnika dziewczyny wstał i odszedł. Zmieni swoje życie, znów wróci dawny Zayn. Da radę, Dla Nich. Oni teraz z uśmiechami na twarzach przyglądają się odchodzącemu chłopakowi, wiedzą, że da radę. A oni już zawsze będą szczęśliwi.


NEW BLOG
http://love-forever-1diona.blogspot.com/

A teraz trochę spamu od Pauli :
Po pierwsze chciałam wam strasznie podziękować, że czytacie te moje wypociny ! :*
dziękuję:
Daiannah - za motywowanie do pisania ! :* kochana I Love You <3
 Ms.Malik , Domii Styles , Klaudyś , patrysia , Aśka  - za te wszystkie miłe komentarze :*
 Wszystkim innym którzy to czytali mówię MASSIVE THANK YOU :*

Mwahh <3

Epilog - Happy

Każde z nich stwierdziło, że warto, że życie jeszcze przed nimi. Nie mogli odejść, musieli walczyć, bo mają dla kogo żyć, mają rodzinę, przyjaciół i co najważniejsze, mają siebie. Nie ważne jak długo będzie trwała ta walka, oni się nie poddają, a każde słowo przyjaciół pomaga im, utwierdza w przekonaniu, że ktoś na nich czeka. Kochają się, a tego nikt im nie zabierze, mogą im zabrać pieniądze, dom , fanów, ale nikt nie odbierze im miłości. Dużymi krokami zbliżają się urodziny dziewczyny.
- Budźcie się. - powiedział Zayn siedząc na ich sali i zalewając się łzami, on jeden siedział z nimi najdłużej, on z nimi rozmawiał, jemu zależało. Inni też przychodzili, ale to nie było już to samo.

24.02.2013r. ta data mówi wiele, to nie tylko urodziny Pauliny Collins, to także dzień, w którym poznała chłopaka, który odmienił jej życie, to właśnie kilka lat wcześniej w swoje urodziny poznała Bartka. Teraz nie wyobraża sobie życia bez Harry'ego, słysząc zrozpaczony głos przyjaciela, który po raz kolejny prosił ich o otworzenie oczu zebrała w sobie wszystkie siły, szatyn leżący na łóżku obok zrobił to co ona, to było coś jakby telepatycznie się porozumiewali, powoli otwierali oczy, na początku oślepiło ich światło, ale już po chwili mogli spojrzeć na pokój, w którym byli, oni jednak nie zwracali uwagi na nic, patrzyli sobie w oczy, mogli z nic wyczytać tylko jedno. MIŁOŚĆ, miłość która utrzymywała ich przy życiu, to dla miłości walczyli.
- Zayn. - wyszeptał Harry, mulat momentalnie podniósł wzrok i napotkał wesołe spojrzenie zielonookiego, potem spojrzał na dziewczynę, której czekoladowe tęczówki skierowane były na jego osobę, przetarł oczy z niedowierzaniem, a potem bez zastanowienie rzucił się na przyjaciół, przytulił ich mocno i nie kryjąc radości wybiegł na korytarz, bo po chwili wrócić z lekarzem.
- Kocham cię Harry. - wyszeptała dziewczyna patrząc w radosne oczy chłopaka.
- JA ciebie też. - odpowiedział jej loczek i nie spuszczając wzroku z jej głębokich czekoladowych oczu uśmiechnął się promiennie.
- Witam. Wyspali się państwo ? - zapytał lekarz wchodząc, uśmiechnęli się do niego.
- Głowa mnie boli. - jęknęła dziewczyna.
- Nie tylko ciebie kochanie. - odpowiedział jej chłopak.
- To normalne, zaraz podamy wam jakieś środki przeciwbólowe. i Wszystkiego najlepszego w dniu urodzin kochanieńka. - powiedział do dziewczyny, a ona uśmiechnęła się jeszcze szerzej. Gdy tylko lekarz opuścił pomieszczenie wbiegł do niego Zayn i reszta, Wszyscy cieszyli się, że ich przyjaciele wrócili.
- Możecie powiadomić fanów ? - zapytała Paula dziewczyny stojące najbliżej, gdy usłyszała jak tłum pod szpitalem śpiewa jedną i jej piosenek, dziewczyny uśmiechnęły się i wyszły. Ona spojrzała na przyjaciół i wiedziała, że walka się opłaca. Teraz może być tylko lepiej. Wygrała tę nierówną walkę o życie, spojrzała w oczy Harry'emu i wiedziała, że ma wszystko czego potrzebuje.

niedziela, 21 października 2012

Rozdział 21 ♥♥♥♥♥♥♥

Siedzimy właśnie przy wigilijnym stole i śpiewamy kolędy.
- Kiedy będą prezenty ? - zapytał mój mały kuzyn.
- No właśnie ! - poparła go Kaja
- Dziadku ? - powiedziałam z uśmiechem, staruszek uśmiechnął się i zasiadł w fotelu obok choinki. Dużo pudeł, no dobra, bardzo dużo, ale za to kochałam te święta, siedzieliśmy wszyscy w salonie, a dziadek wręczał prezenty, każdy otwierał i czasem śmialiśmy się z prezentu.
- Pierwszy jest dla Powiedział i podał mi ładnie zapakowaną paczkę, otworzyłam i moim oczom ukazał się śliczny zegarek, rozejrzałam się i zobaczyłam jak Lou i Els uśmiechają sie szeroko.
- Louis. - przeczytał dziadek, a chłopak podszedł i wziął paczkę, otworzył i zaczął się śmiać.
- Marchewka ? Serio ? - zapytał i wyjął z pudełka marchewkę, ale nie zwyczajną marchewkę, to była latarka WOW.
- Zayn. - czytał dalej dziadek, chłopak wziął paczkę i wyjął lusterko, ale takie śmieszne, bo jak się wcisnęło guziczek, to mówiło " Jesteś Sexy" 
- Nazwę cię Avril. - powiedział i położył lusterko obok.
- Perrie, Eleanor, Daniell, Harry, Dominik, Katie, Kaja, Mark, Julka, Maciek... - zaczął czytać i wręczać każdemu paczkę.
- no i ostatnia paczka, taka jakaś krzywa dla Louisa. - powiedział, a chłopak odebrał ją, wiedziałam co to, bo przecież tylko ja jestem taka oryginalna, otworzył ją ostrożnie
- od kogo ? - zapytał z wielkim uśmiechem
- Od mikołaja. - powiedziała Kaja, a ja wtuliłam się w loczka
- Dzięki mała. -zwrócił się do mnie,
- Spoko braciszku. - odpowiedziałam z uśmiechem

- Pasterka ! - wykrzyknęła babcia i pobiegła do sypialni, westchnęłam i wstałam
- Co to ? - zapytał Zayn
- Msza w kościele. - odpowiedziałam a on się zmieszał,
- Zostaniesz tutaj, jak ktoś nie chce nie musi iść. - powiedziałam a on się wyszczerzył, gdy babcia wyszła, ubraliśmy płaszczyki ruszyliśmy, jechałam z Hazzą, Dominikiem i Katie.
- jak uda nam się zaparkować, to będzie dobrze. - westchnął chłopak
- Uda ci się. - odpowiedziałam

- Padam. - powiedziała Katie, gdy po dwóch godzinach opuściliśmy kościół, szłam wtulona w Loczka, a on uśmiechał się szeroko.
- Spać. - jęknęłam, wsiedliśmy do auta i ruszyliśmy w drogę powrotną, jechaliśmy pierwsi, za nami reszta rodzinki, w pewnym momencie stało się coś, co spowodowało ogólną panikę u nas w samochodzie, jechaliśmy przez główną ulicę, domy tuż obok drogi, nie ma gdzie zjechać, a z naprzeciwka jadą dwa ogromne tiry, wyprzedzają się, ale dla nas to już ostatni moment, Wtuliłam sie w Loczka.
- Kocham cię. - wyszeptałam.
- Ja ciebie też. - powiedział chłopak a potem pamiętam tylko, jak ból rozlał się po całym moim ciele, nie czułam już nic, fala gorąca, krzyk, huk, tylko tyle, potem pustka.

Perspektywa Zayna:
Siedziałem z Perrie i resztą 1D family w salonie Pauli, oni pojechali do kościoła, a my gadaliśmy. Nagle zadzwonił mój telefon. Julka, zdziwiłem się ale odebrałem.
- Co jest młoda ? - zapytałem.
- Oni.. Oni.. Mieli wypadek. - powiedziała płacząc
- Kto, jaki wypadek ? - zapytałem
- no Paula, Hazz, Katie i Domi, uderzył w nich tir, zabrali ich do szpitala. - powiedziała, a mi telefon wypadł z rąk, łzy zaczęły spływać po policzkach.
- Zabrali ich do Łodzi do szpitala. - powiedziała jeszcze i się rozłączyła, szybko wstałem i zacząłem się ubierać.
- Co się stało ? - zapytała Els
- Mieli wypadek, są w szpitalu.. - powiedziałem, wtedy wszysct zaczęliśmy się ubierać, wsiedliśmy do pierwszego lepszego auta, jak się okazało wziąłem kluczyki od busa.
- Ja prowadzę. - powiedział Niall, który był najbardziej opanowany.
- Nie znam drogi. - powiedział, gdy tylko wyjechał na ulicę.
- masz. - podałem mu GPS z ustawionym miejscem.
- Jak oni mogą jeździć po tej stronie drogi. - jęknął. Po godzinie byliśmy na miejscu, nawet teraz byli tam dziennikarze, szybko wbiegliśmy do szpitala.
- gdzie znajdziemy przywiezionych z wypadku  ? - zapytałem w recepcji, kobieta, chyba mnie nie zrozumiała.
- tutaj ! - krzyknął Maciek, a my pobiegliśmy do niego, weszliśmy na trzecie piętro, siedziało tam kilka osób z rodziny Pauli. Daniell nie ukrywała łez, jej siostra miała wypadek.

Perspektywa Autorki:
Po kilku godzinach z sali wyszedł lekarz.
- państwo z rodziny ? - zapytał
- tak. - odpowiedzieli równo wszyscy.
- no więc, zrobiliśmy co w naszej mocy. małżeństwo ma się dobrze, dziecku też nic nie jest, ale ta dwójka dzieciaków to co innego, są aktualnie w śpiączce. - powiedział, wszyscy nie ukrywali smutku, najgorzej było z Zaynem i rodzicami Pauli.
- Przeżyją ? - zadał pytanie Louis
- Nie wiemy, Trzeba czekać. - odpowiedział lekarz i odszedł. Mulat osunął się na podłogę i zaczął płakać, to samo zrobiła reszta.
- Moja mała siostrzyczka. - powtarzał Lou.
- Dlaczego ona ?! Czy ona nie może być wreszcie szczęśliwa ?! - wykrzyczał Horan, wtedy na oddział wbiegła Karo.
- Będą żyć prawda ? - zapytała ale odpowiedziała jej tylko cisza.
- idźcie do domu dzieci. - powiedziała mama Pauli, szybko zaprzeczyli ruchem głów.
- Nie macie po co tu siedzieć, jak coś się będzie działo, to damy wam znać. - dodał Mark, a oni nadal uparcie siedzieli na podłodze.
- Nie zostawimy ich. - powiedziała Perrie i wtuliła się w Zayna płacząc. Atmosfera była okropna, wszyscy płakali, a przecież parę metrów dalej dwójka zakochanych patrzyła na nich z góry, nie czuli już bólu, teraz mogli być razem na zawsze, ale czy tego chcieli, czy chcieli patrzeć jak ich przyjaciele płaczą, załamują się, jak cierpią ? Nie chcieli tego, mogli jeszcze walczyć, walczyć o życie. Dziewczyna nie przestawała walczyć, gdzieś w środku liczyła, że jej chłopak też będzie walczył, że kiedyś będą wspominać jak to było, gdy już jedną nogą byli na tamtym świecie. Czy się bali ? bali się, że nie uda im się, że przeżyje tylko jedno z nich, ale mimo wszystko zależało im na tej walce, chcieli ją wygrać, Paula przypomniała sobie słowa Bartka, zawsze jej powtarzał, że trzeba walczyć do końca, że nie wolno się poddawać, że życie jest najcenniejszym darem, więc trzeba walczyć, sam pokazał jej, że jej życie jest ważne, nie pozwolił jej umrzeć, więc ona teraz też nie mogła się poddać. Harry, on walczył dla niej, wiedział, że go kocha, on też ją kochał, musiał walczyć, bo ona była dla niego ważna, nie zniósłby myśli, że cierpi przez niego. był pewny, że ona nie umrze, była zbyt silna, nie poddałaby się.

Minęło już kilka dni, Dominik i Katie odzyskali przytomność i nawet wrócili do domu, ale Paula i Harry nadal leżą w śpiączce, w jednej sali, bladzi, nieprzytomni, już nie bije od nich taka radość, chłopcy przesiadują u nich przez całe dni, fani stoją pod szpitalem, nie przeszkadza im mróz, śnieg, liczy się tylko to, by wspierać idoli. Dominik obwinia siebie o całą tragedię. Paula i Harry, oni nadal walczą, nie poddają się, powoli tracą nadzieję, ale nie chcą przestać, chcą wrócić do świata żywych, teraz słyszą każdy dźwięk, ale nie mogą się ruszyć, nie widzą tego co się dzieje. tak bardzo chcieliby powiedzieć, że nic im nie jest, że żyją, że nie muszą się martwić,bo oni mają się dobrze, ale nie mogą. Czym sobie zasłużyli na taki los ? Zakochani w sobie nastolatkowie, którzy spełniają marzenia, każde z nich ma trudną przeszłość, ale mimo wszystko chcą żyć dalej, nie myśleli co przyniesie następny dzień, liczyło się to co teraz, a gdy przyszło im walczyć o życie nie poddają się, wierzą, ze kiedyś się obudzą, że jeszcze kupią dom i wychowają gromadkę dzieci, ale czy uda im się wygrać tę nierówną walkę ?

Minął już miesiąc od dnia wypadku, jest 24 stycznia, żadne z przyjaciół tej dwójki nie opuściło Polski, fani powoli tracą nadzieję, ale oni wierzą, wierzą, że ich przyjaciele wygrają, że walczą i nie poddają się, że otworzą oczy i przywitają ich. Dominik powoli dochodzi do siebie, Zayn, on chyba przeżywa to najbardziej, był blisko z szatynką, ona znała każdy jego sekret, on znał ją, Harry, to jego przyjaciel. Wszedł do sali, nic go nie zaskoczyło, leżeli tak jak zawsze, ich blade twarze powoli przypominały ściany, gdyby nie ich ciemne włosy pewnie nie byłoby ich widać. Usiadł na krzesełku.
- Dlaczego ?! - zapytał cicho a po jego policzku spłynęła łza. Nie mógł znieść myśli, że dwójka osób, na których mu zależy leży tutaj, i on nic nie może zrobić, żeby im pomóc.
- Życie jest niesprawiedliwe ! - krzyknął zalewając się łzami. Paula i Harry doskonale go słyszeli, powoli tracili siły na walkę o życie. Mogli zaprzestać i odejść, zostawiając bliskich, przestać cierpieć. Mulat przesiedział z nimi godzinę opowiadając co się dzieje na świecie, gdy wyszedł każde z nich zadało sobie pytanie. Czy warto żyć ? Czy warto walczyć ? Może lepiej odejść ? Udzielili na nie tej samej odpowiedzi, każde z nich stwierdziło, że ...


____________
Zmieniłam zdanie. 
TO OSTATNI ROZDZIAŁ. 
JUTRO POJAWI SIĘ EPILOG ;)

Dedykowany Basi 
AJ LOF JU SOŁ MACZ ! <3

W razie pytań piszcie na gg :44789039

Mwahh <3

sobota, 20 października 2012

Rozdział 20

Gdy już dojechaliśmy spotkała nas niemiła niespodzianka.... Na moim podjeździe stało dużo aut, ale jedno rzuciło mi się w oczy, żółte lamborgini. W moich oczach pojawiły się łzy. On, osoba, która zniszczyła mi życie teraz bezczelnie przyjeżdża jeszcze na wigilię. masa reporterów też nie ułatwiała mi podjazdu, po kilku próbach wysiadłam, Liam patrzył na mnie dziwnie.
- Hej wszystkim. - powiedziałam czując jak w moich oczach zbierają się łzy
- Odpowiesz na kilka pytań ? - zapytała jedna kobieta
- Wiecie co, jest mi cholernie zimno, w domu czeka na mnie rodzina, właśnie wróciłam z lotniska po 3 miesiącach bez nich, więc pozwólcie mi wejść i przywitać się z osobami, na których mi zależy. - powiedziałam, zero reakcji, zirytowałam się.
- Kurwa, czy ja mam mówić w jakimś innym języku. jutro wigilia, nie macie domów ? Dzieci ? Rodzin? ten czas powinniście spędzać z nimi, a nie siedząc pod moim domem. Proszę was idźcie do domu i dajcie żyć. - powiedziałam, rozeszli się. Wsiadłam do auta i wjechałam do garażu.
- Wyskakujcie. - powiedziałam, wysiedli z uśmiechami.
- Paula ! - pisnęła moja kuzyneczka wbiegając do garażu, przytuliłam ją mocno
- Poznaj.. - zaczęłam, ale mi przerwała

- Liama i Daniell. - powiedziała podekscytowana, uśmiechnęłąm się do chłopaka.
- Kaja, powiedz mi proszę, że jego tu nie ma. - powiedziałam cicho, do kuzynki, gdy Liam wyjmował walizkę z bagażnika.
- Przykro mi, nie wiem kto go zaprosił. - odpowiedziała, a ja się załamałam, z udawanym uśmiechem ruszyliśmy do domu. Otworzyłam drzwi i uderzył we mnie gwar, lubiłam rodzinne wigilie, wspólne śpiewanie kolęd, prezenty, historie dziadka.
- Dziecko ! - krzykneła moja mama i mnie przytuliła, gestem pokazałam Li, żeby wszedł dalej, zrobił to z uśmiechem.
- Pelcia ! - zawołał ojciec i mnie wyściskał. Weszłam dalej i zatrzymałam się gwałtownie, Harry i reszta gadali z nim.
- Słoneczko ! - zawołał Hazz, gdy mnie zobaczył i podbiegł do mnie, wtuliłam się w niego nie przerywając walki z łzami.
- kocham cię. - powiedziałam, a on się wyszczerzył.
- ja ciebie też. - odpowiedział i cmoknął mnie w usta.
- Fuuuj ! - usłyszałam Ally
- Malutka. - przytuliłam ją.
- no nareszcie jesteś. - powiedział Domi i mnie przytulił
- Nie przejmuj się. Długo tu nie będzie. - wyszeptał mi do ucha.
- A mnie już nie przytulisz ? - zapytał mój wróg, gdy przywitałam się z wszystkimi i usiadłam obok Hazzy na kanapie.
- Witam się tylko z ludźmi, którzy coś dla mnie znaczą. - powiedziałam a samotna łza spłynęła po moim policzku, szybko ją otarłam.
- Coś sugerujesz ? - zapytał ze zwycięskim uśmiechem, widząc, że wszyscy są w pokoju i patrzą na nas. Był pewien, że nie powiem prawdy. Ale teraz się mylił.
- Krystian, ja nic nie sugeruję. ja to stwierdzam . Przez kilka lat miałeś mnie głęboko w dupie, potem nagle się pojawiłeś i udawałeś, że ci zależy na utrzymywaniu kontaktu, dziwnym trafem stało sie to, jak trafiłam do czołówki gwiazd, no ale ok. Potem bezczelnie wykorzystałeś to, że byłam sławna, zniszczyłeś mnie i moich przyjaciół, doprowadziłeś do tego, że mój najlepszy przyjaciel popełnił samobójstwo, potem jeszcze bezczelnie śmiałeś mi się w twarz mówiąc, jaki to on był głupi i uwierzył, że jesteś homoseksualy. A ja powiem ci jedno, Kamil nigdy nie był głupi. to ty byłeś, jesteś i będziesz dla mnie nic nie znaczącym gówniarzem, dla którego liczy się kasa i pozycja w mieście. Wszystko byłoby ok, gdybyś teraz po tym wszystkim nie przyjechał na wigilię i udawał kochanego kuzyna, który przejmuje się moim losem, szkoda, że nie przejmowałeś się mną, gdy się cięłam, gdy całe 3 miesiące nie odzywałam się do nikogo, gdy chciałam skończyć z tym wszystkim. Gdzie wtedy byłeś ? Piłeś z kumplami, wkręcałeś Kamila i cieszyłeś się, bo miałeś na TT sporo follwersów. - wykrzyczałam a łzy spływały po moich policzkach przynosząc spokój, tego mi brakowało, musiałam uwolnić emocje.
- Wypierdalaj. - wysyczała Julka.
- Zostałem tu zaproszony, i czy to wam się podoba czy nie, nie wyjadę. - odpowiedział i położył się na podłodze, znaczy pomógł mu Malik, który dziwnym trafem znalazł się tuż przed nim.
- A teraz zostałeś wypierdolony z tego domu. - powiedział spokojnie mulat, a on wstał i wyszedł, po chwili do salonu weszła moja mama i mama Kaji i Krystiana.
- A gdzie pojechał Krystian ? - zapytała moja rodzicielka, wtuliłam się mocniej w Hazzę nadal płacząc.
- On już tu nie wróci. - powiedziała Julka
- Czemu ? - zdziwiła się ciotka
- A to już wam musi wytłumaczyć Paula. - powiedział Maciek i razem z Julką weszli na górę.
- No słucham. - powiedziała ciotka, mama chyba zaczęła kojarzyć fakty, które opowiadałam jej, ale bez nazwisk, i teraz zbladła.
- To on prawda ? - zapytała, pokiwałam wolno głową.
- Nie płacz kochanie. - powtarzał mi do ucha Harry.
- ja pójdę się położyć, znacie już dom prawda ? - zapytałam, a oni przecząco pokiwali głowami.
- A więc, piętra są nasze, rodzinka śpi w domku obok. ja i Hazz mamy całe drugie piętro, a wy dzielicie się pierwszym, Julka i Maciek mają sypialnię na parterze, Katie i Dominik u Domka w pokoju, na pierwszym piętrze, łazienka jest na dole, trzy na piętrze i trzy na drugim piętrze. Na poddasze nie wolno wchodzić. W piwnicy jest siłownia, mini studio i sala imprezowa. - powiedziałam, a oni pokiwali głowami.

- Nie chce przeszkadzać, ale chciałam się upewnić, że po wizycie tego skurwiela jeszcze żyjesz. - powiedziała Karo, a ja się uśmiechnęłam
- Żyję. - odpowiedziałam
- Paula, jakiś facet do ciebie, mówi, że przywiózł paczki. - powiedział mój ojciec.
- Święty mikołaj ! - krzyknęłam ze śmiechem i pobiegłam po prezenty dla wszystkich, miły pan pomógł mi to wnosić na strych...
- Dziękuję. - powiedziałam i zapłaciłam facetowi, uśmiechnął się widząc premię.
- i co dostałaś ? - zapytał Lou
- Nie powiem. - powiedziałam i wytknęłam mu język
- Jestem twoim bratem ! - zaśmiał się
- Dlatego ci nie powiem. - mruknęłam
- Kolacja ! - krzyknęła moja babcia wchodząc, ale widząc nas spoważniała.
- Co wy robicie ? - zapytała, ja siedziałam na Lou i biłam go poduszką, Hazza psuł fryzurę Malikowi, dziewczyny mu pomagały, a Liam siedział i się nie ruszał, bo moja babcia miała w ręce drewnianą łyżkę.
- babciu odłóż łyżkę. - powiedziałam, a ona spojrzała na mnie dziwnie
- po co ? - zapytała, a chłopcy wybuchli śmiechem.
- Bo mój przyjaciel się boi łyżek. - powiedziałam, a ona zdziwiona poszła do kuchni, zebraliśmy się i poszliśmy za nią, przy stole siedziała już Kaja.
- Co to się dzieje z tą młodzieżą. - zaczęła lamentować moja babcia.
- Może ci pomóc ? - zapytałam
- Siedź ! Albo nie, idź po dziadka, gra w szachy z tym blondynkiem. - powiedziała babcia, a ja biegiem pobiegłam do gościnnego.
- O Paula ! - zawołał wesoło Niall na mój widok
- wreszcie jakiś kompetentny przeciwnik. - zaśmiał się dziadek
- Aż tak źle było ? - zapytałam
- Nie pytaj. - odpowiedział dziadek
- Kolacja gotowa, chodźcie, bo babcia będzie zła. - powiedziałam i poszliśmy do jadalni.
- raj na ziemi. - westchnął Niall widząc żarcie.
- Chociaż jeden nie narzeka. - westchnęła babcia i usiadła przy stole, my zrobiliśmy to samo.
- Smacznego. - powiedział dziadek, na co wszyscy odpowiedzieliśmy równo.

Next Day:
Obudziłam się wtulona w mojego księcia, który przyglądał mi się z uśmiechem.
- Hej. - powiedziałam i cmoknełam go w usta.
- Hej. Jak się spało ? - zapytał.
- Świetnie. - odpowiedziałam
- Która godzina ? - zapytał, spojrzałam na zegarek.
- Cholera. Już 8.30 wstawaj ! - powiedziałam i zerwałam sięz łóżka.
- Nie chce mi się. - powiedział.
- to nie. - odpowiedziałam i wystawiłam mu język. - Sama pojadę z tatą po choinkę, a ten facet co sprzedaje ma takiego przystojnego syna. - dodałam rozmarzonym głosem, na co Harry zareagował natychmiastowym podniesieniem się z łóżka.
- Daj mi piec minut. - powiedział i zniknął w łazience, zebrałam rzeczy z szafy i ruszyłam do drugiej łazienki. Wzięłam szybki prysznic, wysuszyłam włosy i lekko podkręciłam, gdy myłam zęby do łazienki ktoś zaczął się dobijać.
- Czo ? - zapytałam otwierając drzwi.
- Długo jeszcze ? - zapytał Nialler
- Nie fiem a czo ? -zapytałam szczotkując zęby.
- bo za pół godziny mamy wszyscy być na dole. - powiedział a ja się zaśmiałam, no tak, ktoś musi przynieść wszystkie ozdoby, iść na akcję dobroczynną i do tego przyjmować kolędników.
- Masz. - powiedziałam wychodząc gotowa z łazienki, Hazz już czekał na dole.
- To kto jedzie... - zaczął mój tatuś, ale mu przerwałam.
- Po choinkę ja, ty i Hazz, na akcję dobroczynną idę ja i nie wiem kto, kolędników teraz przyjmuje reszta, a po ozdoby idzie ktoś, kogo wyznaczy babcia. - powiedziałam
- No to idziemy. - powiedział i wyszliśmy.
- Syn Jacka też tam będzie. - powiedział mój ojciec, a mina Harry'ego była bezcenna.
-Tato. - westchnęłam

- no co ? - zaśmiał się
- jest miły i inteligentny. - powiedział
- Ale mam chłopaka i do tego, on nas słyszy i doskonale rozumie. - powiedziałam a mój ojciec się zaśmiał
- Chłopak, co to teraz chłopak. - westchnął
- Dla innych może nic, ale ja go kocham. - warknęłam zirytowana.
- Czekałem aż to powiedz. - powiedział zwycięsko mój ojciec.
- tato? Czy ty nie możesz być jak inni ? ten który krzyczy, daje szlabany itd. ? - zapytałam
- Nie kochanie. - odpowiedział
- Boże widzisz i nie grzmisz. - powiedziałam teatralnym głosem, na co Hazz i mój tata wybuchli śmiechem.
- Jesteśmy. - powiedział mój ojciec zatrzymując się, szybko wysiadłam i spojrzałam na mały domek.
- Mark ! - zawołał na nasz widok kolega taty.
- Jacek ! Dawno się nie widzieliśmy. - powiedział mój ojciec
- Będzie z rok. - opowiedział facet
- Paula, idźcie z Harry'm wybrać coś. - powiedział tato, a ja złapałam Hazzę za rękę i pociągnęłam w stronę drzewek.
- Ładnie tu. - powiedział chłopak.
- tutaj ? Pokażę ci jedno fajne miejsce obok domu. - powiedziałam
- W czymś pomóc ? - usłyszałam znajomy głos.
- Potrzebuję dużej i ślicznej choinki. - powiedziałam odwracając się
- Paula ?! - zdziwił się chłopak
- We własnej osobie. - odpowiedzialam
- Fajnie cię widzieć. - powiedział
- Ciebie też. Poznaj Harry'ego mojego chłopaka. Harry to jest właśnie ten chłopak, o którym ci opowiadałam. - powiedziałam, chłopcy podali sobie ręce.
- To co z choinką ? - zapytałam
- Dla ciebie zostawiłem specjalną. - powiedział i zaprowadził nas do ładnej choinki, była duża, idealna do salonu.
- Bierzemy. - powiedział Harry
- Ile ? - zapytałam
- Dla ciebie ? Za darmo. - powiedział i zapakował drzewko na samochód.

- Niall nie jedź tego ! - wrzasnęła moja babcia, gdy tylko przekroczyliśmy próg, zaśmiałam się i weszłam do kuchni.
- Kochanie, powiedz swojemu koledze, żeby nie wyżerał mi jedzenia z garnków ! - powiedziała do mnie staruszka
- Babciu, już idziemy do mnie. - powiedziałam i wyszliśmy.
- W nocy mieliście małe Party Hard co ? - zaśmiał się blondas, a ja spłonęłam rumieńcem, Harry podobnie.
- A pozwoliłam się szlajać po 2 piętrze ? - zapytałam
- Wiedziałem ! - zaśmiał sie i wbiegł do domu.
- Paula spałą z Hazzą ! - biegał po domu i krzyczał, podeszłam i strzeliłam mu w głowę.
- Za co ? - zapytał, a wszyscy tarzali się ze śmiechu.
- Domyśl się. - odpowiedziałam
- Dziewczyny, mogę was na chwilkę ? - zapytałam, one skinęły głowami i udały się za mną do kuchni, a tak siedziała moja mama z dziwnym wyrazem twarzy, momentalnie zbladłam, przecież ona musiała słyszeć wrzaski Nialla
- Córciu, musimy porozmawiać. - powiedziała, dziewczyny szybko wyszły.
- Mamo.., - zaczęłam ale mi przerwała.
- Kochanie, ja wiem, jesteście młodzi, kochacie się i takie tam, ale moglibyście poczekać. - powiedziała
- Ale ja pierdolę, to dziwne tak gadać o tym z tobą. - powiedziałam
- Dobra, wiem, że mnie nie posłuchasz, ale uważajcie. - powiedziała i wstała
- Mamo. Kocham cię wiesz ? - zaśmiałam się.
- Wiem. - odpowiedziała i wyszła z domu. Westchnęłam i wróciłam do salonu, byłam calutka czerwona, gorzej być nie mogło.
- Kurwa Niall ja ci radzę spierdalać. - powiedziałam, blondyn się zaśmiał i schował za Destiny.
- ja pierdolę, co tu się dzieje ? - zapytała Katie
- Choinka ! - zawołał Lou i rzucił się na drzewko, zaśmiałam się i zaczęło się.
- nie wieszaj tu tej bombki ! - powiedziała Perrie
- Czemu ? - zapytał mulat
- Bo tu jest już dużo czerwonych, daj ją Lou a ty powieś srebrną ! - powiedziała mu dziewczyna, ja z Hazzą leżałam na kanapie i przyglądaliśmy się im. Czas kolacji zbliżał się wielkimi krokami, prezenty spakowane, choinka gotowa, teraz tylko wygonić wszystkich z domu i znieść prezenty do domu obok. ale wstyd, będę szła kilka razy a i tak się nie zabiorę, no nic, trzeba wtajemniczyć kilka osób, a dokładnie to wszystkich...


__________________________

Next ;*
Planuję jeszcze około 3-4 rozdziałów :)
Komentujcie :)
Wpadajcie na:
Bloga, którego prowadzę z Basią ♥
 
Mwahh <3

czwartek, 18 października 2012

Rozdział 19

Samolot wystartował. Siedziałam obok Karoliny.
- No to zapowiada się ciekawa trasa. - powiedziała entuzjastycznie moja przyjaciółka
- Teraz mamy narzucone straszne tempo. Tyle koncertów to ja jeszcze w trakcie żadne trasy nie grałam. Zobacz, we Francji mamy 4, potem Hiszpania, tam 3, Portugalia 2, Grecja 2, Włochy 4, Niemcy 3, Belgia 1, Czechy 1, i tak dalej. - jęknęłam patrząc na rozpiskę koncertów.
- No to ładnie. - zaśmiała się dziewczyna, za co dostała w głowę, wyjęłam laptopa i weszłam na TT. Zobaczyłam wpisy chłopaków. Wszyscy takie same Tweety.
"@Paula_Collins Byłaś świetna. @onedirection tęskni :("
Szybko dodałam Tweeta
@onedirection ja też za wami tęsknię. Kocham was :*"
- Aaaaaaaaaaa ! To Paula ! - usłyszałam pisk i mimowolnie się skrzywiłam, Karo wybuchnęła śmiechem, a Dominik siedzący za mną patrzył przerażony.
- Hej. Jestem Paula, ale to pewnie wiesz. - powiedziałam do nastolatki.
- O ja.. Kaśka mi nie uwierzy jak jej powiem, że leciałam z tobą w samolocie. - powiedziała
- Aha. - odpowiedziałam krótko
- Mogę autograf ? - zapytała, ze sztucznym uśmiechem podpisałam
- Zdjęcie też ? - zapytałam
- A mogę ?
- Nie. Tylko tak mówię, bo mi się nudzi. - odpowiedziałam sarkastycznie i wzięłam aparat dziewczyny podałam Katie, zrobiła zdjęcie oddałam aparat i opadłam na fotel.
- Nawet w samolocie mam fanów. - jęknęłam, a Karo się zaśmiała
- Robimy Twitcama ? - zapytała, a ja wyprostowałam się na siedzeniu.
- Ale z mojego konta, będzie fajnie. - powiedziałam i dodałam wpis z linkiem
" Hej wszystkim. Robimy z @Karo_Markowska Twitcama  . Jak chcecie to wpadajcie :)" Po chwili było już 300tys obserwujących, włączyłyśmy kamerkę.
- hej, tu Karo i Paula. - powiedziała blondynka
- Lecimy do Francji. - powiedziałam

- Paryż, miasto zakochanych. - westchnęła Karo
- Tsaa. - mruknęłam
- Nie przejmujcie się, ona taka, bo jej Romeo daleko. - zaśmiała się Karolina
- I kto to mówi. - odgryzłam się
- Zmieńmy temat. - powiedziała
- " Jak koncert w Polsce ? " A koncert w Polsce był świetny, dużo pozytywnej energii, świetna zabawa i wspaniała publiczność. - powiedziałam
- Szczególnie, gdy zapomina się tekstu. - zaśmiała się Karolina
- Cicho ! - zaśmiałam się
- Aaaaaaaaa ! Zobacz kto do ciebie pisze ! - pisnęła Karo pokazując mi wiadomość od Nathana.
- Ej, spokojnie wiem, że kochasz The Wanted, ja też ich lubię, no ale bez przesady, piszczysz na oczach tysięcy ludzi. - powiedziałam a ona zaczerwieniła się
- a więc, drogi Nathanie, muszę ci powiedzieć, że nie wiem. Teraz nie zamierzam nic nagrywać, ale jak coś, to dam ci znać. - odpowiedziałam, nie ma co, chłopak pomysłowy.
- Aaaaaaaaaaa !!! - znowu pisk w samolocie, czy nie można tutaj normalnie podróżować,
- Zabierzcie mnie ! - jęknęłam do monitora
- Hej, mogę autograf ? - zapytała jakaś ruda dziewczynka
- Jasne. - odpowiedziałam ze sztucznym uśmiechem, podpisałam i wbiłam wzrok w ekran laptopa
- Życie jest brutalne. - powiedziałam i zaczęło się piekło, czyli najgłupsze pytania jakie widziałam.

Miesiąc później:
Właśnie jadę do domu 1D, nikt nic nie wie o moim powrocie, mam tydzień wolnego, więc postanowiłam ich odwiedzić. Zadzwoniłam do drzwi
- Harry idź po pizzę ! - usłyszałam krzyk Nialla, po chwili drzwi się otworzyły, a w nich pojawił się loczek, spojrzał na mnie i się zatrzymał.
- Paula ! - krzyknął i mnie przytulił, uśmiechnęłam się i wtuliłam w niego. Chłopak odsunął się lekko i wpił w moje usta, tak strasznie mi go brakowało, staliśmy na schodach i się całowaliśmy.
- Paula ?! - wykrzyknęli wszyscy tym samym przerywając nam powitanie
- Chłopcy ! - zawołałam entuzjastycznie i przytuliłam każdego.
- uważaj, mamy w domu tłoki. - zaśmiał się Liam gdy wchodziliśmy, spojrzałam na niego pytająco.
- Przyjechała Fizzy i Safaa, do tego mieszkają z nami Els, Perrie i Destiny, więc widzisz. - odpowiedział mi Niall
- Paula ! - pisnęła Perrie i rzuciła się na mnie, zaśmiałam się i ją przytuliłam.
- Oddaj mi ją. - jęknął Hazz, na co wszyscy się zaśmialiśmy.  Odsunęłam się od dziewczyny i przytuliłam do Loczka.
- Jest już żarcie ? - zapytała Fizzy schodząc, spojrzała na mnie, potem na resztę, znowu na mnie i przytuliła mnie mocno.
- Nie łaska powiedzieć , że przyjedziesz nie ? - zapytała z uśmiechem
- Nie. - odpowiedziałam
- Głodny jestem - jęknął Niall
- ja też. - zgodziłam się
- Na co masz ochotę ? - zapytał Harry.
- Na pierogi. - odpowiedziałam, a on spojrzał na mnie dziwnie
- nie umiem. - powiedział smutno.
- nauczę cię. - odpowiedziałam, a on przerzucił mnie przez ramię i zaniósł do kuchni. Po długim gotowaniu cała kuchnia była brudna, ale to wina Hazzy, bo on nie chciał jeść z owocami, więc rzucał nimi we mnie, wyszło na to, że ja zrobiłam z owocami a Hazz z serem, no pomagałam mu, ale było ok.
- Udało się ! - zawołał wesoło Harry i nie pocałował, gdy ustawialiśmy wszystko na stole.
- Żarcie ! - krzyknął, gdy oderwaliśmy się od siebie, momentalnie przy stole zasiedli wszyscy, spojrzałam na siostrę Zayna.
- Paula miło mi. - powiedziałam podając jej rękę
- Safaa. - odpowiedziała i uścisnęła moją dłoń,
- te są z owocami, a te z serem. - powiedziałam i zaczęliśmy jeść.
- Dobre to. - powiedział Zayn
- Wiem. - odpowiedziałam
- A tak z innej beczki, co robicie w święta ? - zapytał Zayn
- A co ? - zapytał Niall z pełną buzią
- Bo miałem nadzieję, że ktoś zostaje i dotrzyma mi towarzystwa, bo rodzinka jedzie do ciotki do LA, a mi się nie chce. - powiedział a Safaa uderzyła go w ramię.
- O właśnie, dzięki, że mi przypomniałeś. Moja rodzinka jak co roku robi mega wigilię dla rodziny i jesteście zaproszeni. - powiedziałam, wszyscy spojrzeli na mnie dziwnie
- Nie będziemy przeszkadzać ? - zapytał Lou
- Hello, mówię, że to rodzinna wigilia, a wy należycie do rodziny. - powiedziałam i uśmiechnęłam się do nich.
- Jeżeli tak, to ja swoją obecność potwierdzam. - powiedział mulat.
- ja też. - dodał Niall
- Ja będę tam gdzie ty. - powiedział Harry
- Ja też chętnie zobaczę Polskę. - dodał Liam
- Dziewczyny ? - zwróciłam się do nich
- My też ? - zdziwiła się Destiny
- No tak. - odpowiedziałam
- Jedziemy. - powiedziały równo, uśmiechnęłam się i wyjęłam telefon.
- Hej mamo. - powiedziałam
- Hej kochanie. - odpowiedziała moja rodzicielka
- Wiesz, zaprosiłam na wigilię parę osób. - powiedziałam
- Ile ? - zaśmiała się
- 8 - odpowiedziałam i usłyszałam śmiech w słuchawce - Ale nie zdziw sięjak wpadniemy dziewiątką. - dodałam spoglądając znacząco na Liama
- Nie ma problemu. Tylko nie wiem, gdzie się pomieścimy. - zaśmiała się mama, zawsze wigilia była w domu babci.
- U nas ?- zaśmiałam się
- Ty gadasz z babcią. - powiedziała i się rozłączyła, zaśmiałam się i odłożyłam telefon
- i nie będzie problemu? - zapytał Harry
- Znaczy, muszę pogadać z babcią na temat miejsca, ale dam radę. - powiedziałam sama sobie nie wierząc, moja babcia była tradycjonalistką.
- Dobra, ja się zbieram. - powiedziałam wstając
- Niee ! - krzyknęli równo chłopcy

- Zostawisz mnie ? znaczy nas. - powiedział Harry, a ja się zaśmiałam
- Chodź ze mną. - powiedziałam po polsku a on się wyszczerzył.
- gadać normalnie ! - wrzasnął Tomo
- Wiesz co braciszku, ja chyba wolę, żeby gadali tak dziwnie, bo wtedy nie muszę słuchać tych słodkich słówek. - powiedziała Fizzy a ja się zaśmiałam.
- Papa. - powiedziałam i wyszłam z Hazzą za rękę. Szliśmy śmiejąc się, przytulając, tak cholernie mi go brakowało, oczywiście z naszym szczęściem wpadliśmy na dziennikarza.
- Mogę zadać kilka pytań ? - zapytał, spojrzałam na Hazzę, który nie był zbyt zadowolony.
- Jasne. - odpowiedziałam
- Co robisz w Londynie ? - zapytał
- Idę przez park. - odpowiedziałam, a Harry zaśmiał się pod nosem
- Nie o to chodzi. - powiedział dziennikarz
- Stęskniła się za mną i mnie odwiedza. - powiedział Harry
- Chciałbyś. - zaśmiałam się
- Kiedy przyjechałaś ? - zapytał
- Dziś. - odpowiedziałam
- opowiesz coś o trasie ? - zapytał
- Innym razem, teraz się spieszymy, ale obiecuję, że będzie pan pierwszą osobą, do której się zgłoszę. - powiedziałam i ruszyliśmy do mnie.

23 grudnia 2012r.
Właśnie siedzę w samolocie do Polski. Wszyscy przylecieli wczoraj, a ja jeszcze miałam wywiad rano, więc lipa. Ostatni koncert gram w styczniu i to w Polsce, więc święta i sylwestra spędzętam. chłopaki powinni już być. Dla pewności wybrałam numer Julki.
- Hej siostra. - powiedziała
- Jula, chłopaki już są ? - zapytałam
- Są a ty kiedy będziesz ? - zapytała
- Za pół godzinki ląduję. - powiedziałam
- Ktoś po ciebie przyjedzie ? - zadała mi kolejne pytanie
- Tsa. Dam sobie radę. - powiedziałam, pogadałam z nią jeszcze 15 minut i się rozłączyłam, gdy już opuściłam budynek lotniska uśmiechnęłam się sama do siebie, tyle prezentów, to ja jeszcze nigdy nie kupiłam, Lou dostanie dwa, jeden na święta, a drugi na urodziny, reszta po jednym, ale to sporo osób. Dziś wieczorem dostarczą wszystko.
- Paula ! - usłyszałam głos, który rozpoznałabym wszędzie, Liam.
- Liaś. - pisnęłam i przytuliłam chłopaka
- Fajnie, że jesteś. Lokers nie może się doczekać. A twój ojciec chce zabić Nialla wzrokiem. - powiedział a ja się zaśmiałam.
- A co u ciebie Li ? - zapytałam
- jak sądzisz, czy warto wchodzić dwa rzy do tej samej rzeki ? - zapytał
- Dans będzie ? - pisnęłam, a on się uśmiechnął
- A co to za romanse za moimi plecami? - zaśmiała się dziewczyna pojawiając obok, przytuliłam ją i odeszłam kawałek, żeby odnaleźć moje autko na parkingu, stało, moje kochane audi.
- Zamawiamy taxi ? - zapytał Li
- no chyba cię pojebało, nie zostawię Basi samej. - powiedziałam i ruszyłam do auta, a oni za mną, kochałam zimę w Polsce, ale nie w mieście. Tu było beznadziejnie. wsiedliśmy i ruszyłam.
- Daleko to ? - zapytała Dans, gdy wyjeżdżaliśmy z miasta.
- Jeszcze około dwóch godzin. - powiedziałam z uśmiechem i włączyłam radio.
- Gratulujemy Justinowi trzeciego miejsca, a teraz miejsce drugie naszej top listy licealnej, ten zespół ma na swoim koncie kilka świetnych piosenek, a oto jedna z nich. I Found you i The Wanted. - powiedział spiker i usłyszałam melodię piosenki którą strasznie lubię.
- Wyłącz. - jęknął Li,
- Spierdalaj. - zaśmiałam się. Reszta drogi minęła nam miło. Gdy już dojechaliśmy spotkała nas niemiła niespodzianka....


______________
Jeszcze kilka rozdziałów :D
Prawdopodobie napiszę dwa zakończenia :)
Happy i Smutne :D

Komentujcie :*

Mwahh <3

poniedziałek, 15 października 2012

Rozdział 18

Obudziłam się wtulona w Loczka, zegarek wskazywał 4.00 rano. Westchnęłam i zwlekłam się z ciepłego łóżka. gdy wyszłam z łazienki Hazzy już nie było, zeszłam do kuchni, siedział tam, smutny, nie powiem, że ja jakoś specjalnie skakałam ze szczęścia, łzy stały mi w o czach jam tylko pomyślałam sobie jak długo nie będę mogła zobaczyć lokacza. usiadłam obok niego i wysiliłam się na uśmiech.
- Bycie gwiazdą jest głupie. - jęknęłam, a on się uśmiechnął
- Tu ci przyznam rację kochanie. - powiedział i cmoknął mnie w czoło
- Co chcesz na śniadanko ? - zapytał
- Nie chcę jeść. - odpowiedziałam
- A co chcesz ? - zapytał
- Chcę zostać z tobą. - powiedziałam
- Wytrzymamy, mamy skype, telefony. - powiedział takim tonem, jakby chciał samego siebie przekonać.
- a jeśli nie ? - zapytałam podchodząc bardzo blisko chłopaka
- My byśmy nie wytrzymali ? - zaśmiał się
- Zbierajmy się. - powiedziałam, a Hazz złapał mnie za rękę, odwróciłam się przodem do niego z pytającym wyrazem twarzy, zbliżył twarz do mojej i złożył na moich wargach pocałunek, który trochę się przedłużył. gdy w końcu się od siebie oderwaliśmy ruszyliśmy do auta.
- Ja prowadzę. - powiedzieliśmy równo i zaczęliśmy się śmiać.
- Dobra, ty prowadzisz. - powiedziałam, a Hazza ze zwycięskim uśmiechem zsiadł za kierownicą, dobrze, że walizka od wczoraj jest w bagażniku.

-Muszę iść. - powiedziałam po raz kolejny żegnając się z Harrym na lotnisku, nie przypuszczałam, że o tak wczesnej porze tylu reporterów tu będzie.
- Paulina. Musimy iść. - powiedział Logan pojawiając się
- Już. - warknęłam na niego, a on odszedł
- Dzwoń, pisz. pamiętaj, będę czekał. - powiedział
- Już tęsknie kocie. - powiedziałam, a łza spłynęła po moim policzku, Harry otarł ją kciukiem
- Kocham cię wiesz ? - zapytał ze łzami w oczach
- Wiem, ja ciebie też kocham. - powiedziałam, wiem, że za chwilę to wszstko będzie w TV, bo przygląda nam się sporo dziennikarzy.
- Paula ! - wrzasnął Dominik
- Muszę iść. - powiedziałam i się odwróciłam zrobiłam kilka kroków, gdy nagle odwróciłam się i pobiegłam do loczka
- Chyba o czymś zapomniałam. - powiedziałam i pocałowałam go, czułam jak uśmiecha się przez pocałunek.
- Trzymaj się Hazz. - wyszeptałam i poszłam do ekipy.
- Nie płacz. - powiedział Dominik i objął mnie ramieniem.
- Nie płaczę, ja tylko oczy myję. - odpowiedziałam, a on uśmiechnął się, cały lot przespałam, gdy tylko wylądowaliśmy dodałam wpis na tt
" Trasę koncertową uważam za rozpoczętą. Witaj Polsko !"
- Z racji tego, że nie opłaca nam się jechać do domu, śpimy w hotelu. - powiedział Dominik
- Mhm. - mruknęłam
- Który ? - zapytał
- Obojętnie. - rzuciłam i wsiadłam do taxówki, razem ze mną jechał Dominik i Katie, a reszta pojechała następnymi 4.

Dwa dni później:
- Musisz się wreszcie skupić ! - wrzasnął na mnie Log.
- No kurwa staram się, ale to nie jest łatwe. - odpowiedziałam mu.
- Dobra, za dwie minuty zaczynamy, daj z siebie wszystko. - powiedział i mnie przytulił, a następnie odszedł. Wyszłam za kulisy, puścili jakiś filmik, o kurwa, przecież to ja, ja pierdole, jak nagrywałam itd... Kto to pozwolił włączyć ? A tak ogólnie, Kto to nagrał ?! Filmik się skończył i weszłam na scenę.
- Hej wszystkim. - zawołałam do mikrofonu, w odpowiedzi usłyszałam pisk
- to tak na rozpoczęcie coś starszego. - powiedziałam i  zabrzmiały pierwsze dźwięki "I Miss You" tak się wczułam jak nigdy wcześniej, potem poleciało jeszcze 7 piosenek
- A teraz krótka przerwa. - powiedziałam i zbiegłam ze sceny, tak mi się pić chciało, że szok.
- Paula, czy ty widzisz ile tam jest ludzi ? - zapytał mnie Dominik, no tak, mój brat już od dawna nie śpiewał ze mną, a teraz wchodzi, uśmiechnęłam się i wbiegłam na scenę.
- hej kochani. Jak wiecie nową płytę tworzyłam z bratem. a teraz chłopaka trema dopadła, więc proszę was przywitajcie go gorąco. - powiedziałam a fani zaczęli piszczeć.
- DO-MI-NIK DO-MI-NIK - krzyczał tłum, a mój brat wszedł niepewnie na scenę.
- A teraz braciszku pokażemy im jak się śpiewa. - powiedziałam a on sięuśmiechnął.
- Gotowi na "Party Hard" ? - krzyknęłam, znowu pisk, zaśmiałam się pod nosem i zaczęliśmy śpiewać, pomyliłam słowa w mojej zwrotce i zaczęłam się śmiać, Dominik też, no ale nie dziwię się, zaśpiewałam " I Have a Tree, and you want my"
- Sorki. - powiedziałam do mikrofonu przez śmiech.
- Co to było? - zapytał Dominik
- Rym pasował. - powiedziałam, a on pokręcił głową z dezaprobatą.
- Śpiewamy dalej. - zarządziłam i zespół zaczął grać, dalej było w miarę spokojnie, no może oprócz tego, że fanki kochają mojego brata, widziałam jak on patrzył na nie przerażony, no fakt, jedna wiegął na scenę i rzuciła się na niego, ale szybko mój ochroniarz pomógł.
- Ej, żyjesz? - zapytałam brata podając mu rękę, zaśmiał się i wstał, no fakt, koszulka była już do niczego, rozdarta. Fanki teraz były happy, bo mój braciszek szpanował klatą.
- Dzięki za przybycie. - krzyknął Dominik po wykonaniu ostatniej piosenki.
- Wiecie co, dziś zrobimy wam niespodziankę i... - zaczęłam ale przerwał mi brat
- Zrobimy z siebie idiotów ? - zapytał
- Na to już za późno. ich zdaniem jesteśmy idiotami, którzy piosenkę o miłości zmieniają w piosenkę o chomiku. - powiedziałam, a on się zaśmiał
- Fakt. Ale im się podobało prawda ? - zapytał, a fani zaczęli piszczeć
- Ale słodka mała dziewczynka. - pisnęłam w pewnym momencie, gdy zobaczyłam ją w tłumie
- Która ? - zapytał Domi
- No taka słodka blondyneczka. O tam. - powiedziałam wskazując palcem małą. Dominik zeskoczył i zaczął się przepychać przez fanów, doszedł do małej i wziął ją na ręce, po chwili oboje stali na scenie.
- Paula, to jest Dominika, nasza najsłodsza fanka. - powiedział mój braciszek i pobiegł za kulisy, wrócił z moim lizaczkiem, którego sama sobie kupiłam, patrzyłam na niego z wyrzutem
- Paula jest taka miła, że odda ci swojego lizaka prawda ? - zapytał
- Tak. - odpowiedziałam
- A więc Dominiko, czy masz jeszcze jakieś życzenie ? - zapytałam
- Zaśpiewacie jeszcze jedną piosenkę ? - zapytała
- Jaką ? - zapytał Dominik
- Twojego chłopaka. - powiedziała do mnie, uśmiechnęłam się i podeszłam do zespołu
- Live While We're Young umiecie ? - zapytałam, pokiwali głowami wróciłam i szepnęłam bratu tytuł na ucho, uśmiechnął się i usłyszeliśmy pierwsze dźwięki, z racji, że jedziemy na spontana, to dawaliśmy sobie przeróżne znaki sygnalizujące, że teraz ja, lub on.
- Hey girl, I’m waiting on ya
I’m waiting on ya
Come on and let me sneak you out
And have a celebration, a celebration
The music’s up, the window’s down - zaśpiewał Dominik i uśmiechnął sie do małej
- Yeah, we’ll be doing what we do
Just pretending that we’re cool
And we know it too
Yeah, we’ll keep doing what we do
Just pretending that we’re cool
So tonight - zaśpiewałam i razem z Dominikiem, małą i publiką śpiewaliśmy refren
- Let’s go crazy, crazy, crazy
Till we see the sun
I know we only met
But let’s pretend it’s love
And never never never stop for anyone
Tonight let’s get some
And live while we’re young
- Hey girl, it’s now or never
It’s now or never
Don’t overthink just let it go
And if we get together
Yeah, get together
Don’t let the pictures leave your phone - zaśpiewałam kolejną zwrotkę i pomachałam do kamery. reszta piosenki była bardzo ciekawa, bo cały czas skakaliśmy i gdy tylko skończyli grać byłam tak zmęczona, że ledwo stałam
- Kochani, było cudownie. Jeżeli reszta koncertów będzie równie dobra, to zapowiadają się ciekawe 3 miesiące. i jeszcze jeden apel.  Nie rzucajcie się na mojego braciszka, bo się chłopak w sobie zamknie. - powiedziałam za co dostałam w żebra.
- Kochamy was i żegnamy. - powiedzieliśmy i chcieliśmy zejść, ale w ostatnim momencie przypomniałam sobie, że ta mała sama tu nie przyszła.
- Opiekunka ten słodkiej dziewczynki proszona o odebranie jej przy scenie za 5 minut. - powiedziałam i opuściliśmy scenę. rzuciłam się na kanapę w mojej garderobie nie myśląc o niczym innym jak tylko wygodnym łóżku. po chwili wszedł Dominik, Katie, Karo i mała.
- Karo. - krzyknęłam i rzuciłam się na nią.
- Dusisz. - jęknęła, puściłam ją i ukucnęłam przed małą
- Jak było ? - zapytałam, a ona przytuliła mnie mocno
- Paula. Było świetnie. - powiedział Log wchodząc
- Loguuś. Pójdziesz pod scenę po opiekunkę Dominiki ? - zapytałam
- Ugh.. Idę. - odpowiedział i wyszedł, złapałam telefon i zrobiłam nam zdjęcie. Szybko poszło na TT
" Z moją najsłodszą fanką. To był świetny koncert. :* "
- Cześć. - powiedziała niepewnie jakaś dziewczyna wchodząc
- Kaja ! - pisnęła mała i rzuciła się na nią
- Musimy iść, bo nas mama zabije. - powiedziała dziewczyna i chciały wyjść
- Odwieziemy was, i tak idziemy do hotelu. - powiedziałam
- Nie będziemy robić kłopotu. to tylko kilka przecznic. - powiedziała
- Żaden kłopot. - powiedziałam i zadzwonił mi telefon, uśmiechnęłam się widząc kto dzwoni.
- Przepraszam na chwilę. - powiedziałam i odeszłam kawałek
- Hej kocie. - powiedziałam zaraz po odebraniu.
- Hej. Jak koncert ? - zapytał
- Boski.
- HAROLD ODDAWAJ MI MÓJ ŻEL DO WŁOSÓW - krzyczał Zayn po drugiej stronie telefonu
- Hazz, czy ty ukradłeś Malikowi żel ? - zapytałam
- Ukradłeś. Pożyczyłem. - odpowiedział
- Muszę kończyć, zadzwonię jak wrócę do hotelu. - powiedziałam
- Dobra. Będę czekał. Kocham cię.
- Ja ciebie też. - odpowiedziałam i się rozłączyłam
- Jedziemy ! - krzyknął Domi i zapakowaliśmy się do auta. droga minęła spokojnie, dziewczyny mieszkają obok hotelu więc ok. rzuciłam się na łóżko i zadzwoniłam do Hazzy, gadaliśmy z godzinkę i potem zasnęłam.

Next Day:
Wstałam i poszłam do Logana, żeby dowiedzieć się, o której mamy samolot. Otworzyłam drzwi do pokoju i jak szybko weszłam, tak szybko wyszłam.
- Kurwa ! - pisnęłam
- Ktoś chyba przyszedł. - powiedział David, chłopak Logana
- Wydaje ci się. - odpowiedział Log. Zapukałam cicho, nie chcę tego oglądać.
- Kogo niesie? - powiedział Logan niezadowolony
- ja na chwilę, nie chcę przeszkadzać. o której mamy  samolot ? - zapytałam szybko, a on spalił buraka
- Widziałaś ? - zapytał drapiąc się w głowę, pokiwałam głową
- Widziałam. - odpowiedziałam
- Kto to ? - zapytał Dawid pojawiając się obok Logana
- hej Dawcio. - powiedziałam i podałam mu dłoń, którą uścisnął z uśmiechem
- To o której i nie przeszkadzam więcej. - zwróciłam się do menagera
- o 16. - odpowiedziała ja odeszłam. Boże co to było ?! Nie żebym miała coś do związków homoseksualnych, bo w przypadku gdybym nakryła kogoś w tej sytuacji w "normalnym" związku też bym się tak zachowała, ale ta sytuacja będzie miała zły wpływ na moją psychikę. Wróciłam do pokoju, spakowałam rzeczy które plątały się po pokoju i zeszłam na dół. O 15 byliśmy już na lotnisku. Wsiedliśmy do samolotu do Włoch i czekaliśmy.

____________________
Jakie chcecie zakończenie?
bo nie wiem jak akcją pokierować.
ja myślałam nad smutnym, bo na tamtym blogu było szczęśliwe.
A co wy myślicie ?

Piszcie w komentarzach :D

Mwahh <3

środa, 10 października 2012

Rozdział 17

Obudziłam się w łóżku sama. Wstałam, ubrałam się i ospałym krokiem podążyłam do kuchni, zastałam tam mojego kięcia z patelnią w ręce, uśmiechnęłam się lekko i cmoknęłam go w policzek, uśmiechnął się do mnie, a ja usiadłam na krześle i patrzyłam jak robi śniadanko. Minęło może 15 minut gdy rozległ się dzwonek do drzwi, słabo kontaktując poszłam otworzyć, i na dzień dobry dostałam gazetą w twarz, otworzyłam szeroko oczy i spojrzałam na mojego menago, który patrzył na mnie z niewinnym uśmiechem.
- Właź, bo nie chcę, żeby sąsiedzi widzieli jak cię zabijam. - warknęłam, a on wszedł nic sobie nie robiąc z mojego wrednego tonu.
- Zapraszam do salonu. - powiedział stanowczo, a ja grzecznie usiadłam na kanapie, Log nie zauważył Hazzy w kuchni, może to lepiej ?
- No więc słucham. - powiedziałam
- Nie słuchaj tylko czytaj. - powiedział i podał mi gazetę, na okładce było moje zdjęcie. Przekartkowałam i się przeraziłam, moje i Hazzy zdjęcie ze sklepu z wózkami dla dzieci, potem z lotniska, a na końcu moje i Nialla z klubu, jak tańczyliśmy wolnego.
"Młoda gwiazda Paulina Collins widziana była wraz ze swoim chłopakiem Harrym Stylesem w sklepie z akcesoriami dla niemowląt, czy coś ukrywa ? czy osiemnastolatka spodziewa się dziecka ? Możliwe, bo wczoraj widziano ją w jednym z londyńskich klubów w towarzystwie Nialla Horana. Czy piosenkarka gra na dwa fronty ? Przecież jeszcze kilka dni temu wogóle nie kontaktowała się z blondynem z One Direction. Postaramy dowiedzieć się czegoś więcej na ten temat."
- Jak oni kurwa mogą pisać takie jebane plotki ? Przecież to wszystko to jakaś pierdolona ściema. - powiedziałam, zawsze przejmowałam się opinią innych, a ten artykuł mnie dobił. Jutro zaczynam trasę a tu taka plotka. Weszłam na tt i dodałam wpis
" Czytaliście dzisiejszą prasę? Podobno jestem w ciąży i do tego zdradzam @Hary_Styles z @NiallOffical. Zajebiście, bycie gwiazdą mnie przytłacza :( Niech mnie ktoś przytuli :("
- Paula, ja wiem jakie jest twoje zdanie na ten temat, ale musisz sama się wypowiedzieć, ja już nie wyrabiam się z tym wszystkim, wiesz ile propozycji na wywiad dostajesz? - zapytał
- Zatrudnię rzecznika prasowego. - powiedziałam
- Śniadanko gotowe. - powiedział Harry wchodząc, zatrzymał się widząc mnie i Logana pochylonych nad gazetą.
- Co to ? - zapytał
- Idę na spacer. Straciłam apetyt. - powiedziałam i wyszłam, świeże powietrze zawsze mi pomagało. Nogi zaprowadziły mnie do domu mojego braciszka, zapukałam i czekałam aż otworzy, i dobrze by było, gdyby zrobił to szybko, bo już zbliżały się do mnie fanki, dużo fanek, gdy były przed bramą drzwi się otworzyły, a ja wpadłam do środka i zatrzasnęłam je za sobą, zobaczyłam zdziwioną minę Katie
- Nie wyglądaj przez okno. - powiedziałam i zdjęłam trampki
- O Matko. - jęknęła Katie patrząc na ulicę.
- Uprzedzałam. - zaśmiałam się
- Wchodź. - powiedziała i udałyśmy się do salonu, tam mój braciszek oglądał sobie meczyk.
- Kto gra ? - zapytałam
- Polska - Anglia. - powiedział, a ja zaśmiałam się cicho pod nosem
- Nic nie mów. - powiedział
- A tak ogólnie, to czytaliście dzisiejszą gazetę ? - zapytałam, a oni pokiwali przecząco głowami.
- No więc wam to opiszę, podobno jestem w ciąży i zdradzam Harolda z Niallerem. - powiedziałam
- Że co ? - zdziwił się mój brat
- No, bo wczoraj gadałam z Niallerem przed klubem i się pogodziliśmy no i zrobili nam fotkę, no i widzisz. - zaśmiałam się
- Oj Paula.. - westchnął nie odrywając wzroku od ekranu.
- Ej, nie znacie może jakiegoś zaufanego dziennikarza ? - zapytałam
- A co ? - zapytał Dominik
- Bo szukam rzecznika prasowego, Log sam nie daje rady. - powiedziałam
- Znam jedną dziennikarkę, i to bardzo dobrze. - powiedział patrząc znacząco na Katie
- Ty jesteś dziennikarką? - zdziwiłam się, a ona pokiwała głową.
- No więc, to mi się rzadko zdarza, ale ok. - zaczęłam gadać sama do siebie - Katie, czy byłabyś tak łaskawa i została moim rzecznikiem prasowym ? - zapytałam, na co oni się zaśmiali
- Nie potrzebujesz nic, jakieś kwalifikacje czy coś ? - zapytała
- jutro ruszam w trasę, rzecznik prasowy potrzebny mi na wczoraj, a do tego, wiem, że jesteś świetna. - powiedziałam
- Czyli, że co? Mam jechać z wami w trasę ? - zapytała rozpromieniona.
- Tak, a teraz jeżeli się zgadzasz to lecisz na górę i pakujesz się, a mój leniwy brat ci pomoże. - powiedziałam i wyszłam, muszę zacząć myśleć o tym co robię, bo ostatnio wszystko robię na spontana, co nie zawsze ma dobre skutki. Weszłam do domu i spotkałam dwójkę zabijających mnie wzrokiem facetów.
- Nie patrzcie tak. Mam już rzecznika. - powiedziałam
- Nie mów mi, że zapytałaś pierwszą napotkaną osobę o to, czy zostanie twoim rzecznikiem. - jęknął Logan
- Nie. Katie, ale musisz załatwić jedno miejsce więcej. - powiedział, a on wyszedł, usiadłam obok loczka.
- Przepraszam. - powiedziałam patrząc mu w oczy
- Nie gniewam się, ja nie mogę się przyzwyczaić do tego, że jesteś taka, taka szalona i nieprzewidywalna. - powiedział i mnie przytulił.
- Hazz. - powiedziałam
- Słucham ciebie ja. - odpowiedział z uśmiechem
- Idziemy do chłopaków, chciałam się pożegnać, bo jutro wylatuję o 6.00 - powiedziałam, a on pokiwał głową, złapałam kluczyki i wyszliśmy, dziś wyjątkowo pojedziemy audi, bo po mieście wolę moje drugie autko, rzuciłam Hazzie kluczyki i ruszyliśmy. droga minęła nam szybko. Harry zapukał, no tak, sierota nie zabrał kluczy... Po chwili usłyszeliśmy krzyk i huk, a w drzwiach pojawił się Liam.
- O Hej wam. - powiedział i przytulił mnie na powitanie. - Wchodźcie. - dodał, a my weszliśmy.
- HEJ WAM ! - krzyknął Hazz, a chłopaki zmrozili go wzrokiem
- Widzę, że umieracie. - zaśmiałam się
- Mało powiedziane. - zaśmiała się Perrie schodząc z Els ze schodów.
- Dobra, więc, żeby was nie męczyć, to przyszłam się pożegnać. -  powiedziałam, a Zayn zerwał się z kanapy i mnie przytulił, nawet za mocno, skutek był taki, że nie mogłam oddychać.
- Dusisz. - udało mi się wypowiedzieć, a on mnie gwałtownie puścił, łapczywie nabrałam powietrza, a dziewczyny parsknęły śmiechem, co chyba nie było dobre, bo po chwili się skrzywiły.
- No i co robisz, mogłeśją dusić ! - naskoczył na mulata Harold.
- Ej, ja żyję. - powiedziałam
- Przepraszam. - zwrócił się do mnie Zayn.
- Spoko, wiem chociaż, że mnie lubisz. - powiedziałam i poczułam na sobie wszystkich, nagle do domu wparowała Destiny i rzuciła Niallerowi gazetą w twarz.
- Co to kurwa jest !? - krzyknęła nie zauważając mnie
- Ale co ? - zdziwił się blondyn
- Jak mogłeś ?! - zapytała bliska płaczu
- Ale o co chodzi słońce ? - zapytał zdziwiony Niall i chciał przytulić dziewczynę, ale ona się odsunęła.
- Nie dotykaj mnie. - powiedziała, kąttem oka spojrzałam na gazetę, ta sama, którą ja miałam dziś rano u siebie.
- Ej, spokojnie, to plotka. - powiedziałam do niej.
- Nie wierzę. - wysyczała
- Destiny, trochę więcej zaufania. Wyssane z palca bzdury. - powiedział Harry, reszta patrzyła na nas z szeroko otwartymi oczkami.
- Ale.. - zaczęła, ale jej przerwałam.
- Spokojnie, on cię ze mną nie zdradził. - po tych słowach zadzwonił mi telefon, uśmiechnęłam się, bo usłyszałam piosenkę The Wanted Casing The Sun, a to oznaczało, że dzwoni Karolinka.
- Heej. - zawołałam po polsku
- Pauluś. - pisnęła
- Co jest ? - zapytałam
- Jadę z tobą w trasę, Log do mnie dzwonił, stwierdził, że przy mnie jesteś bardziej odpowiedzialna. - powiedziała, a ja wybuchłam śmiechem
- Że co ci powiedział ? - zapytałam przez śmiech,
- No mówię ci. - ona również się śmiała
- Karo, to widzimy się jutro w Polsce. - powiedziałam
- No Pa słońce. - odpowiedziała
- pa kochana. - powiedziałam i się rozłączyłam
- Co cię tak bawiło ? - zapytał Hazz po polsku
- No bo wiesz, Log twierdzi, że przy Karo jestem bardziej odpowiedzialna i ona jedzie ze mnąw trasę. - powiedziałam, a on się uśmiechnął
- Gadajcie normalnie. - powiedział Lou
- Dobra, wy sobie tu umierajcie a ja spadam. Widzimy się za trzy miesiące. - powiedziałam i jeszcze raz się przytuliliśmy, dostałam ostrzeżenie, że jak nie będę dzwonić, to oni się zemszczą. Razem z lokowatym ruszyliśmy, po drodze wstąpiliśmy do kilku sklepów, i około 19.00 byliśmy u mnie. Zjedliśmy kolację i usiedliśmy w salonie. Tak bardzo nie chciałam opuszczać tego wariata.
- Paula, mam coś dla ciebie. - powiedział i zniknął w holu, po chwili wrócił z małym niebieskim pudełeczkiem, podał mi je, a ja powoli je otworzyłam. Zobaczyłam piękny wisiorek w krztałcie serca, na którym wygrawerowane było " Always Together", łza zakręciła mi się w oku, przytuliłam Harry'ego i czule pocałowałam.
- Podoba ci się ? - zapytał niepewnie
- Jest śliczny. - powiedziałam, chłopak uśmiechnął się i założył mi go na szyję. Na rozmowie i pocałunkach spędziliśmy jeszcze około dwóch godzin, potem poszliśmy spać.

sobota, 6 października 2012

Rozdział 16

Tydzień później z perspektywy Pauli:
Właśnie jedziemy z Hazzą do domu chłopców. Boję się, no ale dam radę, dla nich.
- Będzie dobrze. - powiedział Harry otwierając mi drzwi, uśmiechnęłam sięlekko i wysiadłam.
- Obiecaj, że nie zrobisz nic głupiego. - powiedział cicho chłopak.
- Obiecuję. - szepnęłam i cmoknęłam go w usta. Harry uśmiechnął się i przekręcił klucz w drzwiach, po chwili weszliśmy, było strasznie cicho, pewnie są na jakimś wywiadzie, usiedliśmy na kanapie i zaczęliśmy rozmawiać. Po około godzinie usłyszeliśmy kroki w holu. Harry złapał mnie za rękę, a ja wtuliłam się w jego klatkę piersiową. nie mineła minuta jak w progu salonu stanął Zayn, najpierw wytrzeszczył oczy, a potem rzucił się na nas.
- Tęskniłem. - powiedział, gdy nas puścił.
- Aaaa !!! Mój loczek. - krzyknął Lou tuląc do siebie Loczka.
- Lou, proszę cię.- westchnął Styles
- No proszę, mój loczek dorasta. Teraz dziewczyna, a za kilka dni bobas. - odpowiedział Lou i przytulił mnie.
- No mała, tęskniliśmy. - rzucił i usiadł obok Zayna.

- Paaaaulaaaa ! - krzyknął Li i się na mnie rzucił, zasmiałam się tylko. nie było Nialla, a to nawet lepiej, usiedliśmy i zaczęliśmy plotkować.
- Będę wujkiem. - wypalił Styles, a ja uderzyłam się otwartą ręką w czoło. On tak się cieszył, że zdążył przez ten tydzień kupić Julce łóżeczko i wózek, wszystko z podobiznami 1D...
- Gemma jest w ciąży ? - zapytał Li
- Julka. - powiedziałam
- Julka ?! Ona ma 16 lat. - powiedział Lou
- no i co ? - zapytałam
- Ale bobas będzie. - rzucił wesoło Hazz
- Directioner w drodze. - zaśmiałam się - Szczególnie z tymi gadżetami. - dodałam patrząc znacząco na chłopaka.
- Ale o co chodzi ? - zapytał Zayn
- Harold już zakupił łóżeczko i wózek z waszymi podobiznami. - odpowiedziałam a wtedy drzwi otworzyły się ponownie, wiedziałam kto to, ale słyszałam tam też damski głos. Po chwili w progu pojawił się roześmiany Niall i jakaś blondynka. Chłopak jak mnie zobaczył to zmienił wyraz twarzy.
- Wy ?! - zdziwił się
- a masz z tym jakiś problem ? - warknął Zayn
- mam, nie życzę sobie jej w moim domu. - odpowiedział, a we mnie zawrzało, wstałam i stanęłam tuż przed nim, patrząc mu w oczy z nienawiścią.
- Niall kurwa, powiedz mi co ja ci do jasnej cholery zrobiłam ? - warknęłam
- jeszcze się pytasz ? - prychnął, poczułam rękę na ramieniu, Harry. Odsunął mnie na bok.
- ja się pytam. - warknął, Niall tylko się szyderczo zaśmiał. Harry nie czekając ani chwili uderzył go w twarz, tak że blondyn się zachwiał.
- Nie jest ciebie warta. - rzucił blondyn i poszedł z dziewczyną na górę, wzięłam telefon i weszłam na tt.
" @NiallOffical nie wiem jak można tak kłamać. Jedno jest pewne, gdyby rozdawali nagrody "Kłamcy Roku" statuetkę miałbyś w kieszeni. "
dodałam wpis i rzuciłam się na kanapę. Wszyscy patrzyli na mnie dziwnie.
- no co się patrzycie? - zapytałam
- nie nic. - odpowiedział Liam
- Jestem głodny. - jęknął Zayn
- ja też. - zgodziłam się z nim
- I ja ! - krzynął Lou
- też bym coś zjadł. - dodał Liam
- i ja mam zrobić kolację ? - zapytał Harry, a ja popatrzyłam na niego prosząco.
- Jak ktoś mi pomoże. - powiedział
- Ona ! - krzyknęli chłopcy wskazując na mnie
- Ja mu będę przeszkadzać. - broniłam się
- Trudno. - zaśmiał się Liam
- A jak będą się gwałcić w kuchni? - zapytał go Zayn, za co dostał w głowę.
- Za co ? - zapytał
- Za miłość do ojczyzny, a teraz raz, dwa zapierdalasz do kuchni, bo jestem głodna, a Perrie też by coś zjadła, gdy przyjdzie do nas na kolację. - powiedziałam, a on ruszył biegiem do kuchni, usłyszałam jeszcze tylko śmiech loczka z kuchni i zwróciłam się do Lou
- Lou, Els też będzie. - po moich słowach szatyn pobiegł do jadalni, zostałam sama z Liamem, czekałam na to.
- Liaś, wygadaj się. - powiedziałam siadając obok niego.
- Życie jest bez sensu. - usłyszałam z ust chłopaka
- Nie jest bez sensu, tylko czasem, żeby być szczęśliwym musisz doświadczyć wiele złego, spójrz na mnie, rodzice mnie nie chcieli, chłopak którego kochałam nie żyje, drugi mnie zdradził, trzeci się wyprowadził więc lipa, Niall okłamywał mnie, miałam poważny wypadek, a teraz wszystko się układa, mam wspaniałego chłopaka, przyjaciół, rodzinę, fanów. mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że jestem szczęśliwa, i ty też będziesz.- powiedziałam, a on uśmiechnął się do mnie szeroko.
- Ale do tej pory wszystko było dobrze. - westchnął
- Daddy, zapamiętaj sobie, że nie zawsze będzie dobrze. Ale nadejdzie taki dzień, że ty też powiesz "Jestem szczęśliwy". - powiedziałam a z góry zszedł blondas z dziewczyną.
- Nie masz prawa pisać takich rzeczy na TT. - warknął
- A ty nie miałeś prawa okłamywać wszystkich, nie miałeś prawa okłamywać mnie, ale zrobiłeś to, nadal to robisz, więc mi kurwa nie mów że nie mam prawa. - odpowiedziałam i weszłam do kuchni.
- Chłopcy, ja jednak nie zjem z wami. Trzymajcie się. - powiedziałam i chciałam wyjść, ale Loczek z czapką kucharza i drewnianą łyżką w ręce zagrodził mi drogę.
- nie wyjdziesz. - powiedział
- harry, czy ty nie rozumiesz, że nie mam ochoty słuchać jaka to ja nie jestem ? Chcę usiąść spokojnie w domu, zjeść coś i iść spać. - powiedziałam spokojnie
- Kochanie, proszę. - powiedział kładąc mi ręce na ramionach
- Przepraszam. - wyszeptałam i wyszłam. Przez następne dni unikałam Nialla jak tylko mogłam, chłopcy przychodzili do mnie, albo spotykaliśmy się na mieście. Odbyłam poważną rozmowę z Loganem, on pokrzyczał na mnie, ja na niego, potem poszliśmy na pizzę i było ok. Jeszcze tylko dwa dni tutaj. Potem ta trasa... Zawsze lubiłam podróżować, ale teraz, gdy jestem z Hazzą, gdy wszystko zaczęło się układać nie chcę jechać. Ale nie mogę zawieść fanów. Właśnie siedziałam z chłopakami w moim salonie.
- Nie chcę jechać. - jęknęłam
- Też nie chcemy, żebyś jechała, dopiero wróciłaś. - odpowiedział mi Liam.
- Pierdolić karierę. - zaśmiałam się, a oni popatrzyli na mnie dziwnie
- Serio ? - zapytał Tomo
- Nie. Nie mogę zawieść fanów. - odpowiedziałam
- Jej, już ta godzina ? - zdziwił się Zayn
- Mhm, a co ? - zapytałam
- Nic, tylko umówiliśmy się z Perrie i Els na podwójną randkę. - powiedział Lou i wstał, a za nim Zayn
- Pa mała. - zaśmiał się mulat i wyszli
- To co, może rundka po klubach ? - zapytał Li, a my ochoczo pokiwaliśmy głowami, pobiegłam na górę, a chłopcy do siebie się przebrać. Wzięłam prysznic, włosy lekko podkręciłam, zrobiłam sobie make-up i w samej bieliźnie stanęłam przed szafą.
- No i w co ja mam się ubrać? - jęknęłam i zaczęłam wszystko przeglądać.
- Zbyt oficjalne, zbyt banalne, zbyt żółte, zbyt białe, zbyt krótkie, zbyt normalne, zbyt długie. - kontunuowałam swój monolog. - Idealna ! - powiedziałam trzymając w rękach czarną sukienkę. Do tego wybrałam czarne szpilki i tego samego koloru kopertówkę, szybko się ubrałam i byłam gotowa na podbój londyńskich klubów. O 19.00 chłopaki podjechali pod mój domek i ruszyliśmy, pierwszym naszym celem, był klub najbliżej mojego domu, w środku było dużo ludzi, wtopiliśmy się w tłum i się zaczęło.
- Idę po drinki, chcecie coś ? - zapytał Liam
- Wybierz mi coś. - odpowiedziałam, a on poszedł.
- To co, zatańczymy ? - zapytał Loczek, skinęłam głową i ruszyliśmy na parkiet, po 3 piosenkach zeszliśmy i udaliśmy sie do stolika, przy którym siedział on. Momentalnie stanęłam w miejscu i mocniej ścisnęłam rękę Harry'ego, który też nie był zachwycony obecnością chłopaka, zauważyłam też mojego kierowcę z jakąś dziewczyną, gdzieś w oddali mignęła sylwetka Cher, ale moje spojrzenie było utkwione w chłopaku siedzącym obok Liama. Podeszliśmy i zajęliśmy nasze miejsca.
- No proszę, kto sie pojawił. - prychnął chłopak
- Daj mi spokój. - odpowiedziałam i napiłam się drinka, którego podał mi Liam.
- A tak ogólnie, to wy się nie znacie. Destiny, to jest Paula, Paula, to moja dziewczyna Destiny. - powiedział Irlandczyk
- Miło cię poznać, i mam nadzieję, że ciebie nie potraktuje tak jak mnie. - powiedziałam do dziewczyny, a ona zaskoczona spojrzała na blondyna
- A, to jeszcze materiał z wywiadu tu nie dotarł. - powiedział Harry

- Niall, o co chodzi ? - zapytała blondynka
- O nic, oni kłamią. - powiedział Niall nerwowo kręcąc szklanką z napojem.
- Niall, możemy pogadać w cztery oczy ? - zapytałam chłopaka, a on tylko pokiwał głową. Wyszliśmy z klubu.
- Niall. - zaczęłam - Posłuchaj mnie teraz uważnie, bo dwa razy nie powtórzę. Nie wiem dlaczego jesteś taki chamski w stosunku do mnie i Hazzy, ale to teraz się nie liczy, Destiny nie wydaje się głupią i plastikową laską, więc jeżeli ją zranisz tak jak mnie, to nie ręczę za siebie. - powiedziałam
- Czemu się nią przejmujesz ? - zapytał
- Bo ja w przeciwieństwie do ciebie mam uczucia i wiem jak to jest, gdy chłopak cię zrani, wiem jak to boli i wiem, jakie myśli ma się czasem z tego powodu. - powiedziałam patrząc w gwiazdy.
- Nie zranię jej. Nie musisz się bać. - powiedział blondyn również spoglądając w niebo
- Piękne co ? - zapytałam
- Piękne. - odpowiedział - Przepraszam za wszystko, wiem, że dla ciebie to tylko puste słowa, ale ja żałuję, że to zrobiłem, ja cię kochałem, tak dobrze słyszysz kochałem cię, ale potem,  to wszystko się skomplikowało, spotkałem Destiny, tak spotkałem ją jak jeszcze byliśmy razem, na początku byliśmy tylko znajomymi, ale jakoś tydzień po tym jak wyjechałaś, zrozumiałem, że ją kocham. Musiałem mówić, że to ty mnie wykorzystałaś, bo Paul mi kazał, nie chciałem tego robić, ale musiałem, nie chciałem niszczyć kariery chłopakom. - powiedział
- Niall, Może i jestem głupia i naiwna, ale wierzę ci, wierzę, że to co mówisz to prawda. Ja też nie chciałam niszczyć wam kariery, dlatego potwierdzałam na TT każde twoje słowo, ale po tym co Hazz powiedział w wywiadzie, po tym jak liczba twoich folwersów spada, nie ma co ukrywać. nawet nie wiesz jak ciężko było mi wrócić, bałam się, że jak cię spotkam to znowu będę cierpiała i cierpiałam, za każdym razem, gdy mówiłeś do mnie tym tonem przepełnionym nienawiścią, to bolało, to było tak, jakbyś mi wbijał nóż w plecy, ale zawsze w takich momentach pomagał mi Hazz. Nie wiem czym sobie zasłużyłam na takiego chłopaka, ale wiem jedno. Kocham go i jestem mega szczęśliwa. - mimowolnie się uśmiechnęłam na myśl o lokowatym
- czyli, że już się nie gniewasz ? - zapytał Niall spoglądając na mnie
- już się nie gniewam. - odpowiedziałam
- To ja proponuję wracać, bo Harry mnie posądzi o zabójstwo ciebie. - zaśmiał się blondyn i ruszyliśmy do klubu, uderzyła mnie fala ciepłego powietrza, tłum na parkiecie bujał się do wolnej piosenki, Niall uśmiechnął się szeroko.
- to co? Może wolny na zgodę ? - zapytał z uśmiechem Nialler
- no dobra. - odpowiedziałam i wtopiliśmy się w tłum, kątem oka zobaczyłam Cher i Hazzę przy stoliku, Liama i Destiny na parkiecie i nawet Maxa z blondynką. Piosenka dobiegła końca, a my ruszyliśmy do stolika, po drodze złapałam Maxa i jego dziewczynę, która jak się okazało była moją fanką. Nina. bo tak miała na imię była brunetką o piwnych oczach.
- Wróciłam, cieszycie się ? - zapytałam loczka i moją koleżankę.
- Paula ?! - pisnęła
- O Boże, przecież to ja ?! - pisnęłam, a ona się uśmiechnęła
- Nic się nie zmieniłaś. Zawsze byłaś taka, no wiesz. - powiedziała, a ja się uśmiechnęłam
- Słooońce, to wy się znacie ? - zapytał Harry
- I to bardzo dobrze. - odpowiedziała mu Cher
- Paaaulaa. Ale ja cię dawno nie widziałem. - powiedział max i mnie przytulił, zaśmiałam się tylko, ten chłopak jak wypije to robi różne dziwne rzeczy
- Ninaa. Błagam zabierz go. Max, bo cię nie zabiorę w trasę. - zagroziłam, a on puścił mnie
- Ale Nina jedzie też. - powiedział a ja się zaśmiałam
- okey. - odpowiedziałam i usiadłam obok loczka, a on objął mnie ramieniem
- Jak rozmowa ? - szepnął mi na ucho
- Dobrze. Wyjaśniliśmy sobie wszystko. - odpowiedziałam
- To, może teraz zatańczymy? - zapytał
- Nie chce mi się. - jęknęłam i wtedy poczułam malinowe wargi Hazzy na swoich, odwzajemniłam pocałunek, który stawał się coraz bardziej namiętny, odepchnęłam lekko Harry'ego
- No dobra, przekonałeś mnie. - zaśmiałam się i ruszyliśmy na parkiet, po następnych kilku piosenkach wróciliśmy i zaczęliśmy pić, Około 3.00 wróciliśmy do domu, o dziwo kontaktowaliśmy dobrze. nie żeby coś, ale Hazzą wprosił się do mnie na noc, nie powiem, że mi się to nie podoba. Wzięłam prysznic, po mnie do łazienki poszedł Harry i ułożyliśmy się na łóżku, oparłam głowę na ramieniu mojego Loczka i nawet nie wiem kiedy zasnęłam. 



____________
Bardzo przepraszam, że nie dodałam wcześniej, ale miałam problemy z Internetem. :(

poniedziałek, 1 października 2012

Rozdział 15

- No więc to wszystko ma związek z moim byłym chłopakiem. - powiedziałam
- Ale ty tam śpiewasz, że zawsze będziesz go kochała, że nie zapomnisz. Czemu ? - zapytała prowadząca, Harry mocniej ścisnął moją rękę.
- Ehh... To strasznie ciężki temat, tę piosenkę pisałam, bo taka jest prawda, Bartka nigdy nie zapomnę. Bo mam coś, co należało do niego. - zaczęłam i czułam jak łzy zbierają mi się pod powiekami
- Spokojnie. Wszystko będzie dobrze. - powiedział Harry i przytulił mnie do siebie.
- Powinnam wam to wyjaśnić już dawno temu. Mój menago mnie zabije, no ale co tam. Dziś dzień szczerości więc. Bartek nie żyje. On... On oddał mi serce. Dwa lata temu, ja nie byłam na wakacjach, ja byłam w szpitalu, miałam poważny wypadek. - powiedziałam i czułam jak łzy spływają po moich policzkach, dziękowałam Bogu, że użyłam wodoodpornego tuszu.
- Zrobił to, bo cię kochał. Pauluś, spokojnie. - powiedział Harry tuląc mnie do siebie.
- Dobra. popłaczę sobie w domu. Bez świadków. - powiedziałam cicho
- To, to takie, takie niewiarygodne. - powiedziała prowadząca

- Ale prawdziwe. - westchnęłam
- Paula, a co z trasą koncertową ? - zapytała
- Za miesiąc. - powiedziałam
- Miesiąc ? - zapytał Harry
- Miesiąc. - odpowiedziałam.
- I ile cię nie będzie ? - zapytała
- To zależy. Bo nie mam jeszcze potwierdzonych trzech koncertów, jeżeli ich by nie było, to wrócę po 2 miesiącach, ale jeżeli będą, to trzy miesiące poza domem. - powiedziałam
- A co z trasą One Direction ? - zapytała
- Będzie dopiero po wydaniu płyty. - powiedział Hazz
- Dobrze, więc życzę wam szczęścia i sukcesów.- powiedziała, a my wyszliśmy. Ruszyliśmy do parku, spotkałam tam Julkę.
- Nie jest gotowy. - powiedziała przez łzy.
- Nie płacz. Julcia, damy radę. - powiedziałam i ruszyliśmy do auta.

Wieczorem z perspektywy Pauli:
- Nareszcie sami. - wymruczał mi do ucha Harry i wpił się w moje usta, uśmiechnęłam się przez pocałunek i zarzuciłam mu ręce na szyję.
- Wystarczy. Stop ! Mojeee Oczyyy ! - słyszałam Karo i oderwałam się od Loczka, który popatrzył na mnie smutno.
- Karo, czy ciebie w domu nie nauczyli pukać ? - zapytałam z uśmiechem
- A wiesz, że coś tam wspominali. - odpowiedziała i rzuciła się na łóżko.
- Hazz puścisz mnie ? - zapytałam a chłopak pokręcił głową.
- Haroldzie, prooszę. - jęknęłam, a on niechętnie mnie puścił.
- Fajne wejście miałeś w wywiadzie. - zaśmiała się Karo, a Harry zrobił się cały czerwony.
- Dajcie spokój. - mruknęłam i usiadłam na parapecie.
- A tobie co ? - zapytała Karo.
- Nic. - mruknęłam i wbiłam wzrok w widok za oknem
- No kurwa fajne mi nic. Okres ci się spóźnia czy co ? - zapytała zirytowana
- Spierdalaj. - zaśmiałam się
- Ok, czyli nie to. Więc już zauważyłaś brak płyty ? - zapytała, a ja spojrzałam na nią dziwnie
- Nie. Ale jakiej płyty ? - zapytałam
- Nooo... LP. - powiedziała
- Że co ?! - pisnęłam
- No bo, ja ją pożyczyłam, ale się zgubiła. - powiedziała
- trudno. - westchnęłam i wbiłam wzrok w widok za szybą.
- Paula, co się dzieje ? - zapytał Harry
- To wszystko mnie przeraża, sława, akcja z Julą. To dla mnie za dużo. - westchnęłam, a po moim policzku spłynęła łza, którą lokowaty otarł kciukiem

- Kochanie, ja wiem, jest ci ciężko, ale poradzisz sobie. - powiedział patrząc w moje oczy
- Nie poradzę Harry. - odpowiedziałam i wyszłam z pokoju, a potem z domu. Udałam się do parku, ciemność mi nie przeszkadzała, bądźmy szczerzy, co mogłoby mi się stać w małej wiosce w parku o godzinie 22? Nic, bo tu się wszyscy znają. Spacerowałam sobie po słabo oświetlonych alejkach, gdy poczułam jak ktoś łapie mnie w talii, odwróciłam się i zobaczyłam brata Bartka.
- Hej malutka. - powiedział z uśmiechem.
- Jaro ! - zawołałam wesoło.
- Jak tam żyjesz ? - zapytał
- A wiesz, mogłoby być lepiej. - powiedziałam.

Perspektywa Harry'ego:
- gdzie ona jest ? - zapytałem Karo, gdy szliśmy przez park, po chwili zobaczyłem ją z jakimś chłopakiem, spacerowali, rozmawiali, zesztywniałem.
- Kto to ? - zapytałem dzewczynę, a ona tylko się uśmiechnęłą i pociągnęła mnie za rękę w ich stronę.
- Myślałam o rozstaniu z nim. - usłyszałem i teraz to całkiem zbladłem całkowicie.
- No a tu co się dzieje ? - zaśmiała się Karo i przytuliła chłopaka.
- nic śliczna. - odpowiedział chłopak, a Paula zmierzyła wzrokiem przyjaciółkę.
- Nie gadam z tobą, gdybym nie spotkała Jarka, to pewnie nie dowiedziałabym się, że wy jesteście razem. - powiedziała udając obrażoną, a ja odetchnąłem z ulgą.
- A co ty taki blady Hazz? - zapytała mnie
- Blady? Nieee... - odpowiedziałem
- No dobra. Harry, to jest Jarek, brat Bartka, Jaro, to jest właśnie Harold. - powiedziała z uśmiechem
- No, gratuluję. taka dziewczyna to skarb. - powiedział z uśmiechem chłopak
- Dzięki. - odpowiedziałem
- Malutka, my lecimy, a ty pamiętaj co mi zawsze mówiłaś. Jak nie zaryzykujesz, to się nie dowiesz, czy było warto. - powiedział i odeszli, zostałem sam z Paulą. Dziewczyna uśmiechnęła się i poklepała miejsce obok siebie, usiadłem a ona spojrzała na mnie tymi swoimi czekoladowymi oczkami.
- kocham cię wiesz?- zapytała, a ja w odpowiedzi zbliżyłem swoje usta do jej, a po chwili połączyliśmy się w pocałunku.
- o co chodziło z tym " myślałam o rozstaniu z nim"? - zapytałem, gdy szliśmy do domu dziewczyny trzymając się za ręce.
- o to, że czasem miałam ochotę zerwać z Bartkiem, ale potem uświadamiałam sobie, że nie mogłabym bez niego żyć. - westchnęła
- Przepraszam. Nie powinienem pytać. - powiedziałem
- Nic się nie stało. - odpowiedziała- kto ostatni w domu robi kolację. - krzyknęła i pobiegła do przodu, zaśmiałem się i ruszyłem za nią, trochę nam zeszło, bo gdy tylko ją dogoniłem, to ona albo mnie całowała, albo  przewracała, ale po 10 minutach byliśmy przed domem.
- No i widzisz, robimy razem kolację. - zaśmiała się
- ja zrobię. - powiedziałem i weszliśmy.
- Oj dzieci, czemu tak późno wracacie ? - zapytał ojciec dziewczyny
- tato, jest dopiero 23.34. Wracałam później. - zaśmiała się - I byłam z Harrym, więc wiesz.- dodała, a mężczyzna zmierzył mnie wzrokiem.
- Oj kochanie, ktoś na ciebie czeka. - powiedział, do dziewczyny, a ona popatrzyła na mnie dziwnie
- Kto ? - zapytała
- Maciek i Karol. Siedzą u ciebie w pokoju. - powiedział
- maciek? Do mnie ? - zdziwiła się
- Też się zdziwiłem. - zaśmiał się i odszedł, Paula pociągnęłą mnie na górę. Weszliśmy do jej pokoju i zamarliśmy.
- No mówię ci, że nie masz się czego bać. To nie jest nic strasznego. ja jak miałem 17 lat, to już nosiłem na rękach dzieciaka. - powiedział dobitnie Karol
- Ale ja nie dam rady. Nie chcę jej zawieść. - westchnał Maciek.
- Ale ty już ją zawiodłeś mówiąc, że nie jesteś gotowy, zostawiając ją samą z tym problemem. - powiedział chłopak, a Paula uśmiechnęła się przyjaźnie
- O Paula. - zdziwił się Maciek widząc ją
- Hej. Zaprawdę powiadam ci, rusz swe zacne dupsko i ruszaj do pokoju Juli, żeby ją błagać o wybczenie, bo uwierz mi, że ona cię kocha bardziej niż niejedna która cię kiedyś kochała, że znalazłeś dziewczynę, która jest gotowa zrobić dla tej miłości bardzo dużo. - powiedziała a on wyszedł
- ja też spadam, chciałem tylko zaprosić was jutro do nas na obiad. - powiedział i wyszedł.
- padam na twarz. - zaśmiała się Paula i rzuciła na łóżko, uśmiechnąłem się pod nosem.
- Gdzieś ty była całe moje życie ? - zapytałem, a ona z uśmiechem poklepała miejsce obok siebie. Położyłem się i spojrzałem jej w oczy.
- Tutaj. - wyszeptała i zerwała się z łóżka, zabrała coś z szafy i pobiegła do łazienki, Wyszła po 15 minutach, i wtedy poszedłem ja, wziąłem szybki prysznic i położyłem się obok niej, wtuliła się we mnie.
- Dobranoc kocie. - wyszeptała półprzytomnie.
- Dobranoc. - odpowiedziałem i pocałowałem ją w czoło, po chwili oboje spaliśmy.

Następnego dnia około południa z perspektywy Pauli:
Właśnie podjechaliśmy pod dom Karola, Julka i maciek też z nami jechali. Wysiadliśmy i łapiąc Hazzę za rękę ruszyłam do drzwi, otworzył nam Karolek.
- Hello ! - zawołaliśmy w czwórkę.
- Hej. Wchodźcie. - powiedział i nas wpuścił, z salonu wyszła Magda, jego żona z malutką na rękach
- Paula, ale ty się zmieniłaś. - powiedziała i mnie przytuliła
- I kto to mówi. - prychnęłam, a ona się zaśmiała - Poznajcie Harry'ego, mojego chłopaka. - powiedziałam wskazując na Loczka, on uśmiechnął się szeroko
- Musimy gadać po angielsku ? - zapytała przerażona
- Rozumiem po polsku. - powiedział chłopak a ona się uśmiechnęła
- Chodźcie, już wszystko gotowe. - powiedziała i ruszyliśmy do jadalni.
- Smacznego. - powiedziała i postawiła przed nami moje ulubione danie.
- tacos ?! - zawołaliśmy równo z Haroldem
- Mówiłem ci, że będzie idealne. - zaśmiał się Karol.
- Tata ! Ja śće ciuciu ! - zawołała mała.

- Kochanie, chodź, zjesz banana. - powiedziała Magda i wzięła małą na ręce.
- Nie śće banana, śće ciuciu ! - zawołała.
- Nie ma ciuciu jest banan. - powiedział Karol, a mała wykrzywiła usta w podkówkę, wyglądała słodko.
- No weźcie jej dajcie, ona jest taaka słodka. - powiedziałam
- Zobaczymy ci będzie jak ty będziesz miała takiego maluszka. - powiedziała Madzia
- Mam na to czas. - powiedziałam - mam dopiero 18 lat. - powiedziałam
- Zamknij się. - warknęła Julka z uśmiechem
- Oj Julka daj spokój, jeszcze będzie nam zazdrościć maluszka. - szepnął jej na ucho Maciek
- Harry, a czemu ty nic nie mówisz ? - zapytał karol
- A co mam mówić ? - zapytał szatyn po przełknięciu
- On zawsze tak dużo mówi ? - zapytał mnie blondyn
- nie, normalnie, to nawija 24 na dobę. - odpowiedziałam.
- Nie prawda. - oburzył się Styles
- No tak, Nic nie mówisz tylko wtedy, gdy śpisz, więc jakieś 12h odpada. - zaśmiłam się.
- Ej, ranisz. - odpowiedział i zrobił tą samą minkę co Kasia.
- Nieee... ja tylko w ten sposób okazuję uczucia. - zaśmiałam się i zadzwonił mi telefon, wstałam i wyszłam do drugiego pokoju. Odebrałam.
- Hejka. - usłyszałam w słuchawce głos Logana
- hej Log. Co jest ? - zapytałam
- Co to miało być ? - wykrzyknął, a ja zamiast odpowiedzieć rozłączyłam się i wróciłam do stołu.


________________

Next :)
Ogólnie bez sensu...