sobota, 20 października 2012

Rozdział 20

Gdy już dojechaliśmy spotkała nas niemiła niespodzianka.... Na moim podjeździe stało dużo aut, ale jedno rzuciło mi się w oczy, żółte lamborgini. W moich oczach pojawiły się łzy. On, osoba, która zniszczyła mi życie teraz bezczelnie przyjeżdża jeszcze na wigilię. masa reporterów też nie ułatwiała mi podjazdu, po kilku próbach wysiadłam, Liam patrzył na mnie dziwnie.
- Hej wszystkim. - powiedziałam czując jak w moich oczach zbierają się łzy
- Odpowiesz na kilka pytań ? - zapytała jedna kobieta
- Wiecie co, jest mi cholernie zimno, w domu czeka na mnie rodzina, właśnie wróciłam z lotniska po 3 miesiącach bez nich, więc pozwólcie mi wejść i przywitać się z osobami, na których mi zależy. - powiedziałam, zero reakcji, zirytowałam się.
- Kurwa, czy ja mam mówić w jakimś innym języku. jutro wigilia, nie macie domów ? Dzieci ? Rodzin? ten czas powinniście spędzać z nimi, a nie siedząc pod moim domem. Proszę was idźcie do domu i dajcie żyć. - powiedziałam, rozeszli się. Wsiadłam do auta i wjechałam do garażu.
- Wyskakujcie. - powiedziałam, wysiedli z uśmiechami.
- Paula ! - pisnęła moja kuzyneczka wbiegając do garażu, przytuliłam ją mocno
- Poznaj.. - zaczęłam, ale mi przerwała

- Liama i Daniell. - powiedziała podekscytowana, uśmiechnęłąm się do chłopaka.
- Kaja, powiedz mi proszę, że jego tu nie ma. - powiedziałam cicho, do kuzynki, gdy Liam wyjmował walizkę z bagażnika.
- Przykro mi, nie wiem kto go zaprosił. - odpowiedziała, a ja się załamałam, z udawanym uśmiechem ruszyliśmy do domu. Otworzyłam drzwi i uderzył we mnie gwar, lubiłam rodzinne wigilie, wspólne śpiewanie kolęd, prezenty, historie dziadka.
- Dziecko ! - krzykneła moja mama i mnie przytuliła, gestem pokazałam Li, żeby wszedł dalej, zrobił to z uśmiechem.
- Pelcia ! - zawołał ojciec i mnie wyściskał. Weszłam dalej i zatrzymałam się gwałtownie, Harry i reszta gadali z nim.
- Słoneczko ! - zawołał Hazz, gdy mnie zobaczył i podbiegł do mnie, wtuliłam się w niego nie przerywając walki z łzami.
- kocham cię. - powiedziałam, a on się wyszczerzył.
- ja ciebie też. - odpowiedział i cmoknął mnie w usta.
- Fuuuj ! - usłyszałam Ally
- Malutka. - przytuliłam ją.
- no nareszcie jesteś. - powiedział Domi i mnie przytulił
- Nie przejmuj się. Długo tu nie będzie. - wyszeptał mi do ucha.
- A mnie już nie przytulisz ? - zapytał mój wróg, gdy przywitałam się z wszystkimi i usiadłam obok Hazzy na kanapie.
- Witam się tylko z ludźmi, którzy coś dla mnie znaczą. - powiedziałam a samotna łza spłynęła po moim policzku, szybko ją otarłam.
- Coś sugerujesz ? - zapytał ze zwycięskim uśmiechem, widząc, że wszyscy są w pokoju i patrzą na nas. Był pewien, że nie powiem prawdy. Ale teraz się mylił.
- Krystian, ja nic nie sugeruję. ja to stwierdzam . Przez kilka lat miałeś mnie głęboko w dupie, potem nagle się pojawiłeś i udawałeś, że ci zależy na utrzymywaniu kontaktu, dziwnym trafem stało sie to, jak trafiłam do czołówki gwiazd, no ale ok. Potem bezczelnie wykorzystałeś to, że byłam sławna, zniszczyłeś mnie i moich przyjaciół, doprowadziłeś do tego, że mój najlepszy przyjaciel popełnił samobójstwo, potem jeszcze bezczelnie śmiałeś mi się w twarz mówiąc, jaki to on był głupi i uwierzył, że jesteś homoseksualy. A ja powiem ci jedno, Kamil nigdy nie był głupi. to ty byłeś, jesteś i będziesz dla mnie nic nie znaczącym gówniarzem, dla którego liczy się kasa i pozycja w mieście. Wszystko byłoby ok, gdybyś teraz po tym wszystkim nie przyjechał na wigilię i udawał kochanego kuzyna, który przejmuje się moim losem, szkoda, że nie przejmowałeś się mną, gdy się cięłam, gdy całe 3 miesiące nie odzywałam się do nikogo, gdy chciałam skończyć z tym wszystkim. Gdzie wtedy byłeś ? Piłeś z kumplami, wkręcałeś Kamila i cieszyłeś się, bo miałeś na TT sporo follwersów. - wykrzyczałam a łzy spływały po moich policzkach przynosząc spokój, tego mi brakowało, musiałam uwolnić emocje.
- Wypierdalaj. - wysyczała Julka.
- Zostałem tu zaproszony, i czy to wam się podoba czy nie, nie wyjadę. - odpowiedział i położył się na podłodze, znaczy pomógł mu Malik, który dziwnym trafem znalazł się tuż przed nim.
- A teraz zostałeś wypierdolony z tego domu. - powiedział spokojnie mulat, a on wstał i wyszedł, po chwili do salonu weszła moja mama i mama Kaji i Krystiana.
- A gdzie pojechał Krystian ? - zapytała moja rodzicielka, wtuliłam się mocniej w Hazzę nadal płacząc.
- On już tu nie wróci. - powiedziała Julka
- Czemu ? - zdziwiła się ciotka
- A to już wam musi wytłumaczyć Paula. - powiedział Maciek i razem z Julką weszli na górę.
- No słucham. - powiedziała ciotka, mama chyba zaczęła kojarzyć fakty, które opowiadałam jej, ale bez nazwisk, i teraz zbladła.
- To on prawda ? - zapytała, pokiwałam wolno głową.
- Nie płacz kochanie. - powtarzał mi do ucha Harry.
- ja pójdę się położyć, znacie już dom prawda ? - zapytałam, a oni przecząco pokiwali głowami.
- A więc, piętra są nasze, rodzinka śpi w domku obok. ja i Hazz mamy całe drugie piętro, a wy dzielicie się pierwszym, Julka i Maciek mają sypialnię na parterze, Katie i Dominik u Domka w pokoju, na pierwszym piętrze, łazienka jest na dole, trzy na piętrze i trzy na drugim piętrze. Na poddasze nie wolno wchodzić. W piwnicy jest siłownia, mini studio i sala imprezowa. - powiedziałam, a oni pokiwali głowami.

- Nie chce przeszkadzać, ale chciałam się upewnić, że po wizycie tego skurwiela jeszcze żyjesz. - powiedziała Karo, a ja się uśmiechnęłam
- Żyję. - odpowiedziałam
- Paula, jakiś facet do ciebie, mówi, że przywiózł paczki. - powiedział mój ojciec.
- Święty mikołaj ! - krzyknęłam ze śmiechem i pobiegłam po prezenty dla wszystkich, miły pan pomógł mi to wnosić na strych...
- Dziękuję. - powiedziałam i zapłaciłam facetowi, uśmiechnął się widząc premię.
- i co dostałaś ? - zapytał Lou
- Nie powiem. - powiedziałam i wytknęłam mu język
- Jestem twoim bratem ! - zaśmiał się
- Dlatego ci nie powiem. - mruknęłam
- Kolacja ! - krzyknęła moja babcia wchodząc, ale widząc nas spoważniała.
- Co wy robicie ? - zapytała, ja siedziałam na Lou i biłam go poduszką, Hazza psuł fryzurę Malikowi, dziewczyny mu pomagały, a Liam siedział i się nie ruszał, bo moja babcia miała w ręce drewnianą łyżkę.
- babciu odłóż łyżkę. - powiedziałam, a ona spojrzała na mnie dziwnie
- po co ? - zapytała, a chłopcy wybuchli śmiechem.
- Bo mój przyjaciel się boi łyżek. - powiedziałam, a ona zdziwiona poszła do kuchni, zebraliśmy się i poszliśmy za nią, przy stole siedziała już Kaja.
- Co to się dzieje z tą młodzieżą. - zaczęła lamentować moja babcia.
- Może ci pomóc ? - zapytałam
- Siedź ! Albo nie, idź po dziadka, gra w szachy z tym blondynkiem. - powiedziała babcia, a ja biegiem pobiegłam do gościnnego.
- O Paula ! - zawołał wesoło Niall na mój widok
- wreszcie jakiś kompetentny przeciwnik. - zaśmiał się dziadek
- Aż tak źle było ? - zapytałam
- Nie pytaj. - odpowiedział dziadek
- Kolacja gotowa, chodźcie, bo babcia będzie zła. - powiedziałam i poszliśmy do jadalni.
- raj na ziemi. - westchnął Niall widząc żarcie.
- Chociaż jeden nie narzeka. - westchnęła babcia i usiadła przy stole, my zrobiliśmy to samo.
- Smacznego. - powiedział dziadek, na co wszyscy odpowiedzieliśmy równo.

Next Day:
Obudziłam się wtulona w mojego księcia, który przyglądał mi się z uśmiechem.
- Hej. - powiedziałam i cmoknełam go w usta.
- Hej. Jak się spało ? - zapytał.
- Świetnie. - odpowiedziałam
- Która godzina ? - zapytał, spojrzałam na zegarek.
- Cholera. Już 8.30 wstawaj ! - powiedziałam i zerwałam sięz łóżka.
- Nie chce mi się. - powiedział.
- to nie. - odpowiedziałam i wystawiłam mu język. - Sama pojadę z tatą po choinkę, a ten facet co sprzedaje ma takiego przystojnego syna. - dodałam rozmarzonym głosem, na co Harry zareagował natychmiastowym podniesieniem się z łóżka.
- Daj mi piec minut. - powiedział i zniknął w łazience, zebrałam rzeczy z szafy i ruszyłam do drugiej łazienki. Wzięłam szybki prysznic, wysuszyłam włosy i lekko podkręciłam, gdy myłam zęby do łazienki ktoś zaczął się dobijać.
- Czo ? - zapytałam otwierając drzwi.
- Długo jeszcze ? - zapytał Nialler
- Nie fiem a czo ? -zapytałam szczotkując zęby.
- bo za pół godziny mamy wszyscy być na dole. - powiedział a ja się zaśmiałam, no tak, ktoś musi przynieść wszystkie ozdoby, iść na akcję dobroczynną i do tego przyjmować kolędników.
- Masz. - powiedziałam wychodząc gotowa z łazienki, Hazz już czekał na dole.
- To kto jedzie... - zaczął mój tatuś, ale mu przerwałam.
- Po choinkę ja, ty i Hazz, na akcję dobroczynną idę ja i nie wiem kto, kolędników teraz przyjmuje reszta, a po ozdoby idzie ktoś, kogo wyznaczy babcia. - powiedziałam
- No to idziemy. - powiedział i wyszliśmy.
- Syn Jacka też tam będzie. - powiedział mój ojciec, a mina Harry'ego była bezcenna.
-Tato. - westchnęłam

- no co ? - zaśmiał się
- jest miły i inteligentny. - powiedział
- Ale mam chłopaka i do tego, on nas słyszy i doskonale rozumie. - powiedziałam a mój ojciec się zaśmiał
- Chłopak, co to teraz chłopak. - westchnął
- Dla innych może nic, ale ja go kocham. - warknęłam zirytowana.
- Czekałem aż to powiedz. - powiedział zwycięsko mój ojciec.
- tato? Czy ty nie możesz być jak inni ? ten który krzyczy, daje szlabany itd. ? - zapytałam
- Nie kochanie. - odpowiedział
- Boże widzisz i nie grzmisz. - powiedziałam teatralnym głosem, na co Hazz i mój tata wybuchli śmiechem.
- Jesteśmy. - powiedział mój ojciec zatrzymując się, szybko wysiadłam i spojrzałam na mały domek.
- Mark ! - zawołał na nasz widok kolega taty.
- Jacek ! Dawno się nie widzieliśmy. - powiedział mój ojciec
- Będzie z rok. - opowiedział facet
- Paula, idźcie z Harry'm wybrać coś. - powiedział tato, a ja złapałam Hazzę za rękę i pociągnęłam w stronę drzewek.
- Ładnie tu. - powiedział chłopak.
- tutaj ? Pokażę ci jedno fajne miejsce obok domu. - powiedziałam
- W czymś pomóc ? - usłyszałam znajomy głos.
- Potrzebuję dużej i ślicznej choinki. - powiedziałam odwracając się
- Paula ?! - zdziwił się chłopak
- We własnej osobie. - odpowiedzialam
- Fajnie cię widzieć. - powiedział
- Ciebie też. Poznaj Harry'ego mojego chłopaka. Harry to jest właśnie ten chłopak, o którym ci opowiadałam. - powiedziałam, chłopcy podali sobie ręce.
- To co z choinką ? - zapytałam
- Dla ciebie zostawiłem specjalną. - powiedział i zaprowadził nas do ładnej choinki, była duża, idealna do salonu.
- Bierzemy. - powiedział Harry
- Ile ? - zapytałam
- Dla ciebie ? Za darmo. - powiedział i zapakował drzewko na samochód.

- Niall nie jedź tego ! - wrzasnęła moja babcia, gdy tylko przekroczyliśmy próg, zaśmiałam się i weszłam do kuchni.
- Kochanie, powiedz swojemu koledze, żeby nie wyżerał mi jedzenia z garnków ! - powiedziała do mnie staruszka
- Babciu, już idziemy do mnie. - powiedziałam i wyszliśmy.
- W nocy mieliście małe Party Hard co ? - zaśmiał się blondas, a ja spłonęłam rumieńcem, Harry podobnie.
- A pozwoliłam się szlajać po 2 piętrze ? - zapytałam
- Wiedziałem ! - zaśmiał sie i wbiegł do domu.
- Paula spałą z Hazzą ! - biegał po domu i krzyczał, podeszłam i strzeliłam mu w głowę.
- Za co ? - zapytał, a wszyscy tarzali się ze śmiechu.
- Domyśl się. - odpowiedziałam
- Dziewczyny, mogę was na chwilkę ? - zapytałam, one skinęły głowami i udały się za mną do kuchni, a tak siedziała moja mama z dziwnym wyrazem twarzy, momentalnie zbladłam, przecież ona musiała słyszeć wrzaski Nialla
- Córciu, musimy porozmawiać. - powiedziała, dziewczyny szybko wyszły.
- Mamo.., - zaczęłam ale mi przerwała.
- Kochanie, ja wiem, jesteście młodzi, kochacie się i takie tam, ale moglibyście poczekać. - powiedziała
- Ale ja pierdolę, to dziwne tak gadać o tym z tobą. - powiedziałam
- Dobra, wiem, że mnie nie posłuchasz, ale uważajcie. - powiedziała i wstała
- Mamo. Kocham cię wiesz ? - zaśmiałam się.
- Wiem. - odpowiedziała i wyszła z domu. Westchnęłam i wróciłam do salonu, byłam calutka czerwona, gorzej być nie mogło.
- Kurwa Niall ja ci radzę spierdalać. - powiedziałam, blondyn się zaśmiał i schował za Destiny.
- ja pierdolę, co tu się dzieje ? - zapytała Katie
- Choinka ! - zawołał Lou i rzucił się na drzewko, zaśmiałam się i zaczęło się.
- nie wieszaj tu tej bombki ! - powiedziała Perrie
- Czemu ? - zapytał mulat
- Bo tu jest już dużo czerwonych, daj ją Lou a ty powieś srebrną ! - powiedziała mu dziewczyna, ja z Hazzą leżałam na kanapie i przyglądaliśmy się im. Czas kolacji zbliżał się wielkimi krokami, prezenty spakowane, choinka gotowa, teraz tylko wygonić wszystkich z domu i znieść prezenty do domu obok. ale wstyd, będę szła kilka razy a i tak się nie zabiorę, no nic, trzeba wtajemniczyć kilka osób, a dokładnie to wszystkich...


__________________________

Next ;*
Planuję jeszcze około 3-4 rozdziałów :)
Komentujcie :)
Wpadajcie na:
Bloga, którego prowadzę z Basią ♥
 
Mwahh <3

5 komentarzy:

  1. Hahahah Niall mnie rozwala xd
    Zajebisty rozdział :D
    Pisz szybko następny ;***
    Czy jak skończysz tego bloga,to zaczniesz prowadzić nowego?
    Kooooocham <3333333
    Ms.Malik

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak szczerze, to jeszcze nie wiem.
      Zastanowię się jeszcze :)

      Usuń
  2. OMG ten rozdział jest genialny. Tak się naśmiałam jak nigdy. Czekam na kolejny. Wstawiaj szybko chcę wiedziec co będzie dalej. Pozdro :)

    OdpowiedzUsuń
  3. @Ms.Malik My chcemy dokończyć naszego, a potem pomyślimy dalej ;))
    Pauls, świetny. Ta akcja Hazza - Paula rozwaliła mnie do granic możliwości XD

    OdpowiedzUsuń
  4. OMG rozdzial mega bosku
    czekam na next

    OdpowiedzUsuń