niedziela, 21 października 2012

Rozdział 21 ♥♥♥♥♥♥♥

Siedzimy właśnie przy wigilijnym stole i śpiewamy kolędy.
- Kiedy będą prezenty ? - zapytał mój mały kuzyn.
- No właśnie ! - poparła go Kaja
- Dziadku ? - powiedziałam z uśmiechem, staruszek uśmiechnął się i zasiadł w fotelu obok choinki. Dużo pudeł, no dobra, bardzo dużo, ale za to kochałam te święta, siedzieliśmy wszyscy w salonie, a dziadek wręczał prezenty, każdy otwierał i czasem śmialiśmy się z prezentu.
- Pierwszy jest dla Powiedział i podał mi ładnie zapakowaną paczkę, otworzyłam i moim oczom ukazał się śliczny zegarek, rozejrzałam się i zobaczyłam jak Lou i Els uśmiechają sie szeroko.
- Louis. - przeczytał dziadek, a chłopak podszedł i wziął paczkę, otworzył i zaczął się śmiać.
- Marchewka ? Serio ? - zapytał i wyjął z pudełka marchewkę, ale nie zwyczajną marchewkę, to była latarka WOW.
- Zayn. - czytał dalej dziadek, chłopak wziął paczkę i wyjął lusterko, ale takie śmieszne, bo jak się wcisnęło guziczek, to mówiło " Jesteś Sexy" 
- Nazwę cię Avril. - powiedział i położył lusterko obok.
- Perrie, Eleanor, Daniell, Harry, Dominik, Katie, Kaja, Mark, Julka, Maciek... - zaczął czytać i wręczać każdemu paczkę.
- no i ostatnia paczka, taka jakaś krzywa dla Louisa. - powiedział, a chłopak odebrał ją, wiedziałam co to, bo przecież tylko ja jestem taka oryginalna, otworzył ją ostrożnie
- od kogo ? - zapytał z wielkim uśmiechem
- Od mikołaja. - powiedziała Kaja, a ja wtuliłam się w loczka
- Dzięki mała. -zwrócił się do mnie,
- Spoko braciszku. - odpowiedziałam z uśmiechem

- Pasterka ! - wykrzyknęła babcia i pobiegła do sypialni, westchnęłam i wstałam
- Co to ? - zapytał Zayn
- Msza w kościele. - odpowiedziałam a on się zmieszał,
- Zostaniesz tutaj, jak ktoś nie chce nie musi iść. - powiedziałam a on się wyszczerzył, gdy babcia wyszła, ubraliśmy płaszczyki ruszyliśmy, jechałam z Hazzą, Dominikiem i Katie.
- jak uda nam się zaparkować, to będzie dobrze. - westchnął chłopak
- Uda ci się. - odpowiedziałam

- Padam. - powiedziała Katie, gdy po dwóch godzinach opuściliśmy kościół, szłam wtulona w Loczka, a on uśmiechał się szeroko.
- Spać. - jęknęłam, wsiedliśmy do auta i ruszyliśmy w drogę powrotną, jechaliśmy pierwsi, za nami reszta rodzinki, w pewnym momencie stało się coś, co spowodowało ogólną panikę u nas w samochodzie, jechaliśmy przez główną ulicę, domy tuż obok drogi, nie ma gdzie zjechać, a z naprzeciwka jadą dwa ogromne tiry, wyprzedzają się, ale dla nas to już ostatni moment, Wtuliłam sie w Loczka.
- Kocham cię. - wyszeptałam.
- Ja ciebie też. - powiedział chłopak a potem pamiętam tylko, jak ból rozlał się po całym moim ciele, nie czułam już nic, fala gorąca, krzyk, huk, tylko tyle, potem pustka.

Perspektywa Zayna:
Siedziałem z Perrie i resztą 1D family w salonie Pauli, oni pojechali do kościoła, a my gadaliśmy. Nagle zadzwonił mój telefon. Julka, zdziwiłem się ale odebrałem.
- Co jest młoda ? - zapytałem.
- Oni.. Oni.. Mieli wypadek. - powiedziała płacząc
- Kto, jaki wypadek ? - zapytałem
- no Paula, Hazz, Katie i Domi, uderzył w nich tir, zabrali ich do szpitala. - powiedziała, a mi telefon wypadł z rąk, łzy zaczęły spływać po policzkach.
- Zabrali ich do Łodzi do szpitala. - powiedziała jeszcze i się rozłączyła, szybko wstałem i zacząłem się ubierać.
- Co się stało ? - zapytała Els
- Mieli wypadek, są w szpitalu.. - powiedziałem, wtedy wszysct zaczęliśmy się ubierać, wsiedliśmy do pierwszego lepszego auta, jak się okazało wziąłem kluczyki od busa.
- Ja prowadzę. - powiedział Niall, który był najbardziej opanowany.
- Nie znam drogi. - powiedział, gdy tylko wyjechał na ulicę.
- masz. - podałem mu GPS z ustawionym miejscem.
- Jak oni mogą jeździć po tej stronie drogi. - jęknął. Po godzinie byliśmy na miejscu, nawet teraz byli tam dziennikarze, szybko wbiegliśmy do szpitala.
- gdzie znajdziemy przywiezionych z wypadku  ? - zapytałem w recepcji, kobieta, chyba mnie nie zrozumiała.
- tutaj ! - krzyknął Maciek, a my pobiegliśmy do niego, weszliśmy na trzecie piętro, siedziało tam kilka osób z rodziny Pauli. Daniell nie ukrywała łez, jej siostra miała wypadek.

Perspektywa Autorki:
Po kilku godzinach z sali wyszedł lekarz.
- państwo z rodziny ? - zapytał
- tak. - odpowiedzieli równo wszyscy.
- no więc, zrobiliśmy co w naszej mocy. małżeństwo ma się dobrze, dziecku też nic nie jest, ale ta dwójka dzieciaków to co innego, są aktualnie w śpiączce. - powiedział, wszyscy nie ukrywali smutku, najgorzej było z Zaynem i rodzicami Pauli.
- Przeżyją ? - zadał pytanie Louis
- Nie wiemy, Trzeba czekać. - odpowiedział lekarz i odszedł. Mulat osunął się na podłogę i zaczął płakać, to samo zrobiła reszta.
- Moja mała siostrzyczka. - powtarzał Lou.
- Dlaczego ona ?! Czy ona nie może być wreszcie szczęśliwa ?! - wykrzyczał Horan, wtedy na oddział wbiegła Karo.
- Będą żyć prawda ? - zapytała ale odpowiedziała jej tylko cisza.
- idźcie do domu dzieci. - powiedziała mama Pauli, szybko zaprzeczyli ruchem głów.
- Nie macie po co tu siedzieć, jak coś się będzie działo, to damy wam znać. - dodał Mark, a oni nadal uparcie siedzieli na podłodze.
- Nie zostawimy ich. - powiedziała Perrie i wtuliła się w Zayna płacząc. Atmosfera była okropna, wszyscy płakali, a przecież parę metrów dalej dwójka zakochanych patrzyła na nich z góry, nie czuli już bólu, teraz mogli być razem na zawsze, ale czy tego chcieli, czy chcieli patrzeć jak ich przyjaciele płaczą, załamują się, jak cierpią ? Nie chcieli tego, mogli jeszcze walczyć, walczyć o życie. Dziewczyna nie przestawała walczyć, gdzieś w środku liczyła, że jej chłopak też będzie walczył, że kiedyś będą wspominać jak to było, gdy już jedną nogą byli na tamtym świecie. Czy się bali ? bali się, że nie uda im się, że przeżyje tylko jedno z nich, ale mimo wszystko zależało im na tej walce, chcieli ją wygrać, Paula przypomniała sobie słowa Bartka, zawsze jej powtarzał, że trzeba walczyć do końca, że nie wolno się poddawać, że życie jest najcenniejszym darem, więc trzeba walczyć, sam pokazał jej, że jej życie jest ważne, nie pozwolił jej umrzeć, więc ona teraz też nie mogła się poddać. Harry, on walczył dla niej, wiedział, że go kocha, on też ją kochał, musiał walczyć, bo ona była dla niego ważna, nie zniósłby myśli, że cierpi przez niego. był pewny, że ona nie umrze, była zbyt silna, nie poddałaby się.

Minęło już kilka dni, Dominik i Katie odzyskali przytomność i nawet wrócili do domu, ale Paula i Harry nadal leżą w śpiączce, w jednej sali, bladzi, nieprzytomni, już nie bije od nich taka radość, chłopcy przesiadują u nich przez całe dni, fani stoją pod szpitalem, nie przeszkadza im mróz, śnieg, liczy się tylko to, by wspierać idoli. Dominik obwinia siebie o całą tragedię. Paula i Harry, oni nadal walczą, nie poddają się, powoli tracą nadzieję, ale nie chcą przestać, chcą wrócić do świata żywych, teraz słyszą każdy dźwięk, ale nie mogą się ruszyć, nie widzą tego co się dzieje. tak bardzo chcieliby powiedzieć, że nic im nie jest, że żyją, że nie muszą się martwić,bo oni mają się dobrze, ale nie mogą. Czym sobie zasłużyli na taki los ? Zakochani w sobie nastolatkowie, którzy spełniają marzenia, każde z nich ma trudną przeszłość, ale mimo wszystko chcą żyć dalej, nie myśleli co przyniesie następny dzień, liczyło się to co teraz, a gdy przyszło im walczyć o życie nie poddają się, wierzą, ze kiedyś się obudzą, że jeszcze kupią dom i wychowają gromadkę dzieci, ale czy uda im się wygrać tę nierówną walkę ?

Minął już miesiąc od dnia wypadku, jest 24 stycznia, żadne z przyjaciół tej dwójki nie opuściło Polski, fani powoli tracą nadzieję, ale oni wierzą, wierzą, że ich przyjaciele wygrają, że walczą i nie poddają się, że otworzą oczy i przywitają ich. Dominik powoli dochodzi do siebie, Zayn, on chyba przeżywa to najbardziej, był blisko z szatynką, ona znała każdy jego sekret, on znał ją, Harry, to jego przyjaciel. Wszedł do sali, nic go nie zaskoczyło, leżeli tak jak zawsze, ich blade twarze powoli przypominały ściany, gdyby nie ich ciemne włosy pewnie nie byłoby ich widać. Usiadł na krzesełku.
- Dlaczego ?! - zapytał cicho a po jego policzku spłynęła łza. Nie mógł znieść myśli, że dwójka osób, na których mu zależy leży tutaj, i on nic nie może zrobić, żeby im pomóc.
- Życie jest niesprawiedliwe ! - krzyknął zalewając się łzami. Paula i Harry doskonale go słyszeli, powoli tracili siły na walkę o życie. Mogli zaprzestać i odejść, zostawiając bliskich, przestać cierpieć. Mulat przesiedział z nimi godzinę opowiadając co się dzieje na świecie, gdy wyszedł każde z nich zadało sobie pytanie. Czy warto żyć ? Czy warto walczyć ? Może lepiej odejść ? Udzielili na nie tej samej odpowiedzi, każde z nich stwierdziło, że ...


____________
Zmieniłam zdanie. 
TO OSTATNI ROZDZIAŁ. 
JUTRO POJAWI SIĘ EPILOG ;)

Dedykowany Basi 
AJ LOF JU SOŁ MACZ ! <3

W razie pytań piszcie na gg :44789039

Mwahh <3

15 komentarzy:

  1. Jest super!! Ale No Ej!!! Z jakiej paki tak kończysz rozdział??? To niesprawiedliwe!! Czekam na następne!!

    OdpowiedzUsuń
  2. ryczę jak głupia. *_*
    szkoda, że to już koniec. :<
    planujesz pisać jakąś nową historię ?

    Ev.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie wiem. Teraz skupiam się na blogu:
      http://the--black--shadow.blogspot.com/

      :)

      Usuń
  3. Dziękuję. Dziękuję za dedykacje z takim wspaniałym rozdziałem.
    Wszystko to jest piękne. Choćby Umarli, lub przeżyli, wszystko to pozostanie zapisane w moim sercu.
    Jesteś osoba z marzeniami, z darem pisania. Czytałam kawałek twojego epilogu i jutro pewnie rozpłaczę się nad nim.
    W każdym razie, jesteś kimś wspaniałym. Pamiętaj o tym ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mówiłam ci już, że cię kocham ?
      Prawie się rozbeczałam, jak to czytałam :)
      Ale ty już wiesz, jak to się skończy ;p

      KOCHAM ! <3

      Usuń
    2. Mówiłaś. <3
      Wiem i za to dziękuję :)) Jak ja uwielbiam prawic ci kazania, żebyś nie zabijała nikogo, a ty mnie nie słuchasz, nóż po prostu ♥

      Usuń
    3. A kto chciał zabić Ely ? xD
      Ja tu tylko sprzątam xD

      Usuń
    4. Ja chciałam! A kto Alex? :D
      No to powodzenia w sprzątaniu komputera :D :P

      Usuń
    5. Ale perspektywa zabicia Alex była kusząca :)
      Jeszcze o tym pogadamy ! :)

      Usuń
  4. Boze Paula bedziesz moim prywatnymdostawca chusteczek. Przez Ciebie rycze jak dzieciak!

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie no fooooch -,-"
    Pobeczałam się jak małe dziecko ;(
    Nie nie nie to się nie może tak skończyć!!!!!!!
    Proszę nie kończ jeszcze tej historii!!!!!!!
    Bardzo chciałąbym aby żyli ale czytając poprzednie komentarze,chyba jednak ich zabiłaś ;(
    Weź jutro będę ryczeć jeszcze bardziej!!!!!!!
    Proszę,dodaj jutro epilog,a potem zakładaj nowego bloga.
    :D
    Kooooooooooocham <3333
    Ms.Malik

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak już mówiłam, dodam 2 epilogi, więc oni są tak jakby w połowie martwi xD

      Usuń
  6. OMG Paula dlaczego to robisz. Przez ciebi eteraz ryczę. Dlaczego skończyłaś w takim momencie. Ja chę juz wiedziec co postanowili. Oni muszą żyć nie ma innej opcji.
    Czekam na epilog

    OdpowiedzUsuń
  7. Paula jesteś wręcz straszna.
    Przez ciebie nie mogę przestać beczeć :(
    Mam wielką nadzieję że ich nie uśmiercisz
    czekam na epilog

    OdpowiedzUsuń
  8. I mam z głowy kolejną paczkę chusteczek :P :P
    Ostatni rozdział???!!!!!!!!
    :( :( :( :(
    "Że........"- co dalej??!!!!!
    To się nie może tak skończyć!!!
    Pisz szybciutko :***
    Czekam na epilog :)
    Domii Styles

    OdpowiedzUsuń